Leo Messi ściga się już tylko sam ze sobą. Argentyńczyk tak wysoko postawił poprzeczkę w tym sezonie, że żaden zawodnik na świecie nawet nie zbliżył się do jego bramkowego wyniku.
Miniony sezon Messi zakończył mając zdobytych 50 bramek w Lidze. Wtedy wydawało się to "stratosferycznym" osiągnięciem, niemożliwym do pobicia przez lata. Dla cracka Barcelony nie ma jednak granic, co pokazały ostatnie cztery miesiące. W 16 kolejkach Leo strzelił 25 goli, co daje mu średnią 1,56 trafienia na mecz. Jeśli utrzyma taką skuteczność, zakończy sezon z 60 bramkami na koncie. Ma na to jeszcze 22 spotkania - 3 w rundzie jesiennej i 19 w wiosennej.
Warto podkreślić, że w zeszłym sezonie, na tym samym etapie rozgrywek, Messi miał strzelonych 17 goli, a więc o 8 mniej niż obecnie. Obecnie jego 25 trafień to prawie połowa wszystkich ligowych bramek Barcelony (54). O tym, jak decydujący jest Messi, niech świadczy fakt, że do siatki rywali trafiał w 12 z 16 dotychczasowych kolejek. Kolejni strzelcy Barçy są daleko w tyle za Leo - Cesc, Villa i Adriano mają po 5 bramek.
Mundo Deportivo podaje także, że mając obecnie 25 goli, Messi zdobył już więcej niż 42 zdobywców tytułu Pichichi na koniec sezonu w historii Primera División. Zauważa także, iż w ostatnich ośmiu meczach, w których Leo wybiegł w podstawowym składzie, ustrzelił osiem dubletów.
Komentarze (126)