Kilka dni temu Gianluca Zambrotta odwiedził swoich byłych kolegów z drużyny w Ciutat Esportiva Sant Joan Despí. Mundo Deportivo skorzystało z okazji, by porozmawiać chwilę z byłym piłkarzem Barçy i AC Milanu, dwóch drużyn, które spotkają się jutro na San Siro w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Co pan wyniósł z Barcelony?
Wiele rzeczy. Ten klub i to miasto będę nosił w sercu już zawsze. Pomimo że przez dwa lata pobytu tutaj nie wygrałem żadnego tytułu, mam miłe wspomnienia. Utrzymuję wciąż kontakt z piłkarzami, z Xavim, Puyolem...
Odszedł pan i Barcelona zaczęła pisać najlepszy rozdział w swojej historii... Jest pan zły, że stracił pan takie piękne lata?
Można by tak pomyśleć. Ale w życiu człowiek nigdy nie wie, jak będzie wyglądać jego przyszłość. Wiem tylko, że spędziłem tu dwa wspaniałe lata, ale miałem pewne problemy we Włoszech do rozwiązania. Gdyby nie to, zostałbym w Barcelonie, bo miałem jeszcze dwa lata kontraktu. Czasem życie kładzie człowiekowi na drodze przeszkody, które on musi przeskoczyć. To nie były spektakularne lata, jeśli chodzi o tytuły, ale tak, jeśli mówimy o doświadczeniu.
W tamtej Barcelonie grali piłkarze pokroju Ronaldinho, Eto'o, Deco, również Messi... Okres zwycięstw zakończył się przedwcześnie?
Bez wątpienia. Mieliśmy spektakularną drużynę, był w niej też Henry, Xavi i Iniesta... W drugim roku mieliśmy spadek psychologiczny i od tego momentu klub postanowił zmienić kierunek.
Czym zajmuje się teraz Zambrotta?
Mam dwie licencje trenerskie i teraz robię trzecią razem z Cannavaro, Materazzim, Inzaghim, Crespo... Robimy kurs we Florencji i w czerwcu mamy egzamin końcowy. Prowadzę również projekt sportowy dla młodzieży w moim mieście, Como.
Przyszedł pan do AC Milanu i ten zespół też przestał być drużyną na najwyższym europejskim poziomie.
Od 2007 roku nie gra głównej roli w Europie. I z każdym kolejnym sezonem ma coraz ciężej, po sprzedaniu takich zawodników jak Ibra czy Thiago Silva. Teraz przyszła kolej na pracę ze szkółką.
Co pan sądzi o Bojanie?
To młody zawodnik, o dużych umiejętnościach i z chęcią do nauki.
Pan podpisałby z nim kontrakt po tym, jak w tym roku wygaśnie umowa wypożyczenia?
Tak. AC Milan ma teraz nowy projekt, w którym stawia się na młodzież. Według mnie jest tam miejsce dla Bojana.
Sądzi pan, że może on tryumfować we Włoszech?
Tak. Już miał pewne doświadczenia w AS Romie, teraz w Milanie... Pewnego dnia jego talent eksploduje.
Szczerze, czy Milan ma szansę wyeliminować Barçę?
Będzie ciężko. Barça to najlepsza drużyna na świecie.
Jakie są mocne i słabe punkty obecnej drużyny Milanu?
To słaby zespół, bez doświadczenia na arenie europejskiej. Niebezpieczni są El Shaarawy i Montolivo.
Jaki pan typuje wynik pierwszego spotkania?
Nie wiem. Tego nigdy się nie wie. Jestem jedynie pewien, że dla Milanu będzie to bardzo ciężki mecz.
Mówiło się o Guardioli w AC Milanie. Byłby to dobry ruch?
Bez wątpienia, ale to było niemożliwe. Milan nie miał pieniędzy, by płacić Pepowi. Nie tylko na jego pensję, ale również na transfery, o które by poprosił.
Gdy pan zostanie trenerem, jak będzie grał pana zespół?
Jeśli będę miał takich zawodników, jacy są w Barcelonie, to będzie grał jak Barça. Pomysł jest taki, by starać się przekazać to, czego się nauczyłem tutaj. Nauczyć dzieci radzić sobie dobrze z piłką, kłaść większy nacisk na technikę niż siłę fizyczną. To będzie ciężka praca, bo we Włoszech nie ma takiej mentalności.
Ale Squadra Azzurra zmienia ten styl.
To prawda, Prandelli lubi piłkę i widać to było na mistrzostwach Europy.
Jakie jest pańskie najlepsze wspomnienie związane z piłką nożną?
Mundial w 2006 roku. I, choć to może wydawać się dziwne, bo wyniki nie były dobre, to gra w Barcelonie.
A najgorszy?
Finał Mistrzostw Europy w Belgii i Holandii przeciwko Francji.
Jak pan wspomina odebranie dwóch tytułów mistrzowskich Juventusowi?
My, piłkarze, będziemy mieli zawsze w pamięci te dwa Scudetta. My nigdy niczego nie podejrzewaliśmy. Zawsze wychodziliśmy na boisko po to, aby wygrać. Naprawdę, to nic przyjemnego, że odebrali nam dwa mistrzostwa po tym, jak wypociliśmy i wypracowaliśmy je na boisku.
Nigdy nie zauważył pan niczego dziwnego u rywali?
Nie.
Którego zawodnika najciężej było panu kryć?
Wielu, ale przede wszystkim tych najszybszych.
A najlepszy, z jakim pan grał w drużynie?
Również jest ich wielu. Iniesta, Xavi i Messi w Barcelonie oraz Zidane. Kiedy widzę Xaviego, Iniestę i Messiego to wciąż opada mi szczęka.
Który trener najwięcej pana nauczył?
Lippi i Ancelotti, ale również Rijkaard, który pokazał mi zupełnie nowy dla mnie futbol. Kiedy przyszedłem, to zawsze, gdy graliśmy w dziadka, byłem w środku i nawet Valdés był lepszy ode mnie w grze nogami. Tutaj nauczyłem się grać lepiej w piłkę nożną.
Wspomnienie, anegdota.
Na Mundialu w 2006 roku, Massimo Oddo nie zagrał ani minuty. I w dodatku był tym, który obcinał włosy zawodnikom. Przed jakimś meczem Lippi zapytał, czy jest gotowy, a on odpowiedział: „Tak, trenerze, jestem gotowy". A Lippi na to: „Więc możesz przyjść obciąć mi włosy".
Najlepsza rada, jakiej panu udzielono.
Dawać z siebie zawsze 100%.
A jakiej rady udzieliłby pan młodemu graczowi Barçy, którego spotkałby pan w Ciutat Esportiva?
Jeśli to chłopiec w wieku 12 lat: niech się bawi. Jeśli to siedemnastolatek: niech zawsze będzie skoncentrowany.
Komentarze (23)