Po przegranym meczu z Milanem Jordi Roura miał marsową minę, ale zapewniał, że jego zespół wciąż ma szanse na awans do kolejnej rundy.
- Milan przeprowadził dwie kontry i zdobył dwa gole. Jeśli chodzi o trudności, bronili się całą mocą i walczyliśmy o to, by przedostać się pod ich bramkę.
- Włosi nie mieli dziś indywidualności. Wiedzieliśmy, że to świetny zespół. Nie ze względu na pojedynczych graczy, ale na monolit, który stanowią.
- W pierwszej połowie kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Nie mieliśmy klarownych okazji, ale oni też nie.
- To nie był nasz najlepszy mecz. Milan bronił się w bardzo uporządkowany sposób. To było trudne spotkanie, boisko przypominało kartoflisko, ale wiedzieliśmy to już wcześniej. Stan nawierzchni nie był odpowiedni do meczu na tym poziomie i utrudnił nam grę.
- Pierwszy gol nas skrzywdził. Później brakowało nam spokoju. Wynik jest zły, taka jest rzeczywistość, ale nie możemy tego wyolbrzymiać. Zespół może przegrać, pytanie tylko, jak zareaguje w następnych meczach.
- Myśleliśmy, że w drugiej połowie Milan zagra słabiej ze względu na zmęczenie, jednak tak się nie stało. Rezultat meczu jest lekko przesadzony, ale jest jak jest.
- To dla nas zły rezultat, ale ten zespół zasługuje na zaufanie. Przy odrobinie szczęścia możemy awansować do ćwierćfinału. Jesteśmy przekonani, że tak się stanie. Na Camp Nou wszystko będzie wyglądało inaczej.
Komentarze (182)