Jordi Vinyals w swoim pierwszym sezonie na ławce trenerskiej drużyny Juvenil A bezdyskusyjnie wygrał Liga de División de Honor, rozstrzygając ją na pięć kolejek przed końcem. W rozmowie z Mundo Deportivo przeanalizował ten sezon.
W zeszłym roku Juvenil A przegrał ligę w ostatniej kolejce. W tym, wygrał ją na pięć kolejek przed zakończeniem. To wy tak dobrze graliście, czy rywale zawiedli?
I to, i to. Mamy bardzo dobrych przeciwników, ale mieli różne problemy w ciągu sezonu, które uniemożliwiły im regularność. Ale nasza zasługa również jest bardzo duża. Zawodnicy włożyli wiele wysiłku, rozwinęli się i walczyli w każdym meczu.
Statystyki są bardzo dobre. Tylko trzy remisy i jedna porażka.
Zasługa piłkarzy. Zawsze wychodzili na boisko bardzo skoncentrowani, niezależnie od rywala i przewagi punktowej, jaką mieliśmy.
Waleczność ewidentnie zasługuje na szóstkę. A gra?
Również. Chociaż czasami zespół ma większą inspirację, a czasami mniejszą, ogólnie poziom drużyny jest bardzo wysoki. Indywidualnie piłkarze również się rozwijają, co dla mnie jest najważniejsze.
W Małej Lidze Mistrzów zawiedli. Duża przewaga w lidze spowodowała rozluźnienie i to się odbiło na meczu z Anglikami?
Nie sądzę. Oni strzelali dwa razy i zdobyli dwie bramki. My mieliśmy dużo okazji w pierwszej połowie, dwukrotnie wybili piłkę z samej linii bramkowej. W drugiej połowie rywale grali w dziesiątkę, dominowaliśmy nawet bardziej. Jeśli czegoś nam brakowało, to nie skupienia, lecz szczęścia. Byliśmy rozczarowani tym meczem, ale nie ze względu na grę.
Nieobecność z powodu kontuzji Sandro była decydująca?
Tego nigdy się nie wie. Sandro jest ważny, bardzo się rozwija, nie ma co do tego wątpliwości, ale bez niego też wygrywamy spotkania. Ważne jest nie strzelanie, czy tracenie bramek, ale stwarzanie okazji i to, żeby rywale ich stwarzali jak najmniej.
Teraz zostały wam rozgrywki Pucharu Mistrzów i Pucharu Króla. To turnieje o mniejszym znaczeniu niż liga?
Są ważne, ponieważ zmierzymy się z najlepszymi drużynami w Hiszpanii i to są mecze, które najbardziej pomagają moim zawodnikom w nauce i rozwoju.
Dużo mówiło się o Ondoi po niespodziewanej decyzji Valdésa. Poza tym, mógłby przejść do drużyny rezerw ze względu na czerwone kartki Víctora i Oiera. Jest gotowy na ten krok?
Droga jest jasna. Po Juvenil A jest Barça B, to coś naturalnego i Ondoa jest przygotowany do rywalizacji.
Ostatnie nazwisko: Samper. Wszyscy mówimy o zachwytach nad nim. Czego mu brakuje by tryumfować w elicie?
Wielu rzeczy. Ale ich brakuje nawet piłkarzom pierwszego zespołu. Najważniejsze, że Sergi jest świadomy, co powinien poprawić i pracuje nad tym.
Ilu zawodników z Juvenilu A może trafić na Camp Nou?
Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Ja się kształtowałem w niższych kategoriach wiekowych Barçy z zawodnikami, których przeznaczeniem była gra w pierwszym zespole i ostatecznie tego nie osiągnęli. Są też przypadki chłopców, którzy wydają się kroczyć bardzo powoli, a w efekcie docierają do pierwszej drużyny. Takie przypadki mamy aktualnie w Barcelonie. Wszyscy mają szansę, bo są w takim wieku, że jakakolwiek zmiana w mentalności lub ewolucja może sprawić, że odpalą i staną się bardzo ważnymi piłkarzami.
Pańska drużyna zdobyła dużo strategicznych bramek. Uważa się pan za specjalistę?
Ja jedynie zdaje sobie sprawę z istoty strategii, bo przyszedłem z Segunda B, gdzie to jest decyzyjnym czynnikiem. Ale wielkie pochwały należą się Pepowi Muñozowi, mojemu asystentowi, który był odpowiedzialny za taktykę. Poświęcił wiele godzin i wykonał wyjątkową pracę analizując rywali. Dobrze też wykonywał swoje zadania na boisku, nie tylko na poziomie ofensywnym. W defensywie również dobrze sobie radziliśmy.
Jest duża różnica w prowadzeniu profesjonalnych piłkarzy i młodych chłopaków?
Jest różnica, ale nie duża, bo ci zawodnicy już są o krok od dorosłej drużyny. Mają jasno sprecyzowaną wizję przyszłości i pracują tak samo albo nawet więcej niż profesjonaliści.
Podpisał pan dwuletni kontrakt. Ma pan ochotę prowadzić dłużej tę drużynę?
Ja jestem zachwycony, choć obecnie myślę tylko o tym sezonie.
Pracował pan z Jordim Rourą. Proszę przekonać tych, którzy w niego wątpią.
Roura jest perfekcyjnie wykwalifikowany, ale publicznie nie powiem dlaczego. Nie chcę, by źle zrozumiano moje słowa.
Komentarze (8)