Mascherano: Trzy tygodnie temu byliśmy w Disneylandzie, a teraz jest dom strachu

Looky

5 marca 2013, 15:51

AS

65 komentarzy

Mascherano: Trzy tygodnie temu byliśmy w Disneylandzie, a teraz jest dom strachu

 

Na dzisiejszej konferencji prasowej Javier Mascherano odpowiadał na pytania dziennikarzy, którzy chcieli dowiedzieć się, jaki jest stan psychiczny drużyny i gdzie tkwi problem.

Nastroje
"Trzy tygodnie temu wydawało się, że jesteśmy w parku Disneya, a teraz jest dom strachu. W Realu trzy tygodnie temu była spalona ziemia, a teraz jest pełnia szczęścia. Musimy wrócić do naszej gry, aby osiągać dobre wyniki. Gdy przez tydzień czy dwa notujesz złe rezultaty, odpadasz z Pucharu Króla, przegrywasz Klasyk, oczywiście nie jest to dobre, ale nie możemy się w tym zatrzymać. Najlepszym sposobem, aby z tego wyjść, jest myślenie o tym, co nas czeka. Mamy do poprawienia wiele rzeczy".

Co zawodzi?
"Wszyscy musimy zrobić więcej, aby przezwyciężyć tę złą passę, ale nie możemy dać się zwariować. Trzeba zachować spokój i pokorę, aby ocenić, co jest nie tak i aby ponownie stać się zespołem, którym byliśmy trzy tygodnie temu. Wszyscy musimy dać z siebie trochę więcej, jesteśmy w nietypowej sytuacji".

Problem
"Pewne rzeczy miały na nas wpływ. Pierwszym ciosem była wiadomość o Tito. Ale musimy wyjść z tej trudnej sytuacji. Ten zespół nie jest zmęczony wygrywaniem. To kwestia zaufania. Gdy przegrywasz dwa mecze, wydaje się, że skończył się świat i tracisz trochę pewności siebie. Musimy wrócić do podstaw. Nasz lider (Tito) jest chory. Nie spędza wakacji w Nowym Jorku, musimy sobie nawzajem pomagać".

Rozmowy z Tito
"Tak, rozmawialiśmy z nim. Odkąd wyjechał, utrzymuje kontakty z zawodnikami. Ja rozmawiałem z nim tydzień temu. Bardzo pragnie, aby być z nami, ale priorytetem jest leczenie i powrót do zdrowia. To najważniejsze".

Dwumecz z Milanem
"Chęci trzeba okazywać na boisku, każdego kolejnego dnia. Możemy powiedzieć, że odrobimy straty w rewanżu, ale trzeba zmienić grę, aby tego dokonać. Oczywiście, mamy zamiar dokonać remontady, bo mamy do tego umiejętności i warunki. Drużyna zawsze reagowała na tak skomplikowane sytuacje, jakie przeżywamy w tym roku".

Rola Jordiego Roury
"Nie chcieliśmy tego, to nas spotkało. Jordi wolałby nie przechodzić przez obecną sytuację. Miał wystarczająco silną osobowość, aby podjąć się tego zadania. Miał odwagę i grupa podziwia go za to, jak poradził sobie z tej sytuacji. Tutaj nikt nikogo nie wskazuje palcem jako winnego. Zespół zaczął przegrywać nie dlatego, że Tito wyjechał do Nowego Jorku. W zeszłym roku wygrywaliśmy i przegrywaliśmy z trenerem na miejscu".

Wątpliwości na temat Barçy
"Jeśli ktoś wątpi w ten klub, niech spojrzy na liczby z ostatnich lat. Problemy łatwiej się sprzedają, ale takie sytuacje czynią cię silniejszym. Sukces, jak powiedział trener, którego miałem, rozkaprysza cię".

Messi
"Jeśli osądzasz go, bo w ostatnich meczach zamiast 10 bramek strzelił 3... Nie strzelił z Milanem, nie trafił z Realem w Pucharze, ale nie można zawężać analizy do dwóch czy trzech meczów. Powinna być głębsza. Wszystkie rekordy, które Leo osiągnął i wciąż osiąga - jak 16 kolejnych meczów w Lidze ze zdobytym golem - nie dają nam prawa do ferowania wyroków dlatego, że nie wyszła mu jedna akcja".

Tracone bramki
"Od początku tego sezonu traciliśmy więcej bramek. Musimy poprawić cały aspekt zespołowy. Stracenie trzech czy czterech goli może być przypadkowe, ale gdy dzieje się to przez cały sezon, nie jest to dziełem przypadku".

Wiadomość Zubizarrety
"Od momentu, gdy tu przybyłem, Andoni zawsze pozostawał z nami w kontakcie. Teraz te kontakty nie są silniejsze, choć oczywiście w tej sytuacji jest bliżej nas. Wiadomość jest taka, że musimy się poprawić i zrobić krok naprzód, że to zależy od nas - i to jest pozytywne".

Manchester-Real
"Zamierzam obejrzeć, bo będzie to spektakularny mecz. Będę jednak zwykłym kibicem futbolu, aby cieszyć się spotkaniem. Ponieważ oba kluby nie mogą przegrać, nie mam preferencji".

Porażka Realu może poprawić humory w Barcelonie?
"Myślę, że każdy fan powinien cieszyć się swoją drużyną. Nie będę bardziej szczęśliwy, dlatego, że mojemu sąsiadowi poszło źle. W piłce są jednak kibice, którzy czerpią radość z potknięć przeciwnika. My jesteśmy profesjonalistami, a nie kibicami, dla mnie ten kto wygra, będzie najlepszy. My swój mecz w Lidze Mistrzów gramy za tydzień i to powinno mieć główne znaczenie".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (65)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze