Były piłkarz wypowiedział się podczas wczorajszeja kampanii promocyjnej firmy Heineken, która miała miejsce w jednym z biur podróży w Walencji. Cañizares był twarzą konkursu, w którym do wygrania był dwuosobowy wyjazd na finał Ligi Mistrzów na Wembley.
Odnosząc się do słabego okresu w grze Barcelony, Cañizares nie wahał się zaznaczyć, że nieobecność trenera, który przebywa na leczeniu w Nowym Jorku, odbija się na jego piłkarzach.
- Fakt, że nie ma Tito logicznie spowodował wielką dezorientację w drużynie, wielką nieufność. Zawodnicy stracili to narzędzie, które ma każdy piłkarz w postaci trenera, który rozwiązuje sytuacje, jakie mają miejsce podczas meczu. To się zatraciło i tego brakuje zawodnikom - wyjaśnił.
- Za tym idzie stan psychiczny i fizyczny powiązany z tą sytuacją. Wcześniej mieli trenera, który rozwiązywał wszystkie problemy, a teraz go nie mają i ta wątpliwość, która powstała, czyni wiele szkód - dodał.
Cañizares wyróżnił pracę wykonaną przez Vilanovę po przejęciu drużyny od Pepa Guardioli i podkreślił jego wielkie znaczenie również w poprzednich sezonach, gdy pełnił funkcję drugiego trenera.
- Vilanova już w epoce Guardioli był bardzo ważną osobą w schemacie organizacyjnym. Dlatego zmiana trenera była ledwo zauważalna. Zespół miał te same wytyczne, było parę szczegółów, które się zmieniły, ale droga była ta sama. To coś strasznie trudnego do osiągnięcia. To nam pokazuje, że Vilanova w epoce Guardioli był człowiekiem, który dużo wnosił - skomentował.
- Pewnego dnia, ze względu na informacje, jakie miałem i na to, co usłyszałem od jednego z zawodników Barcelony, odważyłem się powiedzieć, że dla mnie jest on wielkim guru Barçy. Takie wrażenie odniosłem widząc, jak rozmawia z Guardiolą i rozwiązuje pewne kwestie taktyczne - stwierdził Cañizares.
Cañizares: "zdrowie Tito najważniejsze"
Były piłkarz Valencii i Realu Madryt pochwalił decyzję prezydenta Barcelony, Sandro Rosella, który postanowił „poczekać na zakończenie choroby Tito i nie zmieniać zbyt wielu rzeczy, jako że nie ma czasu na reakcję i nie ma także w tym momencie zbyt wielu alternatyw".
- To, co mnie martwi, to jego stan zdrowia. Myślę, że nie da się prowadzić drużyny ze Stanów Zjednoczonych, szczególnie, gdy przechodzisz poważną chorobę, dlatego absurdem dla mnie jest mówienie, że Tito prowadzi zespół stamtąd. On może być na bieżąco, może służyć Rourze pomocą, ale w żadnym wypadku nie może kierować drużyną - stwierdził.
Na koniec przyznał, że prawdziwie istotną rzeczą w Barcelonie, ponad osiągnięciami sportowymi, jest powrót do zdrowia Vilanovy. Cañizares rozumie, że takie jest odczucie każdego culé.
- Potrzebuje go rodzina, to na pierwszym miejscu, potrzebuje go też Barcelona i cały futbol. To jest naprawdę wielkie zmartwienie dla barcelonismo, które ponad chęcią awansowania do Ligi Mistrzów, ma wielką wrażliwość. W rzeczywistości jest to najważniejszy mecz, jaki gra Barça - zakończył.
Komentarze (21)