Po wczorajszym strachu i prognozach mówiących o trzech tygodniach przerwy, dziś wieści są o wiele bardziej optymistyczne. Lionel Messi nie odniósł poważnego urazu w Paryżu.
W końcówce pierwszej połowy meczu z Paris Saint-Germain Argentyńczyk poszedł do linii bocznej i zasygnalizował jakiś problem. Ostatnie 2-3 minuty spędził tuż obok Tito Vilanovy, który nakazywał mu pozostać na boisku. Po przerwie Messi został zastąpiony przez Fàbregasa, a media po meczu trąbiły o trzech tygodniach przerwy.
Dopiero dziś po treningu zostały przeprowadzone szczegółowe badania prawej nogi Messiego, które wykluczyły poważny uraz mięśnia dwugłowego prawego uda. Argentyńczyk na pewno nie zagra w sobotnim meczu ligowym z Mallorcą, ale jego udział w rewanżowym meczu o półfinał Ligi Mistrzów nie jest wykluczony i zależy od postępów w powrocie do zdrowia.
Oficjalna strona internetowa FC Barcelony podaje, że ostatnim razem, gdy Messi doznał podobnej kontuzji (4 marca 2008 roku z Celtikiem), był wykluczony z gry przez osiem tygodni. Przypomina także, że po raz pierwszy od siedmiu lat Leo musiał opuścić boisko w przerwie spotkania.
"Wrócę szybko, na szczęście nie było to poważne", napisał dziś na swoim Facebooku Messi, uspokajając fanów. Rozgłośnia RAC-1 podała, że crack Barçy pauzował będzie maksymalnie dziesięć dni.
Komentarze (1544)