„Potrzeba wymusza pewne rzeczy, a Saragossa w tej chwili ma więcej obowiązków". W ten sposób Muñoz wyraził swoje odczucia przed dzisiejszym meczem podopiecznych Jiméneza z Barçą. Aragończyk, który w przeszłości występował w obu tych klubach, stawia na zwycięstwo Saragossy, przyznając, że jej największym wrogiem będzie presja.
- To oczywiste, że nie znajdują się w komfortowej sytuacji. Dobre wyniki im nie towarzyszą i, co najtrudniejsze, mecze u siebie sprawiają im wiele problemów. W niedzielę odbędzie się szczególne spotkanie. Jest coś lepszego niż zapomnieć o problemach w pojedynku z Barçą? - stwierdził. Trener, który łącznie przez sześć lat występował w Saragossie i spędził siedem sezonów w Barcelonie wciąż uważa, że zawodnicy Vilanovy są lepsi od Blanquillos, ale sądzi, że przy tej okazji wspomniana przewaga może nie mieć znaczenia.
- Przyjadą bardzo zmęczeni po spotkaniu z PSG. Poza tym, kilku ważnych zawodników ma drobne urazy. Chociaż jest też inny czynnik, o którym nie możemy zapomnieć, czyli to, że są przyzwyczajeni do rozgrywania dwóch meczów w tygodniu. Nieraz udawało im się wygrywać spotkania po powrocie z pojedynków w Lidze Mistrzów - przyznał, dodając, że w nadchodzącym sezonie chciałby trenować dobry zespół, hiszpański lub zagraniczny.
Chęci by wyjść z dołka
- Saragossa ma szanse. Ze względu na okoliczności, mogą być faworytami. To będzie inny mecz od tych, które być może miałyby miejsce w innym okresie i to zwiększa ich szanse. Będą musieli być bardzo skoncentrowani i mieć odrobinę szczęścia, ale jestem przekonany, że mogą zwyciężyć. To jasne, że biorąc pod uwagę historię i jakość, jest to klub z Primera División. Teraz przechodzą ciężkie chwile, ale oby z nich wyszli i zostali tam, gdzie muszą być, czyli w najwyższej klasie rozgrywkowej - zakończył Víctor Muñoz.
Komentarze (25)