W ciągu ostatnich miesięcy na stanowisku prezydenta klubu, Joan Laporta podjął szereg decyzji mających na celu wzmocnienie swojego bezpieczeństwa.
Mniej więcej na początku 2010 roku klub podpisał umowę z agencją Blue Sky International | Security Factor (bsisf.com). Ta mająca swoją siedzibę w Szwajcarii firma inkasowała 30 000 euro miesięcznie, a jej kontaktami w Barcelonie mieli być Aviv Fishbain i Itzhak Barlev, dwaj byli agenci Mossadu, którzy mają wielkie zasługi w izraelskich służbach specjalnych, szczególnie zaś w walce z terroryzmem.
Do tego czasu osobista ochrona prezydenta zapewniana była przez Inteligentne Biuro Cybex. Zmianę firmy Laporta uzasadnił zarządowi faktem, iż stał się celem radykalnych grup i międzynarodowych terrorystów.
W rzeczywistości nowa firma analizowała i kontrolowała cały system informatyczny klubu. Istnieją dowody, w świetle których w maju 2010 roku, miesiąc przed wyborami, agencja detektywistyczna Método 3 dokonała na zlecenie Xaviera Martorella (dyrektora ds. bezpieczeństwa) gruntownego przeglądu wszystkich komputerów i systemów łączności. Ta przyjemność kosztowała klub 65 000 euro.
Gwarancją dobrego wykonania zadania było wsparcie byłego inspektora policji, który przez 15 lat szefował sekcji badań technicznych. Po skończonej pracy były policjant ocenił jej efekty i wydał pozytywną opinię.
Komentarze (16)