5-10-15 to cykl, w którym przypominamy spotkania FC Barcelony z nabliższym ligowym rywalem, w danej rundzie odpowiednio 5, 10 i 15 lat temu. Cykl jest poświęcony pamięci zmarłego w grudniu 2012 roku redaktora FCBarca.com, Marcina Gila.
2007/08 Real Betis - FC Barcelona 3:2
29.03.2008, 30. kolejka
FC Barcelona przed spotkaniem 30 kolejki zajmowała drugie miejsce w tabeli Primera División, tracąc cztery punkty do prowadzącego Realu Madryt, oraz mając zaledwie dwa „oczka" więcej niż trzecie w tabeli Villarreal. Przed meczem w Sewilli nikt nie miał wątpliwości, że może to być jeden z kluczowych momentów dla całego sezonu 2007/08.
Rywalem podopiecznych Franka Rijkaarda w 30 kolejce był Betis, zespół, który szczególnie dobrze prezentował się na swoim boisku, zawodząc na wyjazdach. Nierówna gra spowodowała, że drużyna Paco Chaperry zajmowała dopiero 13 miejsce, mając zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową.
Barcelona na pojedynek z Betisem wyszła bardzo zmotywowana, wiedząc, że ewentualne zwycięstwo przybliży Katalończyków do prowadzącego Realu Madryt. Podopieczni holenderskiego szkoleniowca kompletnie zdominowali przebieg gry w pierwszej połowie i już po kwadransie prowadzili 2:0, za sprawą Bojana i Samuela Eto'o.
Pewne trzy punkty? Odrodzenie się drużyny i walka o tytuł mistrza? Nic z tych rzeczy. Barcelona po raz kolejny w sezonie 2007/08 udowodniła, że nie ma rzeczy niemożliwych... Niekoniecznie w pozytywnym znaczeniu. Natomiast Betis pokazał, że mając ambicję i wolę walki można odwrócić przebieg każdego spotkania. W ciągu 15. minut gospodarze zdążyli zdobyć kontaktowego gola, autorstwa niezawodnego Edu, nie strzelić karnego, doprowadzić do wyrównania, za sprawą obrońcy Juanito, żeby 180 sekund po trafieniu na 2:2 dobić Barcelonę trzecią bramką. Oczywiście, ktoś powie, że w piłce nożnej może wydarzyć się wszystko, ale bierność i kompletny brak chęci do walki podopiecznych Franka Rijkaarda, były aż porażające. Tak nie gra się walcząc o mistrzostwo...
FC Barcelona uległa Betisowi 2:3, a hiszpańska prasa nazwała to spotkanie historyczną remontadą. Zespół, a raczej jego strzępy, zamiast walczyć o tytuł mistrza Hiszpanii, spadł na trzecie miejsce, kosztem rewelacyjnego Villarreal, które w 30 kolejce rozgromiło Atlético Madryt.
Real Betis - FC Barcelona 3:2
- 0:1 Bojan (13')
- 0:2 Samuel Eto'o (15')
- 1:2 Edu (63')
- 2:2 Juanito (75')
- 3:2 Edu (77')
Real Betis: Casto, Damia, Melli, Juanito, Ilić, Juande, Capi (Rafael Sobis 52'), Edu, Rivera, Mark González (Odonkor 52'), Pavone (Xisco Munoz 87'); Trener: Paco Chaparro
FC Barcelona: Valdés, Zabrotta, Thuram, Puyol, Abidal, Yaya Touré (Gudjohnsen 79'), Xavi, Iniesta, Bojan (Giovani 61'), Eto'o, Henry ; Trener: Frank Rijkaard
Żółte kartki: Mark González (9'), Damia (51')
Stadion (widzów): Manuel Ruiz de Lopera (40 000)
2002/03 FC Barcelona - Real Betis 4:0
22.02.2003, 23. kolejka
Kiedy po 20 kolejkach sezonu 2002/03, 14 meczach bez zwycięstwa, trzech punktach przewagi nad strefą spadkową, fatalną grą i przy jeszcze gorszych nastrojach, Barcelona zwolniła Louisa van Gaala, wszyscy, włącznie z samymi piłkarzami, odetchnęli. Na Camp Nou wróciło życie, głównie za sprawą Radomira Anticia, specjalisty od wyciągania drużyn z największych kryzysów.
Warto o tym wszystkim przypomnieć, żeby pokazać, w jak trudnej sytuacji znajdowała się Barcelona i pod jaką presją grali sami piłkarze. Wiarę na powrót do walki o górną połowę tabeli blaugrana odzyskała pokonując w derbach stolicy Katalonii Espanyol 2:0. W spotkaniu 23 kolejki Barça chciała kontynuować nową passę, tym razem zwycięską. Betis z pewnością nie był łatwym przeciwnikiem. Podopieczni Víctora Fernándeza przez wizytą na Camp Nou zajmowali wysokie szóste miejsce, walcząc o szansę gry w Lidze Mistrzów.
Barcelona po fatalnej pierwszej części sezonu, pod wodzą nowego trenera w końcu zaczęła grać w piłkę. Gospodarze od samego początku zdominowali przebieg spotkania, szybko wymieniając piłkę i tworząc kolejne dobre sytuacje do zdobycia bramki. Rezultatem niezwykle ambitnej postawy było objęcie prowadzenia już po 180 sekundach. Argentyńczyk Javier Saviola wykończył akcję holenderskiego duetu Reiziger - Kluivert, czym ucieszył całe Camp Nou. To było niesamowite uczucie, poczuć powrót pozytywnej atmosfery na tym legendarnym stadionie, po okresie rozpaczy i wstydu za fatalną postawę zespołu pod wodzą Louisa van Gaala. Cztery minuty po pierwszej bramce, Philip Cocu podwyższył na 2:0. Kibice przecierali oczy ze zdumienia, ponieważ czegoś takiego nikt się nie spodziewał. Po fantastycznym początku, Barça uspokoiła grę, żeby ponownie zaatakować w końcówce pierwszej połowy. Tuż przed przerwą swojego drugiego gola zdobył Javier Saviola.
Kapitalna pierwsza połowa sprawiła, że druga była jedynie dogrywaniem tego spotkania. Bez wątpienia, największym bohaterem tego wieczora był Javier Saviola. Filigranowy napastnik w 20 meczach pod wodzą Louisa van Gaala zdobył zaledwie dwie bramki, żeby w samym spotkaniu z Betisem na Camp Nou strzelić ich aż trzy. Argentyńczyk swojego hat-tricka skompletował w 52 minucie, czym ustalił wynik na 4:0.
Barça wygrała drugi mecz z rzędu, oddalając się od strefy spadkowej, przesuwając się aż na 8. pozycję w hiszpańskiej Primera División. Europejskie puchary były w zasięgu podopiecznych Radomira Anticia.
FC Barcelona - Real Betis 4:0
- 1:0 Javier Saviola (3')
- 2:0 Philip Cocu (7')
- 3:0 Javier Saviola (42')
- 4:0 Javier Saviola (54')
FC Barcelona: Bonano, de Boer, Puyol, Reiziger, Cocu, Sorin, Xavi, Mendieta (Riquelme 68'), Kluivert, Saviola (Dani 80'), Overmars (Luiz Enrique 42'); Trener: Radomir Antić
Real Betis: Prats, Filipescu (Rivas 46'), Melli, Mingo (Atienza 68'), Arzu, Varela, Canas, Capi (Calado 66'), Fernando, Denilson, Joaquin; Trener: Víctor Fernández
Żółte kartki: Luis Enrique - Lulian Filipescu, Melli, César Atienza
Stadion (widzów): Camp Nou (45 778)
1997/98 FC Barcelona - Real Betis 1:3
03.05.1998, 36. kolejka
Sezon 1997/98 był prawdziwą demonstracją siły Barcelony. Efektowna, a przede wszystkim efektywna gra sprawiła, że podopieczni Louisa van Gaala bardzo szybko odskoczyli wszystkim rywalom, przez cały czas pewnie zmierzając do upragnionego mistrzostwa Hiszpanii. Spotkanie 36 kolejki było dużo ważniejsze dla Betisu, który nadal miał wiele do zyskania, a mianowicie walczył o prawo do zaprezentowania swoich umiejętności w europejskich pucharach.
O samym meczu nie można wiele napisać, ponieważ pewna mistrzowskiej korony Barcelona, w starciu z Betisem wystawiła niemal rezerwowy skład. Przed spotkaniem 36 kolejki podopieczni Louisa van Gaala mieli aż 14 punktów przewagi nad drugim w tabeli Realem Madryt. Holenderski szkoleniowiec przeprowadził aż sześć zmian w podstawowej jedenastce, a swoje szanse otrzymali między innymi Vitor Baía i Fernando Couto. Natomiast Luis Aragones, w przyszłości trener mistrzowskiej Hiszpanii z 2008 roku, wystawił wszystko, co miał najlepsze.
Od pierwszego gwizdka w postawie Betisu było widać większą determinację do wygrania spotkania. Zawodnicy Aragonesa atakowali z pomysłem, ale fantastyczny mecz rozgrywał portugalski golkiper Barcelony. Goście grali w piłkę, ale to gospodarze objęli prowadzenie po trafieniu holenderskiego obrońcy, Winstona Bogarde. Bramka na 1:0 kompletnie zrelaksowała zawodników Louisa van Gaala, którzy wyraźnie myślami byli przy świętowaniu mistrzowskiego tytułu. Zemściło się to tuż przed końcem pierwszej połowy, kiedy do wyrównania doprowadził najlepszy strzelec Betisu, Alfonso.
Druga połowa to pojedynek Betisu z samym bramkarzem Barcelony, który jako jedyny jakkolwiek się starał. Zespół z Sewilli ostatecznie dopiął swego za sprawą fantastycznej gry Nigeryjczyka Finidiego, który pierwszego gola zdobył 58 minucie, a tuż przed końcem pojedynku na Camp Nou ustalił wynik na 1:3.
Betis wygrał, dzięki czemu pozostawał w walce o europejskie puchary, natomiast Barcelona mogła dalej świętować mistrzostwo. Wszyscy byli szczęśliwi...
FC Barcelona - Real Betis 1:3
- 1:0 Winston Bogarde (24')
- 1:1 Alfonso (44')
- 1:2 Finidi (58')
- 1:3 Finidi (89')
FC Barcelona: Vitor Baía, Ferrer, Couto, Bogarde, Reiziger, Amor, Figo (Giovanni 46'), Oscar (Sonny Andréson 69'), Rivaldo, Roger, Pizzi; Trener: Louis van Gaal
Real Betis: Prats, Oter, Solozabal, Olias, Luis Fernández, Canas, Nadj (Urena 76'), Finidi, Jarni (Cuellar 44'), Alfonso, Oli (Marquez 67'); Trener: Luis Aragones
Żółte kartki: Albert Ferrer, Winston Bogarde, Michael Reiziger, Luis Figo - Luis Fernández, Robert Jarni
Stadion (widzów): Camp Nou (82 000)
Komentarze (15)