W wywiadzie dla agencji DPA, były prezydent Joan Laporta negatywnie ocenił pracę obecnego zarządu i ponownie stwierdził, że to Sandro Rosell i jego ludzie sprawili, że Pep Guardiola odszedł z Barcelony.
- To czego bym chciał, to odejście Rosella i jego ludzi - powiedział. - Czasami poważnie myślę o ponownym starcie w wyborach, ale nie podjąłem jeszcze decyzji, muszę rozważyć to na poziomie osobistym i zawodowym - dodał.
- Pierwszą ich decyzją (obecnego zarządu - red.) było pozbawienie Johana Cruyffa przywileju honorowego prezydenta, a następnie pozwanie mnie i moich kolegów na 47 mln euro, ze względu na niekorzystne dla Barçy zarządzanie. To kłamstwo i zniekształcenie rzeczywistości, zaatakowali mnie z lądu, morza i powietrza. Prokuratura oczyściła nas ze wszystkich zarzutów, a na polu prywatnym też chcemy wygrać, ale to długotrwały proces.
Laporta pytany był o słowa Gerarda Piqué, który po meczu z Bayernem stwierdził, że trzeba podjąć pewne decyzje. - Gdy piłkarze o tym mówią, to znaczy, że mamy do czynienia z pewną pasywnością w działaniu, z decyzjami, które nie zostały podjęte. Obecny zarząd mocno zaangażował się w niszczenie tego, co stworzyliśmy. Wszystko w duchu zemsty i wielkiej urazy. Martwi mnie to, że są ludzie tak przebiegli i nie mający wdzięczności. Zostawiliśmy najlepszą Barçę w historii, a oni skupili się tylko na tym, aby zniszczyć naszą reputację i dziedzictwo.
- Wybrali Tito na następcę Guardioli, co było przejawem strachu i nerwowości. Decyzja podejmowana była w pośpiechu. Tito to wielki trener, mający wielką wiedzę, to wielki uczeń Pepa, ale musiał mieć czas, aby zaadaptować się do pracy, którą teraz wykonuje. Poza tym nie miał też szczęścia - skomentował, odnosząc się co choroby, jaka dotknęła trenera.
Co Laporta zrobiłby rok temu na miejscu Rosella? - Moim celem byłoby zatrzymanie Pepa Guardioli - powiedział, dodając, że nie rozumie dlaczego mimo choroby Tito kontynuował swoją pracę, będąc kilka miesięcy w Nowym Jorku. - Trudno jest podjąć taką decyzję, ale trzeba ją podjąć. Dla mnie zaskakujące było to, że nie podjęto bardziej stanowczej decyzji w kluczowym momencie sezonu, gdy graliśmy w Lidze Mistrzów. Nie podjęto decyzji, która chroniłaby interesy ekonomiczne Tito, który był w bardzo trudnej sytuacji.
- Aby zapewnić Tito spokój, trzeba było zagwarantować mu kontrakt i poczekać aż wróci do pełni zdrowia, bo bardzo trudno jest prowadzić Barçę w takiej sytuacji, w jakiej prowadził ją Tito. Trzeba było powiedzieć: "Tito, dojdź do pełni zdrowia, odpocznij, o nic się nie martw. Masz ważny kontrakt, ale zamierzamy zatrudnić profesjonalistę, który wierzymy, że jest przygotowany, aby do końca sezonu poradzić sobie z tą sytuacją - ocenił.
Laporta uważa też, że umową z Qatar Airways to kolejny błąd Rosella, - My podpisaliśmy nietypową umowę z UNICEF, który reklamowaliśmy na koszulkach, co dawało nam pozytywny obraz na całym świecie. Ci panowie sprzedali historię, że Qatar Foundation był tym samym, co UNICEF. A teraz okazuje się, że chodziło o Qatar Airways - powiedział.
Były prezydent uważa też, że zarząd Rosella nigdy nie darzył Guardioli sympatią. - Traktowali go z sarkazmem jak "proroka", "mesjasza". "Spójrz", mówili, "teraz przemówił Dalajlama" - tłumaczył Laporta.
Komentarze (117)