Javier Aguirre, trener Espanyolu, potwierdził na konferencji prasowej, że nie musi dodatkowo motywować swoich zawodników, ponieważ wyjdą oni na mecz z wielkim zaangażowaniem i ochotą, by pożegnać się ze swoimi kibicami zwycięstwem przeciwko lokalnemu rywalowi.
- W tym tygodniu nie rozmawialiśmy o dodatkowej motywacji. Zostawiam ten temat z boku, bo z mojej strony nie ma potrzeby, by nakładać na nich większą presję. Wiedzą, jaka jest skala tego meczu, mówimy o derbach, ostatnim meczu w sezonie. Wszyscy piłkarze są tego świadomi od powrotu z A Coruñi. To fajny mecz do zagrania i kluczowy dla nas. Wyjdą z naładowanymi bateriami - powiedział trener.
- Odkąd tu jestem, ludzie zawsze mi mówią o FC Barcelonie. Zauważyłem, że jest to rywal do pokonania, wróg, w kwestiach poza piłkarskich. Dostrzegam, że drużyna tak to rozumie i że jest to przeciwnik, którego da się pokonać - dodał.
Aguirre nie chciał wchodzić w polemikę na temat spraw, o których w tym tygodniu było głośno: szpalerze i pomniku Kolumba. - W obu przypadkach wypowiedział się już klub, prezydent. A my, jako pracownicy Espanyolu nie mamy niczego więcej do dodania. Collet nawet nas nie zapytał i więcej się nie mówiło w szatni o tym szpalerze - przyznał Meksykanin.
- W poprzednim meczu na Camp Nou trafiliśmy na najlepszą Barçę w tym roku. Byli bardzo mocni i skuteczni, a kiedy zdaliśmy sobie z tego sprawę, było już za późno. Poprawiliśmy grę, ale wyniku się nie udało. Musimy wyciągnąć z tego wnioski, nie zostawiać miejsca, nie popełniać błędów przy stałych fragmentach gry, nie oddawać piłki za darmo... Musimy zadbać o te szczegóły i być bardzo skupieni przez 90 minut. Na Camp Nou Barcelonie wszystko wychodziło, mam nadzieję, że była to dobra nauczka - stwierdził Aguirre.
Trener Espanyolu nie szukał porównań między spotkaniem z Barçą a meczem z Realem, chociaż uważa, że postawa zespołu jest taka sama podczas starć z obiema tymi wielkimi drużynami. - To różni rywale, ale plan jest podobny jeśli chodzi o zachowanie, chęci i pragnienie. W A Coruñi przegraliśmy, ale nie mogłem nic im zarzucić i chciałbym po meczu z Barceloną też nie mieć im nic do zarzucenia - wyjaśnił.
- Nie cieszę się, gdy rywale są nieobecni przez kontuzje, nie dlatego że chodzi o Messiego, ale zawsze. Z Leo zawsze lubię rozmawiać, to zawodnik wyjątkowy... Postaramy się wygrać ten mecz dla kibiców, bo jest to pożegnanie z fatalną ligą, która nam się dłużyła. Na szczęście mecze o utrzymanie oglądaliśmy tylko w telewizji, a to dzięki postawie tych zawodników. - powiedział trener Pericos.
Komentarze (16)