Rzecznik prasowy zarządu FC Barcelony, Toni Freixa, zapewniał dwa dni temu, że żaden klub nie skontaktował się z Barçą w celu rozpoczęcia negocjacji transferu Thiago Alcântary. Powiedział też, że sam piłkarz również nie poinformował oficjalnie o swoim zamiarze opuszczenia katalońskiej drużyny. Te deklaracje nijak się mają do ruchów dyrekcji sportowej na rynku transferowym. W klubie są pewni, że informacja Thiago i jego agentów o przejściu do innego zespołu, a konkretnie do Manchesteru United, jest tylko kwestią dni.
Zubizarreta i jego współpracownicy już pogodzili się ze stratą reprezentanta Hiszpanii U-21, chociaż trzeba pamiętać, że Alcântara potrafi zmienić zdanie w jednej chwili. Jednakże informacje płynące z Premier League ponownie wywołały debatę na temat potrzeby znalezienia klasowego zastępcy lub porządnego przeszukania cantery i postawienia na młodych zawodników pokroju Sergiego Roberto.
Wydaje się, że trenerzy zmienili zdanie. Przed tygodniami klubowe źródła zaznaczały, że niezależnie od możliwych sprzedaży zawodników, zamiarem Tito Vilanovy jest utrzymać aktualny skład i wzmocnić go tylko tym, co konieczne. To znaczy, zawodnicy tacy jak Sergi Roberto będą mieli swoją szansę na grę w pierwszym zespole. Teraz już tak nie jest. Te same źródła informują, że nastąpi przeszukanie rynku transferowego, który oferuje wielu zawodników pierwszej klasy w niewygórowanej cenie.
W Barcelonie pamięta się, że od stycznia klub sporządzał ambitny plan wzmocnień, który zakładał zakup trzech piłkarzy: Neymara, który już jest w klubie, Thiago Silvy, w sprawie którego trwają negocjacje, ale będzie ciężko go ściągnąć i pomocnika, którym mógłby być Isco (nowy zawodnik Realu Madryt) lub Ilkay Gündoğan. Jego cena przez te kilka miesięcy nie wzrosła nadmiernie.
Prawdopodobne odejście Thiago w nadchodzących dniach zmusiło klub do działań. Tito starał się zatrzymać pomocnika, jednak jego rozmowa z nim nie przyniosła oczekiwanych efektów. Zawodnik chce kontynuować swoją karierę poza Camp Nou, a wolne miejsce, jakie zostawi w pierwszej drużynie raczej nie zostanie uzupełnione młodym zawodnikiem z cantery.
Trzeba iść na zakupy i przeanalizować to, co oferuje rynek. Gündoğan wciąż jest pierwszy na liście, jednak chętnych jest sporo, a Borussia Dortmund upiera się, by zatrzymać wszystkich swoich piłkarzy. Operacja nie zapowiada się na łatwą, choć kluczowa może się okazać postawa samego zainteresowanego.
Komentarze (107)