To były 4 faule w ciągu zaledwie 12 minut. Polscy obrońcy nie mieli ochoty na pokaz spektakularnych umiejętności brazylijskiego gwiazdora, którego wręcz zasypali kopniakami.
Neymar zdawał się być przestraszony jeszcze podczas podróży powrotnej do Barcelony. Uśmiech, który nie schodził mu z ust w czasie trwania całej wyprawy do Polski, znikł bezpowrotnie w ciągu 12 minut, które spędził na gdańskiej Arenie. Praktycznie gdy tylko wszedł na plac gry, zastępując Alexisa Sáncheza, od razu zaczął zbierać „poczęstunki" od obrońców Lechii Gdańsk. Zachowanie zupełnie niezrozumiałe biorąc pod uwagę fakt, że był to mecz towarzyski, mający za cel promocję gry Barcelony w Polsce. Może być to jednak także przedsmak tego, co czeka Neymara ze strony wielu obrońców, zarówno tych w rozgrywkach ligowych, jak i w Lidze Mistrzów.
Niech te 4 faule w ciągu 12 minut posłużą jako przestroga i zapowiedź tego, co może go czekać na wielu europejskich boiskach. Kasprzycki to jeden z piłkarzy Lechii, który wszedł na boisko praktycznie dokładnie w tym samym czasie co Neymar, z jedną tylko misją: stać się pierwszy graczem, który zapoluje na nogi nowej gwiazdy Barçy. Do zabawy szybko dołączył się także Oualembo, który silnym pchnięciem wysłał Brazylijczyka na bandę reklamową, a Kostrzewa dokończył dzieła, popychając go bez piłki na środku boiska, gdy Neymar próbował uwolnić się od krycia.
Brazylijczyk musiał się sporo natrudzić, żeby zakończyć debiutancki mecz w barwach Barçy bez kontuzji. Zachował się inteligentnie, pozostał pokorny i nie prowokował graczy Lechii do jeszcze gorszych zagrań. Musiał zachować rozsądek i szybko oddawać piłkę, żeby nie skomplikować sobie bardziej życia. Jutro w meczu o Puchar Gampera będzie miał kolejną okazję do pokazania swojego, jakże szerokiego, wachlarza umiejętności.
Neymar Junior opuścił boisko głęboko zaskoczony, a na lotnisku w Gdańsku wyznał, że wciąż nie może zrozumieć zachowania Polaków, którzy cały czas polowali na jego kostki. Sami delikwenci nie mogą bronić się tym, że zachęcił ich swoją frywolną grą, bo nawet nie dali mu na to szansy. W ciągu 12 minut tylko raz udało mu się poprowadzić piłkę i od razu poszukał otwierającego podania w kierunku wybiegającego na pozycję Patrica. Piłkarze Lechii nie mają nic na swoją obronę. Rzucili się na niego bez żadnych skrupułów, co stanowiło bardzo brzydkie zachowanie względem samej Barçy, która powołała Brazylijczyka na to spotkanie w ramach rekompensaty za odwołanie meczu spowodowane chorobą Tito Vilanovy.
Neymar - najnowsza „perła" Barcelony, w Gdańsku wolał powstrzymać złość, ale już nie raz udowodnił, że posiada charakter i nie daje się łatwo stłamsić. Cały świat miał okazję się o tym przekonać podczas tegorocznego Pucharu Konfederacji. Piłkarze Urugwaju próbowali wyprowadzić go z równowagi różnymi podstępami, za co Neymar srogo ich skarcił. Boiskowe łobuzy nie osiągnęły celu i musiały obejść się smakiem zostając wyeliminowani z turnieju. W decydującym meczu przeciwko reprezentacji Hiszpanii, Brazylijski gwiazdor nie dał nawet szansy Arbeloi na jedno ze swoich firmowych, twardych wejść.
Neymar jest piłkarzem, który robi różnice dzięki swoimi spektakularnym zwodom i w akcjom jeden na jeden. Są to cechy, które aby mogły działać z powodzeniem, wymagają także odpowiedniego działania ze strony arbitra. Właśnie dlatego Barça ma nadzieje, że sędziowie w rozgrywkach ligi hiszpańskiej będą dusić w zarodku wszelkie niesportowe zachowania względem najnowszego transferu Blaugrany.
Niemniej jednak napastnik musi przygotować się na różnego rodzaju „kampanie", które będą prowadzone przeciwko niemu. Tak jak to miało miejsce w przypadku Messiego, którego wielokrotnie próbowano wyprowadzić z równowagi różnego rodzaju podszczypywaniami widocznymi tylko dla jego oczu. Z Neymarem może dziać się podobnie. Najgorszy ze wszystkiego będzie brak stanowczej reakcji ze strony sędziów La Liga, którzy już nie raz pokazywali, że potrafią dawać się łatwo manipulować i być stosunkowo łagodni wobec tego typu zagrań.
Sam zawodnik będzie miał jeszcze trochę czasu, żeby pokazać się w meczu o Puchar Gampera oraz dwóch pozostałych spotkaniach towarzyskich podczas objazdówki po Azji. Pierwsza próba ognia nastąpi w pierwszym starciu ligowym przeciwko Levante oraz w meczu o Superpuchar Hiszpanii przeciwko Atlético Madryt. Wtedy będzie można lepiej ocenić, czy naprawdę czeka go taki ciężki sezon.
12 minut "polskiego koszmaru" Neymara
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (150)