Fransisco Cuesta: Messi jest jak szczur, a Neymar jak łasica

Jan Kidawa

8 sierpnia 2013, 12:24

Mundo Deportivo

48 komentarzy

Najważniejszy culé w Bangkoku to niewątpliwie, mieszkający tam na stałe, Hiszpan Fransisco Cuesta, bardziej znany jako Franek z Dżungli. Na wczorajszy, towarzyski mecz Barçy przeciwko reprezentacji Tajlandii wybrał się wraz ze swoimi trzema synami, którzy, podobnie jak on, uwielbiają futbol.

Jego żona i córka wolały zostać w domu. Trzej synowie, w tym jeden adoptowany, byli zachwyceni kiedy rano, podczas wizyty w hotelu w Bangkoku, mieli okazję popatrzeć przez kilka minut z bliska na gwiazdy Blaugrany i zrobić sobie z nimi zdjęcia.

Franek został ochrzczony barcelonistą przez osobistość, która, przypadek lub nie, później okazała się mieć coś wspólnego z jego przyszłością jako Franka z Dżungli. „Pamiętam, że od dziecka musiałeś wybierać, czy jesteś za Barçą, czy Realem. Ja, nawiązałem do tradycji. Mój starszy brat był za Barçą więc ja też jej kibicowałem. Jako dziecko udało mi się zrobić sobie zdjęcie z Miguelim i to rzuciło się cieniem na kolejne 35 lat mojego życia. Byłem przy nim jak kijanka przy wielkoludzie. Dla mnie „Tarzan" Migueli to był bóg.", tłumaczył sam Franek, przed kilkoma miesiącami w wywiadzie dla Revista del Barca, podczas swojej wizyty na Camp Nou.

Urodził się w Leon, ale lata młodości spędził w Barcelonie. Przeprowadzka nie sprawiła, że przestał kibicować Barcelonie. W Bangkoku, wraz z synami wstają o 2 w nocy, przygotowują popcorn i oglądają mecze. Zape, który gra w reprezentacji Tajlandii jako bramkarz, kibicuje Realowi Madryt, a jego idolem jest Iker Casillas. Wszystko dlatego, że jego przyjaciel, Nacho Medina - autor książki „Przygody Franka z Dżungli" zawsze przywoził mu jakieś prezenty związane z Realem. Co więcej, pewnego dnia zapoznał go osobiście z samym Ikerem Casillasem. Drugi syn, Zorro, jest za Barçą.

Piłkarze Blaugrany pozdrowili wczoraj nieustraszonego poszukiwacza przygód, który zdobył tak dużą popularność jako Franek z Dżungli. Jego program telewizyjny zdobył nagrodę Ondas w 2011 roku. Obecnie jest w trakcie przygotowywania kolejnego projektu dla telewizji, który będzie emitowany z Bangkoku.

Fransisco za młodu, był obiecującym tenisistą. Oprócz fotografii z Miguelim, zachował na pamiątkę także inne zdjęcie. Zrobił je sobie z Guillermo Vilasem, jego ojcem chrzestnym w świecie rakiety. Niestety jego kariera załamała się kiedy uległ wypadkowi motocyklowemu, w wyniku którego doznał poważnego urazu kolana. Tenis pozostaje jego ulubionym sportem. Prowadzi szkółkę i uprawia go na co dzień. Zwierzęta są kolejną z jego pasji, ale, jak twierdzi, może wytrzymać bez nich przynajmniej dwa tygodnie, podczas kiedy przywiązanie do tenisa jest dużo silniejsze.

Puyol - więcej niż bestia

Dla Franka futbol to Barca, a jej piłkarze są dla niego odnośnikami. „Dla mnie Messi jest jak szczur, a Neymar jak łasica. Tak wyobrażam sobie ich w dżungli, szybkich i zręcznych. Innym piłkarzem, który przywodzi mu na myśl, nieokiełznaną bestię jest Puyol. „On jest jak, jak... (myśli) jak Superman". Czyli coś ponad zwierzę. Nie bez przyczyny, mówi się, że Puyol jest następcą Miguelliego jeśli chodzi o charakter. Przykład profesjonalizmu i uosobienie barcelonismo.

Cuesta uwielbia węże i podziwia słonie, gdyż, jak tłumaczy: "są tak mądre, że wiedzą jak unikać pułapek. Dzięki swojej sile giganty praktycznie uodporniły się na jad tych, groźnych gadów." Jednak we Franku z Dżungli jad Barçy działa permanentnie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (48)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze