Po pierwszym meczu Barcelony z Atlético Diego Godín zachęcał Mirandę do faulowania Leo Messiego.
27-letni piłkarz tłumaczył po spotkaniu, że zachęcał jedynie swoich kolegów, by zacieśnili szyki. Mało kto dał wtedy wiarę w te słowa piłkarza.
Dziś Godín pokazał, że jego słowa to tylko czcza gadanina. W końcówce meczu, po faulu jego kolegi na Danim Alvesie, Urugwajczyk zwyczajnie przebiegł po plecach brazylijskiego obrońcy Barcelony. Gdyby przyznawana była nagroda za najbrzydsze zagrania w spotkaniu, Godín z pewnością wygrałby to trofeum.
Komentarze (156)