Javi Varas, który w najbliższą sobotę stanie ponownie między słupkami w świątyni Azulgrany, 22 października 2011 roku okazał się bezbłędny. Od tamtego czasu, przez prawie dwa lata, żaden inny bramkarz nie wyjechał z Camp Nou z czystym kontem.
Od świetnego występu Javiego Varasa, który obronił aż pięć pewnych okazji bramkowych, a dodatkowo zatrzymał rzut karny wykonywany przez Messiego, Barça rozegrała trzydzieści cztery mecze ligowe i nie tylko w każdym strzeliła bramkę, ale także wygrała wszystkie, nie licząc dwóch spotkań z Realem Madryt, czyli przegranej 2:1 oraz remisu 2:2.
Jego występ był na ustach wszystkich, ale samemu Varasowi nigdy nie podobał się fakt, że jest pamiętany przez pryzmat tego meczu. "Prawda jest taka, że od tamtego meczu, miałem w karierze okres przed i po tym spotkaniu. Przede wszystkim dlatego, że stałem się rozpoznawalny. Jednak uważam, że to niesprawiedliwe, ponieważ rozegrałem o wiele ważniejsze mecze niż ten", przyznał w wywiadzie dla dziennika Mundo Deportivo.
W zeszłym roku stracił trzy bramki
Od czasu kiedy dwa lata temu Varas mocno zepsuł humor Messiemu, Inieście i reszcie drużyny, Azulgrana zdobyła na swoim stadionie w lidze sto dwadzieścia cztery gole, co daje średnią 3,64 na spotkanie. Ten sam Varas padł ofiarą potencjału Barçy w zeszłym sezonie, kiedy odwiedził Camp Nou w koszulce Celty. Będący wówczas na wypożyczeniu, a obecnie ponownie bramkarz Sevilli, stracił wtedy trzy gole: jednego strzelił mu Adriano, drugiego David Villa, a trzeciego Jordi Alba. W sobotę po raz kolejny szansę na występ w barwach Sevilli powienien dostać Varas, ponieważ Beto cierpi na kontuzję biodra.
Wrócił na dobre
Trzydziestojednoletni bramkarz, który zakończył już swój kontrakt z Celtą, wrócił do Sevilli i walczy z drugiem bramkarzem, Portugalczykiem Beto, o pierwszeństwo w wyjściowym składzie. Odejście w zimowym okienku Diego Lópeza do Realu Madryt i weterana Palopa do Bayeru Leverkusen podczas tego lata spowodowało, że bramkarz wrócił do swojego rodzinnego miasta. Jeśli w sobotę uda mu się powtórzyć wyczyn sprzed dwóch lat, to Emery nie będzie miał argumentów, aby ponownie posadzić go na ławce.
Komentarze (28)