Cruyff: Bale nigdy nie będzie oceniany normalnie, cz. 2/2

Jan Kidawa

7 listopada 2013, 19:30

AS

80 komentarzy

Zapraszamy do lektury drugiej części obszernego wywiadu z Johanem Cruyffem, który ukazał się na łamach dziennika AS. W tej odsłonie popularny Holender mówi m.in o Messim i Neymarze, swoich początkach w klubie ze stolicy Katalonii i o Bayernie Pepa Guardioli.

Nigdy nie wszedł pan głębiej w sprawy klubu? Zawsze doradzał pan z zewnątrz, np. w sprawie kontraktu z Rijkaardem czy Guardiolą...
Te wszystkie decyzje były podejmowane przez Begiristaina. Dopiero potem byłem ja i Rada, oczywiście.

Ale nigdy nie wszedł pan w środek klubu. Dlaczego?
Ponieważ jestem osobą, która niezbyt dobrze funkcjonuje w grupie. Gdy jesteś w komisji, decyzje podejmuje komisja. A ja mam swoje pomysły, które lepiej proponować z zewnątrz. W klubie samym w sobie, jeśli robisz coś źle, szkodzisz temu klubowi. Weźmy np. naukę. Wiele klubów chciałoby wprowadzić to u siebie, ale to nie są szkoły. Nie można mylić dwóch różnych rzeczy. To tak nie działa. Jeśli od zawsze zajmowałeś się futbolem, pozostań przy tym. Ktoś powie, że futbol to ludzie młodzi, którzy powinni się uczyć. Zgadza się, ale poza klubem. W dzisiejszych czasach, już w najniższych kategoriach, niedopuszczalnym jest, żeby dzieci nie mówiły po angielsku czy hiszpańsku. Ale nie masz uczyć piłkarza, a osobę zajmującą się grą w piłkę. Takie jest moje zdanie, które zupełnie nie pokrywa się z panującą definicją piłkarza.

Jak przeżył pan debatę na temat stylu gry prezentowanego przez Barçę Taty Martino?

Problem w tym, że wtedy dużo podróżowałem i nie miałem dostępu do lokalnych gazet. Trudno mi udzielić odpowiedzi, gdyż nie posiadam podstaw. Nie byłem na żadnym meczu, oglądałem tylko skróty. Nie wiem, jak grają.

Madrytu też pan nie oglądał?
Nie. Byłem przez długi czas w Szwajcarii i nie oglądałem meczów. Trudno mi wyrazić opinię. Opinią są wyniki. Barcelona wygrała osiem meczów i zremisowała jeden, to ogromne osiągnięcie. Madryt gorzej zaczął, ale teraz mają się lepiej. Nie widziałem, jak grają.

Barça podąża swoją drogą, a Madryt swojej wciąż poszukuje...
Oni też podążają swoją, przeprowadzając transfery. Robią to teraz, robili to w zeszłym roku, robili to zawsze. Zobaczymy. Mam tutaj wiele swoich przemyśleń, na różnych płaszczyznach. Kupując chłopaka za tak wielkie pieniądze, stawiają go w trudnej sytuacji. Już nikt nigdy nie oceni go normalnie.

Ma pan na myśli Bale'a?
Tak, ale przed nim byli inni, system jest ten sam. Będzie mu bardzo trudno, a to jest niesprawiedliwe. Ten piłkarz mi się nawet podoba. Ma głowę na karku. Ale pozostań tu mądry, jeśli przytrafia ci się coś takiego. Dodatkowo te wszystkie opinie „mędrców", że to katastrofa, absurd. Tworzy się miszmasz, który dla chłopaka będzie stanowił problem.

Wciąż uważa pan, że ryzykownym posunięciem było umieszczenie Messiego i Neymara w jednej szatni?
Niedawno widziałem mecz Holandia - Turcja. Holendrzy wygrali, ale Turcy grali całkiem dobrze. Jeden z nich gra w Atlético Madryt, ale funkcjonują jako drużyna. Kiedy oglądasz Neymara, myślisz wielki piłkarz i nikt w to nie wątpi. Ale jest wielu wielkich piłkarzy, których trzeba umieścić w określonym stylu gry. Ja nie lubię wyrażać opinii po, lubię mówić przed, gdyż decyzje podejmuje się przed. Tak jak Ibrahimović, który też jest wielkim piłkarzem, co udowadnia wszędzie tam, gdzie pójdzie. Ale w Barcelonie się nie odnalazł. Problem stanowi mała wiedza ludzi, którzy opiniują na temat futbolu, a tak naprawdę się na nim nie znają. Wszyscy posiadamy prawo jazdy, ale nie wszyscy możemy startować w Formule 1, chociaż mogłoby się to wydawać podobne, cztery koła, silnik...

Nie oglądał pan meczów Barçy, ale wydaje się, że Messi i Neymar rozumieją się całkiem nieźle...
Jest jeszcze wcześnie. Nie zakontraktowali go na miesiąc, ale na lata.

W poniedziałek minęło 40 lat od pana debiutu w barwach Barcelony, przeciwko Grenadzie. Co pan z tego pamięta?
To był mój pierwszy mecz, chociaż byłem już w Barcelonie od 1,5 miesiąca. To była epoka Franco. Nie wszystko było takie okazałe, jak w dzisiejszych czasach. Niektórych przepisów ni jak nie dało się zrozumieć. Było wiele absurdu, który na szczęście został już zredukowany.

To prawda, że chciał pana Real?
Tak. Ajax był czołową drużyną i Real był zainteresowany. Z kolei Ajax był zainteresowany, bo w tamtych czasach Real był ważniejszą drużyną w Europie niż Barcelona.

Dlaczego wybrał pan Barcelonę?
Po pierwsze dlatego, że już wcześniej tam byłem. Po drugie dlatego, że pierwszy trener, którego miałem był moim dobrym kolegą, a później przyszedł Míchels, z którym już wcześniej pracowałem w Ajaxie. Znaliśmy się.

Barça zapłaciła wtedy 120 milionów peset...
Co do tego, to nie mam pojęcia. Nigdy mnie to zbytnio nie interesowało.

Jak wspomina pan swoich pięć sezonów w Barcelonie?
Wygrałem Puchar Króla, gdyż jako obcokrajowiec nie mogłem występować w Pucharze Generała. To był czas przemian, działo się wiele rzeczy. W moim pierwszym sezonie wygraliśmy ligę. Nie było wtedy telewizji. Dziś każdy może obejrzeć to, na co ma ochotę, jest więcej uczciwości, wszystko jest bardziej przejrzyste.

Popełniano na panu tyle fauli, co na Neymarze?
Faulowali mnie, jednego roku karano ich bardziej, innego mniej. Barcelona w tamtym czasie dokonała czegoś, czego nikt wcześniej nie dokonał. Wygraliśmy ligę, nie przegrywając żadnego meczu. Im więcej pochwał gdzieś, tym większa pogarda gdzie indziej. Zawsze jest tak samo. Wielkie znaczenie ma także tutejszy sposób myślenia. Kiedy powróciłem jako trener, miałem już doświadczenie jako piłkarz i mogłem zmienić wiele rzeczy, bo sam to przeżywałem. Sukces trenera musi opierać się na doświadczeniach piłkarskich. Być może jako piłkarz zdobyłem mniej tytułów, ale odzyskałem je jako trener.

Na jakiej pozycji grałby pan w obecnej Barcelonie?
To zależy od wieku. Jako młodzieniec grałem bardziej na szpicy, potem częściej rozgrywałem. Najważniejsze to nadać odpowiedni rytm meczowi, dlatego myślę, że grałbym jako środkowy pomocnik. Rytm meczu to jedna z najważniejszych rzeczy. Przyśpieszać, zwalniać, naciskać. Na wszystko jest odpowiedni moment. Trzeba wszystko widzieć, obserwować każdego z graczy i robić to każdego dnia. Futbol tworzy się za pomocą oczu i nóg.

Grałby pan w wyjściowej jedenastce?
Normalnie zawsze byłbym w wyjściowej jedenastce, we wszystkich drużynach na świecie. Ale jeśli w pewnej epoce byłeś jednym z najlepszych na świecie, to teraz już nim nie jesteś, bo epoka się zmieniła.

Gdzie nauczył się pan grać?
Ulica to jedno z najważniejszych miejsc do nauki gry w piłkę. Ulica uczy cię, że nie możesz upaść, bo możesz zrobić sobie krzywdę. Uczy cię techniki i dobrego panowania nad piłką. W przeciwnym wypadku większy potraktuje cię z ciała i znowu wylądujesz na ziemi. Aby uniknąć bólu, musisz być dobry technicznie. Przyjęcie i podanie powinny stanowić jedno dotknięcie, później znikasz. W dzisiejszym futbolu widać, że ci mniejsi mają lepszą technikę. W Barcelonie nie ma wielu dużych, ale za to wszyscy są świetni technicznie.

Myśli pan, że jako trener zasiał ziarno, które dało kwiaty, szczególnie w epoce Guardioli?
Tak, z jednej strony tak. Jeden tytuł więcej czy mniej nie ma znaczenia, ale kiedy widzisz to, co zasiałeś... Guardiola i Sergi zostali trenerami. Wszystkim tym chłopakom przekazałem miłość do tego sportu. Jestem dumny ze wszystkich tych ludzi, Laudrup, Koeman, Rijkaard... Dla mnie to jest właśnie to, co zasiałem. Oni nigdy nikogo o nic nie obwiniają. Są przykładem dla młodych.

Wiedział pan już wtedy, że Guardiola będzie podążał tą drogą? Dziś moglibyśmy powiedzieć, że uczeń przerósł mistrza...
Tak, ale ja dostrzegam w nim człowieka. To, jak się prowadzi, eksponuje... To człowiek, którego podziwiają miliony, słuchają tego, co mówi, patrzą, jak się zachowuje. Był piłkarzem, który miał umiejętności i musiał pokonać wiele przeciwności.

Jego Bayern wygląda nieźle...
Wyglądał już tak wcześniej. O wielkości Guardioli stanowi fakt, że on nie chce nic zmieniać. On chce coś dodać. To jest coś, co wielu ludzi myli. Guardiola jest na tyle inteligentny, że nigdy nie zmieni czegoś, co działa dobrze.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (80)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze