Po rozegraniu czterech meczów z rzędu w Palau (bilans 3-1), teraz Katalończyków czekają cztery spotkania na wyjeździe.
W ubiegłym tygodniu zespół odniósł dwa ważne zwycięstwa. Wielkie zwycięstwo w Eurolidze z CSKA, co pozwoliło przezwyciężyć trudną sytuację w tabeli, a drugie w lidze z CB Canarias, co pozwoliło kontynuować passę meczów bez porażki w kraju. Te dwa pojedynki również pozwoliły zaobserwować większy kolektyw w drużynie z Juanem Carlosem Navarro na czele. Zatem zespół Xaviego Pascuala zamknął serię czterech meczów z rzędu w Palau z bilansem 3-1 (porażka z Nanterre).
Teraz klub będzie w sytuacji odwrotnej, podobnej do tej w NBA, cztery mecze, wszystkie z dala od Palau. Tour zaczyna się w czwartek w Kijowie meczem z Budivelnik Kijów w Eurolidze, następnie w niedzielę w Bilbao, w dalszej kolejności 21 listopada w Belgradzie z Partizanem, a kończy sobotnim pojedynkiem w Santiago de Compostela z Rio Natura. Tak więc zespół Xaviego Pascuala nie będzie grał przed swoimi fanami, aż do 29 listopada, gdzie zmierzy się w Palau Blaugrana z Fenerbahçe w Eurolidze. Będzie to dobra próba siły fizycznej i psychicznej dla koszykarzy Barçy po rozegraniu dwóch dobrych meczów.
Trener Barcelony jest świadomy tego, że te cztery mecze, wszystkie na gorącym terenie, wymagają najlepszej wersji jego drużyny. „Będziemy w czterech kolejnych meczach z dala od dom i krótkich odstępach czasowych. Kijów, Bilbao, Belgrad i Santiago, cztery mecze, które dużo wymagają. W domu trzeba lepiej kontrolować emocje i to zawsze sporo kosztuje. Musisz znaleźć energię wewnątrz siebie i być skoncentrowanym". W tym scenariuszu, Xavi Pascual dostrzega pozytywny czynnik w jego obecnym zespole. „Niższa średnia wieku, może pomóc nam na szybszą regenerację, kiedy gramy mecze co 48 godzin". Szkoleniowiec nie wykluczył powrotu do gry Erazema Lorbeka, ale możliwe też, że wróci dopiero na mecz w Palau.
Komentarze (0)