Wielka Barça pokonała lidera grupy po świetnym meczu. Drużynę do zwycięstwa poprowadził duet Papanikolau-Nachbar, który zdobył odpowiednio 18 i 23 punkty.
Groźne Fenerbahçe Ulker zapłaciło wysoką cenę za porażkę Barçy w ostatnią sobotę z Monbus Natura. Dzisiejsza gra nie miała nic wspólnego z tą sobotnią. Wygląd klubu, szczególnie na początku, był zupełnie odwrotny. Rozciąganie i uporządkowana gra, pozwoliły na ucieczkę i 20 punktowe prowadzenie po pierwszej kwarcie.
To było zacięte spotkanie składające się z kilku etapów, a McCalebb miał największy wpływ na powrót do gry Turków. Ale zespół zakończył świetną grę zwycięstwem, które jest bezcenne w starciu z liderem grupy, Fenerbahçe. To było wielkie zwycięstwo.
+20 po pierwszej kwarcie
Barça zaczęła bardzo intensywnie. Marcelinho prowadził szybką grę i uruchamiał Navarro i Papanikolau oraz Nachbara i Tomicia w ich strefie. Wynik (15:7, min. 5) wyraźnie pokazywał bardzo dobry początek Barçy. Obradović nie wahał się wziąć czasu, gdy przewaga zaczęła się robić wyraźna (19:7).
Dynamika jednak nie zmieniła się zbyt wiele. Barça pokazała agresywną obronę i szybko przechodziła do ataku, z Papanikolau na czele, który robił różnicę w zbiórkach i punktach (26:12, min. 8). Wyjątkiem w drużynie przyjezdnych był Bogdanović, który notował udany występ. Fenerbahçe nie mogło sobie poradzić z dobrze funkcjonującą rotacją gospodarzy. Dwa kosze w ostatnich sekundach pierwszej kwarty Lampe i Papanikolau doprowadziły do różnicy 20 punktów (35:15) nad jednym z najsilniejszych zespołów w Europie.
McCalebb budzi Fenerbahçe
Wielka równowaga między wewnętrzna grą i zewnątrzną, podobała się w Palau i dawała 23 punkty przewagi (40:17). Zespołem kierował Sada. Ruch był doskonały i choć gra już nie była taka szybka, różnica wciąż się utrzymywała (42:22, 15 min.). Fenerbahçe zareagowało rzutami za trzy. Grali bardzo otwarcie i zaczęli się budzić dzięki McCalebbowi. Wykorzystując zmęczenie Katalończyków, doprowadzili do serialu punktowego 0:10 i niespodziewanie wynik meczu był otwarty do przerwy (52:40).
Wyrównany pojedynek
Barça straciła płynność. Oczywiste jest, że zwiększona agresja i pewność siebie Fenerbahçe miały wiele do czynienia. Po przerwie, zawodnicy Pascuala złapali oddech z linii rzutów wolnych. Ale koncentracja w obronie i szybkość w grze spadła. Goście natomiast grali bardzo dobrze (59:55, 25 min.). Turcy bez większego sukcesu radzili sobie z linii rzutów osobistych. Navarro, Papanikolau, a zwłaszcza Nachbar przejęli stery w ofensywie.
Kontrowersyjne przewinienia techniczne Nachbara i Navarro podgrzały nastroje w Palau. Sędziowanie doprowadzało do wielu kontrowersji. Na szczęście nie zdekoncentrowało to Barçy, która odzyskała 10-punktową przewagę (70:60, 28 min.). To było kluczowe. Akcja 2+1 Lampe pozwoliła na wejście w ostatnią kwartę z pewną gwarancję bezpieczeństwa.
Zachowanie przewagi
Dzięki polskiemu skrzydłowemu i ciężkiej pracy Tomicia, Barça powiększyła przewagę (82:67, 33 min.). Pomimo szerokiej kadry Fenerbahçe, słaby wkład w wynik zanotowała ławka (tylko 6 graczy punktowało). Katalończycy już nie pozwolili zbliżyć się rywalowi. Różnica 10 punktów została zachowana i była poparta inteligentną grą (85:73, 36 min.).
Świetny mecz rozegrał Papanikolau i Nachbar. Trójki gości już nie miały znaczenia, ponieważ Barça już wcześniej zamknęła mecz.
FC Barcelona (35+17+22+20): Huertas (4), Navarro (13), Papanikolaou (18), Nachbar (23), Tomic (12) -pierwsza piątka-, Sada (8), Abrines (2), Lampe (9), Dorsey (2), Todorovic (3), Hezonja.
Fenerbahçe Ülker (15+25+22+19): Preldzic (20), Vidmar (4), Sipahi (7), Bogdanovic (8), Bjelica (20) -pierwsza piątka-, McAlebb (22), Onan, Kleiza, Zoric,
Komentarze (5)