Jeden z dyrektorów Barcelony, Ramón Cierco, zapewnił dzisiaj w Rio de Janeiro, że „wyborcy w Katarze zagłosowali na konstytucję, która daje kobietom wszelkie prawa" oraz że kraj „podejmuje kroki, aby się do tego dostosować".
Po tych oświadczeniach Cierco zapewnił, że umowa sponsorska, która od 2010 roku łączy Barcelonę z katarską fundacją, ma charakter „wyłącznie ekonomiczny". Zapytany o uzasadnienie decyzji, jaką podjął zarząd Sandro Rosella w sprawie sponsora, wyjaśnił, iż klub był „w trudnej sytuacji".
Powodem, dla którego na rzecz Qatar Foundation z koszulek Barcelony zniknął UNICEF (który zamiast płacić, dostawał od klubu pieniądze), był wpływ trzydziestu milionów euro za każdy sezon, aż do roku 2016. Na początku obecnej kampanii nazwa katarskiej fundacji została zastąpiona przez logo Qatar Airways - oficjalnych, rządowych katarskich linii lotniczych.
Barcelona nigdy wcześniej nie nosiła na koszulkach płatnej reklamy. „Katar nie jest demokracją w takim sensie, jak my ją rozumiemy", wyjaśnił dyrektor, ale przepowiedział, że „uda mu się to osiągnąć". Państwo Katar, które ma najbogatsze społeczeństwo na świecie, było ostatnio oskarżone przez międzynarodową organizację pozarządową Amnesty International o naruszanie praw imigrantów pracujących przy budowie infrastruktury na mistrzostwa świata w 2018 roku.
Komentarze (16)