Co podczas mijającego roku zaskoczyło Was pozytywnie, a co rozczarowało? Co było najlepsze a co najgorsze? Nadszedł czas na podsumowanie największych plusów i minusów tego roku. Dziś głosujemy na najgorsze wydarzenie 2013 roku. Przedstawiamy propozycje redakcji FCBarca.com na największe rozczarowanie. Zapraszamy do udziału w głosowaniu!
Dwumecz z Bayernem Monachium
Cóż więcej można dodać po takim tytule? Może jedynie to, iż najgorszym rozczarowaniem nie było odpadnięcie Barcelony z rozgrywek Ligi Mistrzów na etapie półfinału, ale rozmiar i styl porażki, jaka dotknęła Katalończyków. Rozmiar, który niektórzy podkreślali jeszcze bardziej, sumując wynik obu spotkań i tworząc słynne 0:7. Niepotrzebnie - wszyscy kibice Barcelony zdawali sobie sprawę z tego, co rozegrało się na boisku. Jakby tego wszystkiego było mało, klęskę z Bayernem można uznać za gorzkie podsumowanie całej fazy pucharowej Ligi Mistrzów 2012/13 w wykonaniu Barcelony. Katalończycy do półfinału raczej się prześlizgnęli niż awansowali, notując remisy i dość szczęśliwie przechodząc dalej dzięki bilansowi goli na wyjeździe. Cała dość smutna i rozczarowująca odyseja pod tytułem Champions League 2013 zakończyła się katastrofą w Monachium. Rozczarowanie? To chyba najdelikatniejsze słowo, jakiego możemy użyć.
Kontuzje i forma Leo Messiego
Na ten temat można by już napisać całą książkę. Wszystko rozpoczęło się w Paryżu, podczas meczu z PSG, w którym Leo doznał kontuzji. Potem nastąpiło długie pasmo odnawiających się urazów, zakończone poważną kontuzją podczas spotkania z Betisem. Okresy niezdolności Leo Messiego do gry przeplatały się z momentami niepokojąco niskiej jak na Argentyńczyka formy. Kibice Barçy rozpieszczeni przez żelazne zdrowie swojego snajpera oraz przyzwyczajeni, że po każdej absencji Leo wraca na boisko jeszcze bardziej głodny gry, efektowny i skuteczny, z pewnością mogą czuć się zawiedzeni obrotem spraw w 2013 roku. Oby w drugiej połowie sezonu Messi był w stanie wrócić do gry na najwyższych obrotach i na swoim unikatowym poziomie.
Pożegnanie Érica Abidala
30 maja ogłoszono, że nie jest planowane przedłużenie kontraktu z Erikiem Abidalem. Francuz po zachorowaniu na nowotwór wrócił do gry nadspodziewanie szybko; musiał jednak przejść jeszcze operację przeszczepu wątroby, która po raz kolejny uniemożliwiła mu grę. Gdy Abi wrócił na boisko, okazało się, iż będzie musiał pożegnać kataloński klub. Była to decyzja o tyle niespodziewana, że kilka miesięcy wcześniej wiceprezydent, José Maria Bartomeu, zapewnił, iż gdy Francuz rozegra swój pierwszy po przeszczepie mecz w barwach Barçy, jego kontrakt zostanie automatycznie przedłużony aż do 2015 roku. Nie stało się tak i samo w sobie może być to poważnym rozczarowaniem, nie tylko dla Abidala, ale też dla kibiców. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, iż o decyzji pożegnania się z Abim miało zadecydować głosowanie wśród klubowych lekarzy. Uznali oni, że Francuz nie jest w stanie grać na takim poziomie intensywności, ponieważ zagraża to jego zdrowiu. Tymczasem w barwach Monaco Abidal rozegrał jak na razie 18 spotkań w Ligue1, 17 z nich w pełnym wymiarze czasowym
Rozczarowaniem może być nie tylko sam fakt pożegnania Abidala, ale także jego forma. Wielu z nas z pewnością zapadły w pamięć obrazki ocierającego łzy i walczącego z wybuchem płaczu Francuza, który siedział z boku, obok roześmianych Sandro Rosella i Andoniego Zubizarrety. Także czysto „marketingowy" wymiar całej tej sytuacji może być poważnym zawodem dla culés.
Nawrót choroby Tito Vilanovy
19 lipca poinformowano opinię publiczną o drugim nawrocie choroby nowotworowej Tito Vilanovy oraz o jego decyzji rezygnacji ze stanowiska trenera Barcelony. Trudno o bardziej dotkliwy cios dla całego środowiska klubowego oraz kibiców. Tito zachorował na nowotwór ślinianki przyusznej w listopadzie 2011 roku. Ówczesny asystent Guardioli przeszedł operację resekcji nowotworu, która pozwoliła mu szybko wrócić do pracy. W kolejnym sezonie Tito zastąpił Pepa na stanowisku, jednak choroba znów dała o sobie znać - w grudniu 2012 roku nastąpił pierwszy nawrót. Wydarzenie to naznaczyło cały sezon 2012/13. Drugi nawrót choroby przesądził o zakończeniu trenerskiej kariery Vilanovy w Barcelonie. Aktualnie Tito wraca do zdrowia, nie zapomina jednak o swoim klubie i często odwiedza Camp Nou.
Decyzja Víctora Valdésa o opuszczeniu klubu
Pięciokrotny zdobywca Trofeo Zamora, wychowanek Barçy związany z nią od 1992 roku, postanowił opuścić klub. Sam Valdés twierdzi, że jego decyzja jest nieodwołalna. Wszystko wygląda na to, iż kibice Barçy powinni pogodzić się z tym, że bramkarz z L'Hospitalet de Llobregat opuści klub po zakończeniu tego sezonu. Decyzja Víctora jest tym większym i trudniejszym do zaakceptowania dla culés rozczarowaniem, że zbiegła się w czasie ze szczytem formy naszego portero. Właśnie teraz, gdy Víctor Valdés wyczynia cuda w bramce na Camp Nou, przyjdzie nam się z nim pożegnać. Nie sposób nie żałować.
Transfer Thiago do Bayernu
Następca Xaviego - w tej roli wielu widziało Thiago. Do tego stopnia doszukiwano się w nim przyszłości środka pola Barçy, że powrót Ceca Fàbregasa do Barcelony był kwestionowany ze względu na możliwość zaburzenia rozwoju Thiago. Tymczasem wszystko potoczyło się inaczej niż większość z nas sądziła. W kontrakcie Thiago znajdował się zapis, według którego jeśli piłkarz nie rozegra wystarczającej liczby minut podczas sezonu, jego klauzula odstępnego pozostanie na pułapie 18 milionów euro zamiast wzrosnąć do 90 milionów. Thiago przez długi czas był kontuzjowany, nie rozegrał wystarczającej liczby minut i klauzula nie wzrosła. Ten fakt wykorzystał Bayern, który przekonał zawodnika do odejścia i dzięki niskiej kwocie odstępnego wynegocjował z Barceloną transfer Thiago do Bawarii. Z pewnością odejście starszego z braci Alcântara było ciężkim ciosem dla miłośników jego talentu.
Konflikt zarządu z byłymi trenerami
Rok 2013 przyniósł za sobą odpowiedzi na co najmniej kilka pytań nękających kibiców Barçy. Na przykład na to, czy Pep Guardiola odszedł z Barcelony tylko ze względu na zawodowe wypalenie. Teraz nie ma już wątpliwości, że konflikt między Pepem a aktualnym zarządem istniał. Samo w sobie mogłoby to być dla nas rozczarowaniem. Jeszcze bardziej smutna jest forma, jaką przybrały utarczki pomiędzy zarządem (reprezentowanym głównie przez Sandro Rosella) a byłymi trenerami, legendami Barçy. Nie tylko Pepem, ponieważ podobnie wygląda sytuacja z Johanem Cruyffem. Konflikt wypłynął na zewnątrz i przerodził się w medialne utarczki i słowne przepychanki. Trudno nie czuć się zawiedzionym takim obrotem spraw.
Forma i rola Cristiana Tello
W obliczu transferu Neymara do Barcelony dla Cristiana Tello zaczyna brakować miejsca w składzie. Wychowanek Barçy z dość częstego bywalca pierwszego składu stał się rezerwowym. Niestety występy Cristiana w tej roli nie wróżą mu najlepiej. Nie chodzi tu tylko o skuteczność Katalończyka (jednak bramka plus dwie asysty, obie zaliczone w meczu z Valladolid). Cenny joker, który pomógł Barcelonie w niejednym zwycięstwie, stał się coraz bardziej przewidywalny. Główny problem tkwi w tym, że forma Cristiana Tello w żaden sposób nie pozwala żywić nadziei na to, iż skrzydłowy wywalczy sobie więcej minut na boisku. Bez nich trudno liczyć na progres, co sprawia, że koło się zamyka, a sytuacja Tello w Barcelonie staje coraz gorsza.
Komentarze (314)