Martino: 100 punktów może nie zapewnić nam mistrzostwa

Jan Kidawa

18 stycznia 2014, 15:34

Mundo Deportivo

220 komentarzy

Zapraszamy do lektury zapisu z dziejszej, dość obszernej konferencji prasowej Gerardo Martino.

(Sandra, Barça TV) Czy uważa pan, że jutrzejszy mecz będzie bardzo różnił się od tego z pierwszej rundy? Dziękuję.
Inną sprawą jest to, co uważam, a inną to, czego bym chciał. Myślę, że tamten mecz był w pewnym sensie nietypowy, ze względu na to, co pokazało Levante w późniejszej fazie rozgrywek. Przede wszystkim chodzi mi o to, jak grali na swoim stadionie. Pokazali, że są bardzo solidną, waleczną ekipą. Szybko wychodzą do kontrataków i dobrze się bronią. Od tamtej pory nie było meczu, gdzie pomiędzy Levante a rywalem zarysowałaby się tak wielka różnica. I dlatego mówię, że pod żadnym pozorem nie oczekuję takiego meczu jak tamten.

(Xavi Campos, Catalunya Radio) O jutrzejszym rywalu mówi się, że w pewien sposób zabija mecze, że w spotkaniach przeciwko nim jest mało gry. Czy jest na to jakieś antidotum?

Uważam, że wszystkie drużyny grają tak, jak potrafią, a ich celem jest osiągnięcie jak najlepszego dla siebie wyniku. My z kolei mamy zbyt dużo jakości na szukanie jakikolwiek wymówki. Levante zagra tak, jak to robi zazwyczaj. Prawdopodobnie to my będziemy kontrolować mecz, a oni będą zamykać się z tyłu. Prawdopodobne jest także, że będą chcieli wykorzystać przestrzenie, które my zazwyczaj zostawiamy. My postaramy się zagrać swoje i sprawić, żeby wyrządzili nam możliwie jak najmniejszą krzywdę.

(German, Radio Nacional) Wczoraj poznaliśmy szczegóły kontuzji Neymara, wiemy, że będzie pauzował od 3 do 4 tygodni. Czy to oznacza, że Cristian Tello będzie odgrywał większą rolę w drużynie, biorąc pod uwagę jego niedawną wypowiedź o tym, że nie zamierza odejść w zimowym okienku transferowym?

My zawsze chcemy, żeby piłkarze pierwszej drużyny dostawali wystarczającą liczbę minut i żeby czuli się ważni. Jak się okazuje, nie jest łatwo utrzymać ich wszystkich w dobrej kondycji psychicznej. Cristian otrzymał szansę gry w ostatnim meczu. Oczywistą sprawą jest, że nieobecność jakiegokolwiek napastnika zawsze stwarza więcej szans innym. I w miarę możliwości będzie dostawał minuty. My chcemy, żeby wszyscy zawodnicy mieli okazję odpowiedzieć pozytywnie na boisku. Niestety, ale zawód trenera ma to do siebie, że musi on postępować niesprawiedliwie wobec niektórych piłkarzy. Jedni dostają dużo czasu, żeby pokazać się z dobrej strony, a inni mają na to tylko parę minut.

(Marta Cabrera, Esportiu) Iniesta ostatecznie nie został powołany na najbliższy mecz. Czy będzie gotowy na środowe spotkanie pucharowe i jak przebiega jego rehabilitacja?
Trenuje już prawie normalnie. Przytoczę tu pewne zdanie, które miałem okazję wypowiedzieć w temacie innych piłkarzy. Gdyby to było spotkanie decydujące, jakiś finał, Andrés jutro mógłby zagrać. Ale wolimy, żeby odbył kilka treningów więcej i żeby był w pełni zdrowy i gotów do gry. W środę będzie gotowy na mecz w ramach Pucharu Króla. 

(Radio Marca) To nie pierwszy raz, kiedy Puyol nie zostaje powołany na mecz z powodu decyzji trenera. Czy to jest część planu dozowania spotkań ze względu na problemy z kolanem, które przeszkodziły mu w osiągnięciu pełni zdrowia? Czy bardziej dlatego, że pan jeszcze nie uważa, żeby był w pełni gotowy na to, aby być powoływanym na każdy mecz?
Wszystko po trochu. Nie uważam, że nie jest gotowy do gry w każdym kolejnym meczu. Ale również nie widzę potrzeby narażania go na jakiekolwiek ryzyko. Dopóki możemy dozować jego w grę w taki sposób, myślę że to dobre rozwiązanie zarówno dla drużyny, jak i dla niego samego. Może spokojnie trenować i jednocześnie być w grze. Wydaje mi się, że w ten sposób drużyna czuje wsparcie Puyiego, a on sam stopniowo osiąga najwyższą formę i zapomina o wszystkich swoich problemach. Myślę, że służy mu taka forma. I nie można tu dać innego wyjaśnienia jak decyzja trenera. To coś, o czym nie rozmawialiśmy, ale to trochę tak, jakbyśmy mieli niepisaną umowę. Obydwaj rozumiemy, że musi się to odbywać w taki sposób.

Ja chciałam zapytać, co pan czuł w dniu meczu z Levante, w swoim debiucie na Camp Nou? I jeśli powiedzieliby panu, że po pierwszej rundzie drużyna będzie w takiej sytuacji, w jakiej jest obecnie, co by pan pomyślał?
Pomyślałem sobie: „Oby cały rok był taki". Wydaje mi się, że to niezły sposób na spędzenie roku Barcelonie, z takimi wynikami. A po pierwszej rundzie... cóż, myślę, że jesteśmy w miejscu, w którym powinniśmy się znajdować i gdzie Barcelona zazwyczaj się znajduje, z najwyższymi oczekiwaniami na wszystkich frontach. Sądzę, że nie ma wielu takich instytucji na świecie, które mają obowiązek mierzyć w najwyższe cele we wszystkich rozgrywkach, w jakich biorą udział. Umniejszanie znaczenia którychkolwiek z nich nie działa dobrze. Znajdujemy się już na półmetku sezonu i liczymy się w każdych rozgrywkach. I to jest to, czego chcemy do momentu, kiedy zaczną się mecze, które ostatecznie rozstrzygną o naszym losie.

W najbliższych 10 dniach zmierzycie się 3 razy z tą samą drużyną. Do jakiego stopnia wpłynie to na was korzystnie, a w jakim stopniu może wam zaszkodzić?
Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to że znudzimy się widokiem naszych twarzy. Bo każdy z tych meczów będzie na pewno inny. O tym, jak trzy dni mogą wpłynąć na różnicę w spotkaniu, mieliśmy okazję przekonać się w rywalizacji Villarrealu z Realem Soceidad. Odnoszę się do tego starcia, gdyż pojedynek w lidze pomiędzy tymi drużynami był jednym z największych i najbardziej atrakcyjnych dla oczu pokazów wyższości, które miałem okazję tu wiedzieć przez te sześć miesięcy. A cztery dni później przegranej drużynie udaje się narzucić swoją grę i ostatecznie zwyciężyć. Dlatego powtarzam, znudzenie związane z tym, że będziemy się widzieć tak często w krótkim czasie, a poza tym każdy z tych meczów będzie inny. I tak musimy do tego podejść. Trzeci mecz oczywiście musimy przygotować z myślą o pierwszym, gdyż tak to działa w Pucharze Króla.

(La Sexta) Ostatnio mieliśmy zobaczyć spektakularnego Messiego i nie wiem, czy pan też odniósł wrażenie, że teraz wygląda lepiej niż kilka tygodni przed tym, jak doznał kontuzji? Wydaje mi się, że jest silniejszy, lepszy.
Dzięki temu, że doznał kontuzji, mógł wykonać odmienną pracę niż reszta drużyny. Zazwyczaj przed sezonem drużyna wspólnie przygotowuje się fizyczne do całego roku gry. On zrobił to sam w grudniu. Zatem logiczne, że czuje się dobrze. Po pierwsze dlatego, iż całkowicie wyleczył się ze swojej kontuzji, a po drugie miał okazję popracować fizycznie, czego pozostali piłkarze nie mogli zrobić. Zatem nie powinno dziwić, że piłkarz o takich umiejętnościach i możliwościach jest w stanie zaoferować nam swoją najlepszą wersję.

Czy po tym, jak minęła cała pierwsza runda, zmieniło się myślenie trenera FC Barcelony? Patrzysz inaczej na niektóre sprawy? Chociażby w porównaniu z pierwszym ligowym meczem?
Z pewnością nie mogę powiedzieć, że wszystko jest tak samo. W tamtej chwili czułem na pewno sporo nerwów, niepokój. Od tamtej pory minęło sześć miesięcy, sporo ligi za nami. A także innych rozgrywek, faza grupa Ligi Mistrzów, mecze w Pucharze Króla. To wszystko daje większy spokój.

Trener Chelsea, José Mourinho, powiedział ostatnio, że jest o wiele łatwiej
strzelić 50 goli w Realu czy Barcelonie niż w jakiejkolwiek angielskiej drużynie. Jako że zbliża się mecz z Manchesterem City, moje pytanie jest takie: czy zgodziłby się pan z Portugalczykiem? Uważa pan, że liga angielska jest silniejsza od hiszpańskiej?
Ja muszę być tutaj ostrożny, gdyż sam nie pracowałem w lidze angielskiej. Ciężko mi zatem porównać coś, czego sam nie doświadczyłem. Mój punkt widzenia ukształtowały w większym stopniu czynniki z zewnątrz. To, co jest pewne, to to, że liga angielska w tym sezonie znacznie różni się od tej, którą mogliśmy obserwować w poprzednich latach. Pierwszy raz aż siedem drużyn ma szansę na zdobycie mistrzostwa i większość z tych ekip jest bardzo silna. A tego, czy jest łatwiej czy trudniej, nie jestem w stanie ocenić.

Ostatnio prosił pan Sergiego Roberto, żeby był bardziej odważny na boisku. Nie wiem, czy uważa pan, że w meczu z Getafe rzeczywiście tak było?
Państwo już mniej więcej wiecie, co ja o nim sądzę jako o piłkarzu oraz o tym, jakie ma możliwości na dzień dzisiejszy, a jakie będzie miał w przyszłości. Uważam, że to, jak pracował do tej pory, jest całkowicie zrozumiałe. Powiedziałem mu osobiście, że po tym, jak już w pełni zintegrował się z pierwszą drużyną, zdobył zaufanie kolegów i poczuł się ważny, musi zacząć dawać z siebie to co najlpesze, gdyż ma naprawdę wiele do zaoferowania. I tak, uważam, że w ostatnim meczu pokazał zdolność podejmowania właściwych decyzji. Nie to żeby w innych pojedynkach ich nie podejmował, ale tutaj był na boisku przez pełne 90 minut i wiele razy zachował się dobrze w trudnych sytuacjach.

Czy przez te pół roku zauważył pan większe lub mniejsze wsparcie ze strony kibiców? Co mówią panu na ulicy? O co pytają? Motywują pana?
Nie to, żebym nie chodził dużo po ulicy, ale... Czuję się szanowany przez kibiców Barcelony, bez wątpienia. Ludzie jednak zawsze bardziej martwią się o to, jak mają się piłkarze, niż o mnie. I to jest całkowicie normalne. I nieważne, jak bardzo zmieniła się postać trenera na przestrzeni czasów, wg mnie stała się nieco wyolbrzymiona, wciąż najważniejsze pozostaje, jak się mają i w jakiej formie są piłkarze.

Chciałem zapytać pana, jak wyobraża pan sobie tę drugą rundę sezonu przy tak zaciętej rywalizacji pomiędzy trzema drużynami, która ma miejsce obecnie. A może myśli pan, że kogoś można wykluczyć z tej rywalizacji?
Na początek myślę, że sprawy będą wyglądały podobnie. A także ostatnio pomyślałem sobie, że być może gramy w lidze, gdzie zdobycie 100 punktów nie zapewni mistrzostwa. Jeśli wszystkie trzy drużyny utrzymają tę regularność, jest duże prawdopodobieństwo, że mistrz będzie musiał zdobyć tych punktów jeszcze więcej. Póki co najważniejsze to utrzymać rytm, oczywiście możliwe, że któryś z rywali osłabnie, ale wg mnie jest duża szansa, że wszyscy zakończymy rozgrywki z minimalną różnicą w liczbie punktów.

Zbliża się dwumecz z Manchesterem City, chciałem zapytać, czy do pierwszego spotkania zamierza pan cały czas wprowadzać rotacje w składzie, czy może stawiać już powoli na konkretną „jedenastkę"?
Nie uważam, że potrzebujemy się specjalnie przygotowywać wcześniej. To, czego brakuje piłkarzom do osiągnięcia najwyższej możliwej formy, to liczba rozegranych meczów. Do tej pory mieli już państwo okazję widzieć, jak przygotowujemy się do starć z poszczególnymi drużynami. W zależności od meczu i od rozgrywek. Od spotkania z Atlético do pojedynku z Getafe w składzie zmieniło się aż 9 piłkarzy i prawdopodobnie jutro też będą zmiany. Wiemy, jak ważne jest, żeby piłkarze byli wypoczęci i zdrowi.

Można by powiedzieć, że w latach 80. pana gra przypominała tę, którą prezentuje dzisiaj Xavi. Czy myśli pan, że byłby w stanie i chciałby grać w obecnej Barcelonie?

A kto by nie chciał grać z takimi piłkarzami? Wydaje mi się, że Barcelona od lat spełnia marzenia zarówno piłkarzy, jak i trenerów. Każdy chce tam grać i trenować i ja nie jestem tutaj wyjątkiem.

Jutro, aby zapełnić skład, powołałeś Dongu z Barçy B. Jednak z racji tego, że odszedł Tony Sanbria, druga drużyna zostaje postawiona w dość trudnej sytuacji. Czy rozmawiałeś na ten temat z Sacristánem?
Szczerze mówiąc, nie rozmawiałem. My musieliśmy jakość pokryć pozycję napastnika wobec kontuzji Neymara i potrzebowaliśmy jednego ofensywnego gracza więcej. Niestety, ale w takich sytuacjach musimy być nieco egoistyczni. W innej sytuacji można by dyskutować, ale w tym wypadku potrzebujemy go bezsprzecznie.

Dziś mija rok, od kiedy Valdés oświadczył, że nie przedłuży kontraktu z Barceloną. Chciałam zapytać, czy podziela pan decyzję na temat przyszłego bramkarza, a także o Valdésa, jako że zdążył pan go już poznać - czy jest coś, co pana w nim zaskoczyło, co być może nie jest widoczne z zewnątrz.
Na pewno zaskoczyło mnie to, jak dobrze gra w ataku. Jego decyzja z pewnością postawiła Barcelonę w trudnej sytuacji. Ktoś, kto ma tak mocną pozycję w drużynie, a zwłaszcza w drużynie, która gra tak jak Barcelona, gdzie bramkarz ma bardzo duże znaczenie. Ciężko znaleźć golkipera, który ma trzy interwencje na mecz i wszystkie są kluczowe. Jedyne, co można zrobić w tej sytuacji, to pracować dalej i z myślą o tym, że Víctora z pewnością z nami nie będzie i myślę, iż to stanowi jednocześnie odpowiedź na pytanie o przyszłego bramkarza.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (220)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze