Przy Canaletes mówią. Jak zagrać z City?

Mateusz Bystrzycki

8 lutego 2014, 10:00

90 komentarzy

W sezonie 2009/10 prowadzony przez Manuela Pellegriniego Real Madryt napsuł „Pep Teamowi" sporo krwi. Ostatecznie FC Barcelona obroniła tytuł mistrza Hiszpanii, wyprzedzając „Królewskich" o trzy punkty. 18 lutego, w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów, Barçę czeka kolejna wymagająca rywalizacja z Pellegrinim. To będzie najtrudniejszy jak dotąd bój „Blaugrany" Gerardo Martino.

Punktem wyjścia w dyskusji o tym, jak FC Barcelona powinna zagrać na Etihad Stadium, jest oczywiste stwierdzenie, że Manchester City nie zamknie się na własnej połowie. Nie należy spodziewać się jedenastu „Obywateli" skupionych wokół „szesnastki" Joe Harta. Będzie to więc inny pojedynek od trójmeczu z Atlético Madryt. City Pellegriniego to ofensywny, pełen fantazji boysband, który tak w obronie, jak i natarciu przybiera różne postaci. Niczym lernejska hydra jest w stanie zaatakować w najmniej spodziewany sposób, w równie nieoczekiwanej chwili.

Kluczem do wywiezienia z Etihad Stadium wyniku, który przedłuży rywalizację do meczu na Camp Nou, będzie utrzymanie się przy piłce. Istotne jest narzucenie przez „Blaugranę" swojego stylu i sposobu gry - opartego na wymienności pozycji, mobilności i nieskończonej ilości zawijasowatych podań.

To w końcu Barça, z mistrzami świata i Europy oraz najlepszym piłkarzem globu.

To w końcu Barça, z tabunem trofeów zdobytych w ostatnich latach.

To w końcu Barça, zaprawiona w bojach i doświadczona niejednymi przeciwnościami losu.

Aspekt doświadczenia może okazać się w tym dwumeczu decydujący. W końcu „Obywatele" to na tym etapie rozgrywek zbiorowy nowicjusz. Katalończycy po prostu muszą zagrać „swoje" w najlepszym wydaniu, sięgając do historycznych wzorców i tożsamościowych źródeł. Katalonia ma swój odrębny, unikalny charakter i sposób na wygrywanie. To w ostatnich latach przyniosło jej trofea, sympatię kibiców i szacunek kolejno odprawianych z kwitkiem rywali. Jeśli „Duma Katalonii" pozostanie wierna sobie, to przy odpowiednim zaangażowaniu, dyscyplinie taktycznej, agresywnym pressingu i przygotowaniu motoryczno - kondycyjnym, jest w stanie zdecydować o losach tego wyniku już w Anglii.

FC Barcelona nie może pójść z City na fizyczną wymianę ciosów. Idzie o to, aby zachować równowagę pomiędzy defensywą a ofensywą, jednocześnie unikając starć wręcz, zwłaszcza w środkowej strefie boiska. Vincent Kompany, Yaya Touré czy Fernandinho zmiotą z powierzchni ziemi barcelońskich mikrusów. O ile zdążą. Jeśli „Duma Katalonii" zdecyduje się na szybką dystrybucję piłki i błyskotliwą zmianę wektorów akcji, wówczas uda jej się zgubić opiekę „The Citizens". Na Etihad Stadium Barça musi więc odwołać się do korzeni swojej boiskowej tożsamości. Jeśli będzie w stanie zagarnąć piłkę dla siebie, najlepiej z dala od pola karnego Víctor Valdésa. Wówczas do minimum ograniczy ryzyko związane z hulańczymi popisami Davida Silvy czy Jesúsa Navasa. Kluczem będzie więc piłka, odzyskiwana wysoko dzięki agresywnemu i intensywnemu pressingowi.

Sile i dynamice „Obywateli" należy przeciwstawić barcelońską specjalność zakładu - mieszankę sprytu, techniki i intensywności. W przypadku batalii z tak zróżnicowanym stylowo przeciwnikiem należy przesunąć akcenty na ekspozycję atutów własnych, dopiero w dalszej kolejności koncentrując się na neutralizacji poczynań rywala. To w środku pola rozstrzygnie się ten dwumecz, a serce „Blaugrany" to esencja futbolu wpajanego katalońskim canteranos od czasów Johana Cruijffa. Nie ma sensu wywracać do góry nogami boiskowej osobowości Barçy w chwili, gdy kwadrans chaosu może przesądzić o losach awansu do 1/4 finału Ligi Mistrzów. Przesuwanie do linii pomocy Javiera Mascherano (stosunkowo niezły pomysł) czy też ustawienie z dwoma pivotami to wypowiedzenie wojny Manchesterowi na jego podwórku. I to na warunkach „Obywateli". Narzućmy swoje, dodając do tego efekt dobrych rotacji Martino oraz zróżnicowanie stylu atakowania - kontrataki oraz długie przerzuty i bardziej wertykalne podania.  

Czas więc na wybór żołnierzy. Czy ma sens rozprawianie o obsadzie bramki? Víctor Valdés jest w życiowej dyspozycji. On już jest wygrany, bez względu na wszystko opuści Camp Nou w glorii bohatera, wojennego weterana z niejednym orderem w klapie. Jedynym mankamentem 32-latka może okazać się poprawiona, choć ciągle niedoskonała, gra na przedpolu. W starciu z rosłymi Álvaro Negredo, Kompanym, Edinem Džeko czy Joleonem Lescottem Víctorowi potrzebna będzie pomoc dobrze ustawionych i skoncentrowanych kolegów. Tu kluczowy powinien być wzrost Gerarda Piqué. Powracający do wysokiej dyzpozycji „Piquénbauer" będzie jedną z decydujących postaci tego dwumeczu. Jego siła, wzrost, gra w powietrzu oraz umiejętność krycia i odbioru mogą zneutralizować poczynania atletycznych graczy Manchesteru.

„Obywatele" to jednak nie tylko fizyczność turów w typie Negredo. To także ruchliwi, elastyczni i błyskotliwi Silva, Navas i Stevan Jovetić. Dlatego też partnerem „Geriego" powinien być Javier Mascherano. To inny typ stopera. Postawienie w tym miejscu Marca Bartry ograniczyłoby wachlarz destrukcyjnych możliwości FC Barcelony do aspektów stricte fizycznych. „Blaugrana" potrzebuje dynamiki, skoczności i umiejętności gry na wyprzedzenie Argentyńczyka.

Dla powstrzymania doskonale dryblujących i dośrodkowujących Navasa i Silvy potrzebni są ruchliwi i wybiegani Dani Alves i Jordi Alba. O postawę byłego piłkarza Valencii należy być spokojnym. Ostatnie tygodnie pokazały, że Alba wraca do dyspozycji z Euro 2012. Znów przypomina „Strusia Pędziwiatra", który rozrywa obce defensywy i doskonale rozszerza pole gry. Przewagę liczebną przy podłączaniu się do akcji zaczepnych potrafi stwarzać również Alves. Ze względu na słabszą formę Brazylijczyka można poświęcić jego i tak mało przydatne harce w ofensywie na rzecz zachowania równowagi przy momentami przesadnie entuzjastycznych wycieczkach Alby. Dani powinien więc wcielić się w rolę nieodżałowanego Érica Abidala.

Jeśli „Blaugrana" ma odwołać się do spuścizny Cruijffa i Pepa Guardioli, to w środku pola powinniśmy zobaczyć Sergio Busquetsa. „Busi" nie jest w najlepszej dyspozycji. Wynika to głównie z niezaleczonego urazu pachwiny. Mimo to, w najważniejszych meczach bieżącego sezonu raczej nie zawodził. Ponadto, jest niezbędny dla zachowania stylu drużyny. To specyficzny, ceniony przez kolegów piłkarz. Mało efektowny, ale za to niezwykle skuteczny i imponująco inteligentny.

Przed sobą „Busi" powinien oglądać rozkwitającego Cesca Fàbregasa (212 ligowych meczów w barwach Arsenalu Londyn, w tym wiele z nich na pozycji defensywnego pomocnika - wie z czym „to" się je). Wbrew opinii wygłaszanej przez Gerardo Martino, „Fabs" najlepiej wygląda w drugiej linii, nie zaś w ataku. Pomocnik z Arenys de Mar doskonale operuje piłką, dysponuje przecinającym, wertykalnym podaniem. Ponadto, efektywnie otwiera przestrzenie, i rzadko traci piłkę. Wie, kiedy trzeba „klepnąć" na raz, a kiedy może wykonać kółeczko i zwolnić tempo rozgrywania akcji. Nikogo zresztą nie trzeba przekonywać do atutów Cesca, a tym bardziej do jego wyższości nad Xavim (tak w statystykach, jak i wrażeniu optycznym). Barça potrzebuje w tym meczu dynamiki, błyskotliwości i kreatywności. Z tego też względu, obok byłego gracza Arsenalu należy umieścić Andrésa Iniestę. „Cyferki" 30-latka w tym sezonie nie powalają na kolana, ale jego umiejętności nie podlegają dyskusji. Dla sugerowanej w poniższym artykule ucieczki przed rozjuszoną armią Manuela Pellegriniego, „Don Andrés" jest postacią absolutnie kluczową. Barça ma większe szanse na sukces z jego „klejem na stopach", przeglądem pola oraz sprytem w zdobywaniu terenu przez podanie, a nie bieganie.

Dla pomyślnego dla wszystkich culé przebiegu meczu niezbędna będzie obecność skrzydłowych, harujących od jednego pola karnego pod drugie. FC Barcelona musi postawić na wybieganych, agresywnych, świetnych w pressingu skrajnych napastników. To oczywiste, że w zaistniałej sytuacji naturalnym wyborem są Alexis Sánchez („rzut oka na statystyki" i rozkwit pod wodzą Martino) oraz Pedro. Kanaryjczyk jest bardzo inteligentnym i świadomym taktycznie piłkarzem, którego umiejętność przetwarzania boiskowych wydarzeń jest wręcz imponująca.

I wreszcie On, ten, który powrócił w wielkim stylu. Wszyscy spodziewaliśmy się, że Leo Messi zacznie masowo bombardować wrogie bramki. Tymczasem Argentyńczyk jest w chwili obecnej najlepszym playmakerem „Dumy Katalonii". Ze swadą cofa się w okolice koła środkowego, rozrzuca piłki (najczęściej na lewą stronę), aby chwilę później postawić w polu karnym rywala kropkę nad „i". Brudną robotę wykonują inni, Leo - ciągle nie w pełni sił, bez błysku, jakby z obawą przed nawrotem kontuzji - nadaje kierunek akcji, a potem zadaje śmiertely cios. Messi przybrał postać kreatora, powściągliwego artysty z wizją, który dozuje swój geniusz wówczas, gdy jest to najbardziej potrzebne.

Odpowiednio realizowane powyższe założenia powinny stanowić celną odpowiedź na manchesterskie doskonałe stałe fragmenty gry (bez faulowania w okolicach pola karnego!), sprawne kontrataki (głównie prawą stroną), błyskotliwe kreowanie szans z piłką przy nodze, oraz strzały z dystansu. Słabe punkty gospodarzy to niepewny Joe Hart, mało zwrotny środek obrony oraz nieprzekonujący Gaël Clichy. Batalia z Manchesterem City może być również walką o zachowanie etosu La Masíi. Po ewentualnej porażce i z ubiegłosezonową klęską z Bayernem Monachium w pamięci, władzom klubu może przyjść do głowy powrót do polityki transferowej znanej z czasów tak zamierzchłych, jak i zupełnie niedawnych. To w końcu przez zewnętrzne transfery (bardziej udane, jak np. Ronaldinho; i mniej - np. Fábio Rochemback) Camp Nou opuścili Piqué, Alba czy „Fabs". Ostatecznie - dzięki guardiolowskiej reaktywacji kadrowej myśli Cruijffa - powrócili do „Blaugrany", ale kosztem 54 mln euro. To może być walka o serce La Masíi, jej złote pokolenia i pedagogiczne sukcesy. Jej najwierniejsi żołnierze muszą stanąć do walki o barcelońskość i katalońskość FC Barcelony. A zatem, jak zawołał tuż przed śmiercią kataloński bohater narodowy - Lluís Companys: „Za Katalonię"!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (90)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze