Manuel Pellegrini, 60-letni trener Manchesteru City, miłośnik malarstwa abstrakcyjnego XX wieku, mówiący także po włosku i francusku. Uprzejmy, schludny i zabawny, jego piłkarze twierdzą jednak, że lepiej go nie złościć. Już jutro jego drużyna stawi czoła jednej z największych światowych potęg - FC Barcelonie. Pellegrini mówił o tym spotkaniu w wywiadzie, którego udzielił dziennikowi El Pais.
Zwycięstwo z Barceloną jest pańskim wyzwaniem w City?
To bezpośredni mecz, ale nie wyzwanie, które mamy. Moim wyzwaniem w City jest budowa projektu, moje wyzwanie wykracza ponad to.
Czy możliwe jest naśladowanie modelu Barçy?
Oni wskazali konkretną drogę, ale ich rozwiązania są dostosowane do zawodników... To nie jest ta sama droga, ale podobieństwo związane jest ze sposobem gry. W tym aspekcie jest to podobna idea, to prawda.
Co dla pana oznaczają podania w futbolu?
Podanie jest związane z posiadaniem piłki, a ten kto ma piłkę jest bliżej strzelenia bramki. Bez piłki nie ma gola. Owszem, można wcisnąć bramkę, ale zwykle to się nie zdarza. Grając przeciwko piłce, zwiększasz możliwość porażki, bowiem to człowiek ma ograniczone zasoby energii. Piłkarz męczy się bieganiem za piłką, a piłka nie. To udowodnione. Energię wykorzystujesz, aby tworzyć ataki lub je przerywać. A podanie jest tym, co równoważy energię między destrukcją i atakiem.
Bardziej, na przykład, boli porażka przeciwko Mourinho czy Guardioli?
Każda porażka boli mnie tak samo, nie ma nic gorszego niż przegrana. Obudzić się następnego dnia po porażce i zdać sobie sprawę z tego, że to prawda - bez wątpienia to najgorsze, co może zdarzyć się w tym zawodzie. Porażka w meczu z jednym czy drugim rywalem boli tak samo. Jeśli pytają mnie, czy wolę obejrzeć finał między dwoma zespołami nastawionymi na kreatywność czy na wynik, odpowiem, że wolę zobaczyć dwa zespoły prezentujące wysoki poziom techniczny niż dwa biegające za piłką, z których jeden wygrywa 1:0 po rzucie rożnym.
Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa szacunek dla kibica?
Jest wszystkim. Kibic musi otrzymać cały szacunek, sądzę, że w Anglii go ma, począwszy od wygodnych krzesełek na stadionie, boiska, możliwości zobaczenia dobrych zawodników, wypicia piwa na stadionie... Jeśli nie ma szacunku dla fanów, dla kogo to wszystko robisz? Tak świetna liga (hiszpańska - przyp. red.) znacznie się pogorszyła. Przez kryzys, przez krótkowzroczność i brak przyszłościowej wizji, stworzono przepaść ekonomiczną, która pogorszyła Ligę, która teraz przeżywa kryzys i zachęca do exodusu talentu.
Mówi pan ogólnie o kraju czy o hiszpańskiej piłce?
To krajowy kryzys, ale każda z działalności jest realizowana zgodnie z wolą rządzących, a w hiszpańskim futbolu dystrybucja ekonomiczna jest zła. Stworzyli dwa potężne kluby kosztem likwidacji Ligi, a kibic nie jest głupi; Liga została skazana na upadek. Teraz to już nie ta sama Sevilla, która była siedem lat temu. Nie, kibic nie jest głupi, dlatego nie przychodzi na stadion, bo nie dają mu tego, czego oczekuje.
Ktoś w Hiszpanii powie, że w takim Hull nie ma zbyt wiele talentu. Txiki twierdzi inaczej...
Spójrz, w środku kryzysu w Máladze, gdy oddajemy Cazorlę za 15 mln euro, w Anglii ostatni w tabeli QPR kupuje piłkarza za 15 mln euro. Kto w Hiszpanii może tak zrobić? Spędziłem w Hiszpanii osiem wspaniałych lat i także jestem ofiarą tego upadku ligi, również musiałem odejść i to nie dlatego, żeby zarabiać więcej pieniędzy, ale ze względu na projekt. Musiałem opuścić hiszpański futbol, bowiem nie znalazłem tam realnego projektu.
Myśli pan, że Barcelona pod wodzą Martino bardzo się zmieniła?
Martino wykonuje w Barcelonie bardzo dobrą pracę. Zawsze porównujemy ją z Barçą Guardioli, ale minęły trzy lata, zdarzyło się wiele rzeczy i nie sądzę, że dzisiaj Barça jest słabsza ani że gra inaczej. choć ma nowe odcienie. Słabsza nie jest, wręcz przeciwnie: ma Alexisa, Neymara i nadal ma Busquetsa, Xaviego, Iniestę, Pedro i Piqué. Czy kupiłbym Messiego? Pytają mnie. I myślę wtedy: a kto by go nie kupił?
A jak pan widzi Messiego, jest w złej formie, w dobrej?
Jest dwóch Messich. Jeden jest znakomity, drugi bardzo dobry. Mam nadzieję, że zobaczymy tego najgorszego, który jest bardzo dobry. Messi decyduje za każdym razem, gdy dotyka piłki, zarówno wtedy, gdy jest w doskonałej formie, jak i kiedy tylko w bardzo dobrej. Nigdy nie widziałem go słabego.
Jaki mecz przeczuwa pan przeciwko Barcelonie? Myśli pan przede wszystkim, jak ich powstrzymać?
Myślę o tym, co powinien zrobić Manchester City; w 80% o tym, co my zrobimy, ale nie jest możliwe nie myśleć o Barcelonie. Gra z ideą domowego czy wyjazdowego meczu bardzo wpłynie na przebieg spotkania. Nie możemy zostawić im piłki, bo uświadomią sobie, że został im mecz na Camp Nou. Musimy być bardzo agresywni. Jeśli pierwsze spotkanie byłoby tam, to oni musieliby być agresywni.
Komentarze (65)