Z powodu nieco słabszej gry Bayernu w ostatnich tygodniach Pep Guardiola znalazł się pod ostrzałem krytyki. Oprócz niemieckich mediów byłego szkoleniowca Barçy skrytykowała również legenda klubu z Monachium, Franz Beckenbauer.
Nie oznacza to jednak, że Pep Guardiola ma jakikolwiek problem w relacjach ze swoim obecnym klubem. Wręcz przeciwnie, ich współpraca układa się znakomicie. Dlatego też trudno prorokować, by słowa wypowiedziane przez Guardiolę na wtorkowej konferencji prasowej wywarły równie wielki wpływ na jego relację z pracodawcą, jak miało to miejsce w Barcelonie.
„Muszę zaakceptować słowa krytyki", zaczął Guardiola, w nawiązaniu do wiadra pomyj, jakie na jego głowę wylały media po remisie i dwóch porażkach Bayernu w rozgrywkach Bundesligi. Warto pamiętać, że monachijczycy mają już zapewniony ligowy tytuł, w dodatku dokonali tego najszybciej w historii niemieckiej piłki.
„Mówię sobie: Pep, uspokój się. Jestem tutaj, by wykonać moją pracę w jak najlepszy sposób. Moim największym atutem jest praca, praca i jeszcze raz praca", dodał Pep.
„Jestem tutaj, aby pomagać. Jeżeli klub tego nie chce, uściśniemy sobie ręce i będzie po problemie", powiedział wprost, bez żadnego rozgoryczenia czy napięcia, choć te słowa, wyjęte z kontekstu, mogłyby sugerować zupełnie co innego.
„Taka gra jak w kilku ostatnich spotkaniach nie doprowadzi nas do żadnego finału", skomentował szkoleniowiec z Santpedor w odniesieniu do wcześniej wspomnianej krytyki.
Już w tę środę Guardiolę i jego podopiecznych czeka kolejny sprawdzian - półfinał Pucharu Niemiec z 1.FC Kaiserslautern.
Komentarze (116)