Dziennik Mundo Deportivo wskazał czterech możliwych kandydatów do zastąpienia Taty Martino na stanowisku szkoleniowca pierwszej drużyny. Wśród nich znalazło się trzech trenerów z ligi hiszpańskiej i jeden z holenderskiej.
Ernesto Valverde - ulubiony trener Zubizarrety
Poza tym, że mają świetne relacje prywatne, Zubi całkowicie wierzy w umiejętności zawodowe Ernesto Valverde. Jego praca w Athletiku Bilbao w ostatnim sezonie, która może zaowocować awansem do Ligi Mistrzów, tylko potwierdza, że jest to trener zakochany w dobrym futbolu i ofensywnym stylu gry.
Frank de Boer - wyróżniający się uczeń barcelońskiej szkoły
Ma kontrakt z Ajaksem do 2017 roku, ale holenderski dziennik AD zapewnił, że Frank de Boer mógłby zastąpić Tatę Martino w Barcelonie. Przed kilkoma dniami były stoper Barçy skomentował tę plotkę słowami: „Jestem szczęśliwy w Ajaksie. Jeśli nastąpiłaby taka sytuacja, zobaczylibyśmy".
Luis Enrique - naturalny następca Pepa Guardioli
Kiedy Tito Vilanova musiał rozstać się z Barçą z powodu nawrotu choroby, dyrektor sportowy Barcelony skłaniał się bardziej ku zatrudnieniu Luisa Enrique niż Ernesto Valverde. Był murowanym kandydatem, dopóki Sandro Rosell nie zaproponował zatrudnienia Gerardo Martino. Kiedy jeszcze prowadził rezerwy Barçy, uznawano go za naturalnego następcę Pepa Guardioli.
Paco Jémez - odważny, ofensywny i ingerujący w grę
Sam Tata Martino w jednej z ankiet wskazał go jako świetnego trenera. Rayo, które wyprowadził ze strefy spadkowej, to jedyna drużyna zdolna odebrać posiadanie piłki Barcelonie. Na Camp Nou uznaje się go za odważnego, ingerującego w grę trenera, który lubi ofensywny styl i podejmowanie ryzyka, by osiągnąć sukces.
Komentarze (284)