Po wspaniałej remontadzie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów piłkarze ręczni Barçy wrócili na ligowe parkiety. Pomimo zdobycia mistrzostwa Hiszpanii już kilka tygodni temu podopieczni Xaviego Pascuala nie przestają gromić rywali. Tym razem, w rezerwowym składzie, rozbili Juanfresę Gijón 38:25 w 27. kolejce przy obecności zaledwie 700 widzów w Palau Blaugrana.
Xavi Pascual dał odpocząć bohaterom sobotniego meczu z Rhein Neckar Löwen. Tylko na trybunach Palau Blaugrana zasiedli we wtorkowy wieczór Nikola Karabatić, Arpad Šterbik, Siarhiej Rutenka i Víctor Tomás. „Arpad nigdy nie był typem atlety", żartował Xavi Pascual. „Nie dolega mu nic poważnego, to podobne dolegliwości do tych z poprzedniego meczu, te same od pięciu lat. W sobotę jego wysiłek okazał się ważny, zobaczymy, czy będzie mógł wystąpić w Pucharze. Niektórzy zawodnicy nie mogli grać, ledwo co byli w stanie wstać", mówił po wczorajszym meczu Xavi Pascual, nawiązując oczywiście do wyczerpującego starcia z Rhein Neckar Löwen.
W miejsce Karabaticia i spółki do kadry na spotkanie z Juanfresą wskoczyli Mickael Robin, Adrià Figueras, Mihal Kasal i David Balaguer. Mając zapewnione mistrzostwo kraju, celem Barçy jest teraz jest teraz wyrównanie rekordu 60 punktów Ciudad Real z sezonu 2009/10. Na razie Blaugrana ma na koncie 54 oczka, a przed nią wyjazdowe pojedynki z Puerto Sagunto i Naturhouse La Rioja oraz mecz w Palau z Huescą.
Wcześniej jednak Barcelona zagra w półfinale Pucharu Króla w Pampelunie z Anaitasuną. Jeśli wygra ten mecz, w niedzielnym finale zmierzy się ze zwycięzcą pojedynku Granollers - Huesca. Drużyna Xaviego Pascuala powalczy o piąty tytuł w tym sezonie. Przypomnijmy, że szczypiorniści Barçy zdobyli już Klubowe Mistrzostwo Świata, Superpuchar Hiszpanii, Puchar Asobal i mistrzostwo kraju. Przed nimi jeszcze Superpuchar Katalonii z Granollers i wielkie wyzwanie tego roku - Final Four Ligi Mistrzów. Z siedmioma pucharami na koncie Barça wyrównałaby osiągnięcie Dream Teamu z sezonu 1999/2000.
Komentarze (2)