Ma 20 lat, wrodzony talent i pracuje na swoją pozycję w klubie.
Alejandro (Alex) Abrines (Palma de Mallorca, 01.08.1993) wraz z kolegami stoi przed wielkim wyzwaniem w Final Four Euroligi w Mediolanie (16-18 maja). Przy szerokim i pełnym jakości składzie młody Hiszpan wywalczył sobie miejsce w drużynie dzięki ciężkiej pracy i naturalnemu talentowi, który niewątpliwie posiada. W swoim drugim sezonie w Palau Abrines jest już wysoko w hierarchii Xaviego Pascuala. A ma zaledwie 20 lat.
Radzicie sobie dobrze w lidze, a zwłaszcza w Eurolidze. Jakie odczucia panują w zespole?
Bardzo dobre. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, ponieważ trzymamy się razem i dotarliśmy do Final Four, a w Lidze Endesa chcemy zapewnić sobie trzecie miejsce przed play-off. Myślę, że mamy dobrą dynamikę i zespół to wie.
W takim klubie jak Barcelona na końcu zawsze najważniejsze są tytuły. Jest to motywacja czy presja dla graczy?
Wszystko po trochu. Jeśli nie wygrasz tytułów na koniec, każdy powie, że jest źle, ale od wewnątrz nie widzimy tak tego. Lecz scenariusz jest taki, że przede wszystkim musi to być motywacją: musimy wygrywać, bo klub musi zawsze próbować wygrywać. W tym roku nie wygraliśmy jeszcze żadnego ważnego tytułu. Praca, którą wykonujemy, jest dobra, ale w końcu ludzie będą wymagać tych tytułów.
Po niepewnym początku sezonu drużyna zrobiła krok naprzód jako kolektyw. Jak przeszliście przez ten proces?
To było trudne. Mieliśmy wielu nowych graczy, którzy nie znali gry w Lidze Endesa i Eurolidze. Musieli zmierzyć się z dwoma zupełnie różnymi meczami w tygodniu. I to sprawiło, że trudno było się przystosować. Były cztery lub prawie pięć miesięcy, w których trwało zgrywanie się i poznawanie. Od stycznia ten proces zaczął się krystalizować i od tej pory zespół się poprawił.
Czy jesteś zadowolony z tego, co osiągnąłeś w tym sezonie?
Tak, tak. Podoba mi się to, że dostaję o wiele więcej minut niż w poprzednim sezonie i mogę wnieść więcej do zespołu i innych aspektów gry. W skrócie, mogę pomóc więcej.
Grając na obwodzie, ciężko o minuty ze względu na liczbę zawodników.
To nie jest łatwe. Biorąc pod uwagę Navarro, Olesona, Pullena, Papanikolaou na trójce, Hezonje wchodzącego z ławki, to jest skomplikowane. Ale to jest Barça i wiem, że zawsze o minuty jest ciężko. Jednak te i kolejne minuty są dla mnie motywacją, aby każdego dnia pracować na 100%.
Xavi Pascual jest wymagający. Czego oczekuje?
Jest bardzo wymagający. Ostatni rok był moim pierwszym tutaj, grałem niewiele minut, nie znałem klubu i byłem trochę zagubiony. Ale byłem cierpliwy, aby czekać na swoją szansę i trener mi ją dał.
Czy przeszła ci przez głowę myśl, aby zwiększyć swoje znaczenie?
Nie, w żadnym momencie. Radziło mi tak kilka bliskich osób, przyjaciół, ale nikt z klubu, i powiedziałem nie. Powiedziałem im, że mam zaufanie trenera i władz klubu, wiedziałem, że przyjście do Barçy nie będzie łatwe dla 19-letniego chłopaka i musiałem wykonywać swoją pracę, dopóki nie dostanę szansy. I jestem za nią wdzięczny.
Już mówi się o tobie jako następcy Navarro.
Jest jeszcze dużo czasu (śmiech) i muszę nauczyć się wielu rzeczy. Możliwe, że Navarro jest najlepszym rzucającym obrońcą w Europie w całej historii. Myślę, że dostanie się na taki poziom jest praktycznie niemożliwe. Ale mam okazję z nim trenować, grać i uczyć się od niego wielu rzeczy, które robi. Bardzo mi pomaga.
Twoim marzeniem jest NBA?
Tak, a ja jestem wdzięczny za możliwość, którą mi dali (Oklahoma City Thunder wybrała go z 32 numerem w drafcie), ale nie jestem teraz w NBA. Jestem bardzo szczęśliwy w Barcelonie, mam tu jeszcze rok kontraktu z opcją przedłużenia. Przedłużenie umowy? Jeśli klub zaoferuje mi przedłużenie to porozmawiamy, ale najprawdopodobniej bym je zaakceptował, bo jestem szczęśliwy w Barcelonie i jestem jeszcze bardzo młody. Przyjdzie czas na wszystko.
Reprezentacja?
Rozmawiałem trochę z trenerem Orengą, w lecie mam zjawić się na zgrupowaniu jako gość w celu integracji z grupą, zobaczyć, jak sprawy się potoczą i czekać na swoją szansę.
Zostawmy przyszłość i wróćmy do teraźniejszości w klubie. Twoje marzenie do spełnienia w koszulce Blaugrany?
To oczywiste. Wygranie z klubem Euroligi.
Poniżej film z wizyty drużyny w nowej hali Gran Canaria Arena.
Komentarze (4)