B. Niewiadomski, FCBP: Razem jesteśmy silni

Makaj

8 maja 2014, 16:30

43 komentarze

41. wyjazd do Barcelony pod egidą Fan Clubu Barça Polska jest już historią. W poniedziałek po południu do Poznania wrócił autokar z 70 kibicami Dumy Katalonii z całej Polski, którzy majówkę spędzili w mieście Gaudiego.

Na czele wyjazdu stanął po raz kolejny Bartosz Niewiadomski, wiceprezes jednej z największych barcelońskiej penyi na świecie. Miałem przyjemność uczestnictwa w wyjeździe i rozmowy z członkiem zarządu stowarzyszenia.

Zapraszam do lektury!

FCBarca.com: Fan Club Barça Polska istnieje od 2005 roku i obecny wyjazd jest już wypadem nr 41 do Barcelony. Nie licząc stałych członków na listach wyjazdowych, śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że dzięki waszej działalności Barcelonę na żywo oglądało już ponad 2000 osób. To świetny wynik, biorąc pod uwagę krótki czas istnienia.
Bartosz Niewiadomski: Zgadza się. Z jednej strony jesteśmy jedną z największych liczebnie penyi Barcelony na świecie, z drugiej tworzymy najprężniej działający fan club zagranicznej drużyny w Polsce. FCBP to unikatowe stowarzyszenie, bo na ogół członkami danej penyi są ludzie z tego samego miasta lub nawet jednej dzielnicy. W naszym przypadku chodzi o kibiców z całego, niemałego przecież kraju.

Gdy patrzę na historię stowarzyszenia, mogę powiedzieć, że jestem z niego dumny. Serce rośnie, gdy przypomnę sobie, że kilkanaście lat temu 10-15 kolegów spotykało się w pubie na meczach Barcelony i przy piwie żywo dyskutowało na temat wyników i działalności klubu. Dziś penya to ponad 1000 osób, które w niemałej części regularnie spotykają się ze sobą.

To mój pierwszy wyjazd do Barcelony razem z FCBP i  muszę przyznać, że największym plusem tego wyjazdu jest wspaniała atmosfera: chociaż w autokarze spotykają się w większości obcy ludzie, na miejscu tworzą zwartą grupę.
Dokładnie tak. Z Poznania wyjeżdża autokar nieznanych sobie osób, a wraca pełen kumpli czy nawet przyjaciół. Zorganizowaliśmy już 41 wyjazdów, podczas których wydarzyło się naprawdę bardzo dużo. W Barcelonie tworzyły się związki, kilka par tutaj się zaręczyło, wiem również z zaufanego źródła, że niektóre dzieci zostały spłodzone właśnie w Barcelonie (śmiech). To pokazuje, że wyjazdy do stolicy Katalonii to coś więcej niż tylko wizyta na stadionie czy w Botidze.

Wspominasz o historii. Jak to się stało, że postanowiliście utworzyć stowarzyszenie?
Na początek powiedzmy sobie wprost - kibiców FC Barcelony w Polsce zawsze było, jest i będzie wielu. Przed 2005 rokiem, gdy założyliśmy stowarzyszenie, internet nie był jeszcze w naszym kraju tak rozpowszechniony jak teraz. Kibice klubu udzielali się na pojedynczych stronach internetowych, takich jak na przykład FCBarca.com, oraz na rozmaitych forach.

Pomyśleliśmy wtedy, że warto byłoby się spotkać - tak powstała idea zlotów kibiców z całej Polski. Pojawiały się osoby z Łodzi, Olsztyna, Bydgoszczy, Krakowa i wielu innych, mniejszych miast naszego kraju. W tamtym czasie bardzo silna była grupa olsztyńska, z której później wyłoniło się pierwsze kierownictwo stowarzyszenia.

Nie było łatwo utworzyć polską penyę - jej powstanie to efekt kilkunastu miesięcy pracy. Pamiętajmy, że ten szlak nie był jeszcze przetarty i wszystko trzeba było robić od podstaw, tak jak na przykład tłumaczyć oficjalne dokumenty wymagane przez klub. W końcu się jednak udało i we wrześniu 2006 roku zostaliśmy zarejestrowani jako penya nr 1782.

W jakim celu założyliście FCBP?
Od początku działalności postawiliśmy przed sobą dwa cele. Po pierwsze, chcieliśmy zintegrować polskich fanów. Jak już wspomniałem, byli oni rozsiani po całym kraju. Było ich wielu, ale nigdy nie mieli okazji, by się spotkać i wspólnie dopingować swoją ulubioną drużynę.

Nasz drugi cel to pełnienie roli łącznika na linii FC Barcelona - kibice. Przykładem działalności na tym polu są wyjazdy do Barcelony. Zajmujemy się organizacją wszystkiego, od hotelu po bilety na mecz. Jeśli zdarzały się mecze Barçy na wyjeździe (jak na przykład w Lidze Mistrzów), zawsze udało nam się otrzymać od klubu pewną pulę biletów na sektor gości.

Będąc przy wyjazdach, warto pamiętać, że 10 lat temu nie było tak łatwo dostać się do Barcelony. W dzisiejszych czasach wystarczy zarezerwować bilet i dziennie z Polski startuje kilka samolotów do Barcelony. Wtedy był to kosmos. Organizacja wyjazdów na mecz była jedną z niewielu szans dla kibiców, by na żywo udało im się obejrzeć mecz Barçy.

Cieszę się, że zjednoczyliśmy bordowo-granatową Polskę. Pojawiliśmy się we właściwym miejscu o właściwej porze. Tak jak już wspomniałem, FC Barcelona była w Polce obecna - dobrą robotę wykonała między innymi FCBarca.com. My chcieliśmy pogłębienia związku kibiców z klubem - wyszliśmy poza horyzont.

Działalność w FCBP traktujesz bardziej jako pracę czy jako hobby?
Na początku pojawiła się idea zjednoczenia kibiców, później dla mnie osobiście działalność w FCBP stała się czymś w rodzaju szkoły życia. Zdobyłem bezcenne doświadczenie - nie na studiach, ale dzięki pracy w penyi. Jest to dla mnie lekcja, którą - moim zdaniem - dobrze odrobiłem.

Odpowiadając na Twoje pytanie - oba aspekty są bardzo ważne. Działam w stowarzyszeniu, bo kocham klub, ale na przykładzie organizacji wyjazdów widać ogrom pracy, jaką trzeba włożyć. Trzeba zadbać o wszystkie kwestie, począwszy od autokaru, po hostel, ubezpieczenie zdrowotne dla uczestników i bilety na mecz. Kiedy coś idzie nie tak, ludzi nie interesuje, kto nawala: klub, hostel, przewoźnik. Płacą za usługę i wszystko pozostaje na naszej głowie, jednak radzimy sobie z tym całkiem dobrze.

W lipcu bieżącego roku kończy się Twoja kadencja w zarządzie i podobnie jak kilka innych osób, między innymi prezes stowarzyszenia, Tomasz Lasota, nie zamierzasz ubiegać się o reelekcję. Co jest tego przyczyną: brak chęci, motywacji czy po prostu czasu?
Do tej decyzji dorastałem przez ponad dwa lata i muszę powiedzieć, że nie była ona łatwa. W strukturach zarządu zasiadam od września 2007 roku, czyli prawie siedem lat. Nie chcę być zakładnikiem tego stowarzyszenia. Druga kwestia to rutyna - czuję, że mogłaby mnie dopaść przy okazji kolejnej kadencji. Mam nadzieję, że nowe władze wprowadzą powiew świeżości, by fan clubowi powodziło się jeszcze lepiej.

Jeśli chodzi o sprawę braku motywacji, to zdecydowanie bardziej dokucza mi druga wymieniona przez Ciebie kwestia - brak czasu. Kiedyś jako młody chłopak byłem bez większych zobowiązań, teraz mam trochę więcej lat, prowadzę firmę i nie mogę poświęcić stowarzyszeniu tyle czasu, ile bym chciał i ile powinienem.

Jaka będzie przyszłość FCBP? Odchodzą ludzie, którzy ją tworzyli.
Chciałbym, by wszystko poszło w dobrą stronę. Znam większość osób, które ubiegają się o miejsce we władzach. To osoby związane ze stowarzyszeniem od wielu lat, które wiedzą, jak wygląda ta organizacja od środka. W związku z nadchodzącą zmianą warty mogę powiedzieć, że najważniejsza jest płynność w działaniu - to po pierwsze - dlatego już powoli zaczynamy wdrażać kandydatów w kwestie organizacyjne. Po drugie - byśmy przy okazji naszego odejścia z FCBP mówili tylko o kwestii przetrwania stowarzyszenia. Mam ogromne nadzieje, że stowarzyszenie, które budowałem od dawna własnymi rękoma, będzie się rozwijało i działało jeszcze lepiej niż dzisiaj. Nasz udział w spotkaniu Lechia - Barcelona i wielka sektorówka „Tots Units Fem Força” to najnowsze pomysły stowarzyszenia. Mam nadzieję, że podobne inicjatywy pojawią się już od września.

W połowie maja dojdzie w Warszawie do spotkania odchodzących władz z kandydatami. Będziemy dyskutować nad przyszłością stowarzyszenia i robić wstęp do przekazania pełni władzy. Tak jak powiedziałem już wcześniej, ja nie ubiegam się o reelekcję. Usunę się w cień, ale chętnie służę radą i doświadczeniem. Hasło „Tots Units Fem Força” zobowiązuje - to właśnie razem jesteśmy silni.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (43)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze