Tu nie pomoże nawet sprzątaczka Núñeza...

Makaj

3 czerwca 2014, 19:00

Sport

65 komentarzy

Josep González, redaktor katalońskiego Sportu, w krótkim i ciekawym felietonie odniósł się do szalonej i irracjonalnej karuzeli transferowej w piłce nożnej. Zapraszamy do lektury!

W czasie kryzysu, gdzie w niemal wszyskich dziedzinach życia społecznego wdrażane są programy oszczędnościowe, piłka nożna wydaje się żyć na zupełnie innej planecie. Gigantyczne budżety klubów, które są własnością miliarderów, i nieproporcjonalnie wysokie zarobki tworzą mieszankę wybuchową. Rodzi się pytanie, czy nie jest to czasem pogłębianie istniejącego kryzysu? Po drugie możemy zapytać: czy takie działanie jest moralne? Jeśli taki model gospodarczy klubów jest stabilny, to wszystko w porządku, ale jeżeli jest to tylko bańka mydlana, to prędzej czy później pęknie.

Teraz, gdy sezon już się skończył, w mediach tańczą przeróżne nazwiska i cyfry, które zaskakują. Ceny piłkarzy są irracjonalne i choć w niektórych przypadkach można je jeszcze zrozumieć, to szalony futbolowy świat sprawił, że praktycznie za każdego przeciętnego gracza trzeba teraz zapłacić 30, 40 lub nawet 50 milionów euro. A pamiętajmy, że nie wszyscy zawodnicy są gwiazdami medialnymi, które z łatwością sprzedadzą samochody, perfumy czy bieliznę - tego pewni mogą być tylko ci, którzy zatrudniają największych cracków.

Nienasycenie i nieodpowiedzialne działanie niektórych galaktycznych prezydentów, magnatów czy szejków spaliły piłkarski rynek, zepsuły go do cna i stanowczo przewartościowały. Kwoty zostały wyniesione do granic kosmosu i można odnieść wrażenie, że w dobie ogólnoświatowego kryzysu piłka nożna to alternatywna rzeczywistość, której nie sięgają żadne gospodarcze reguły. Poprzez oszustwa finansowe wielkie kluby trudno jest kontrolować i dobrze, że UEFA ma odwagę nadzorować i karać tych, którzy więcej wydają niż zarabiają.

Znalezienie solidnego zawodnika w rozsądnej cenie i z Zubim na pokładzie wydaje się niemożliwe do zrealizowania. Nastał czas, kiedy nie pomoże nawet sprzątaczka Núñeza...*

*W czasie, gdy trenerem Barcelony był Johan Cruyff, Holender chciał sprowadzić do drużyny Ryana Giggsa i poprosił prezydenta klubu o kwotę zbliżoną do dzisiejszych 12 milionów euro. Josep Lluis Núñez, ówczesny prezydent, odpowiedział: „W taki sposób to nawet moja sprzątaczka może dokonywać transferów".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (65)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze