Czwarty dzień mundialowych zmagań już za nami. Wczoraj w Brazylii zmierzyły się drużyny grup E i F. Mistrzostwa nadal obfitują w gole - w każdym z meczów padły wczoraj trzy gole. Punkty na swoje konto dopisały Argentyna, Szwajcaria i Francja. Zapraszamy na krótkie podsumowanie wczorajszych spotkań.
Szwajcaria – Ekwador 2:1
Szwajcaria zapewniła sobie zwycięstwo w meczu z Ekwadorem dzięki bramce Harisa Seferovicia w doliczonym czasie gry. Jako pierwsi zdobycie gola świętowali kibice Ekwadoru. Po faulu Lichtsteinera na Montero na lewej flance podyktowany został rzut wolny, który po dobrym dośrodkowaniu Waltera Ayovi na bramkę zamienił niekryty Enner Valencia.
Kolejne minuty należały do Szwajcarów, którzy testowali defensywę rywala. Mimo ciągłego pressingu i niezliczonych podań na przerwę schodzili oni, przegrywając 0:1.
Selekcjoner europejskiej drużyny, Ottmar Hitzfeld, zdecydował się w przerwie na zmiany, wprowadzając na boisko Mehmediego w miejsce Valentina Stockera. Decyzja ta wkrótce dała oczekiwane rezultaty. Po dośrodkowaniu piłki z rzutu rożnego przez Rodrígueza młody zawodnik występujący we Freiburgu głową posłał piłkę do bramki.
W następnych minutach szansę na zmianę wyniku miały obie drużyny, jednak na następnego gola kibice musieli czekać aż do doliczonego czasu gry, kiedy po kontrataku zwycięstwo Szwajcarom dał wprowadzony w drugiej połowie Seferović.
Bramki: 22’ Valencia, 48’ Mehmedi, 90’+3 Seferović
Szwajcaria: Diego Benaglio; Stephan Lichsteiner, Johannes Djourou, Steve von Bergen, Ricardo Rodríguez; Granit Xhaqa, Gökhan Inler, Valon Behrami; Xherdan Shaqiri, Valentin Stocker (Admir Mehmedi, m.46), Josip Drmić (Haris Seferović, m.75)
Ekwador: Alexander Domínguez; Walter Ayoví, Jorge Guagua, Frickson Erazo, Juan Carlos Paredes; Jefferson Montero (João Rojas, m.77), Cristhian Noboa, Carlos Gruezo, Enner Valencia; Antonio Valencia, Felipe Caicedo (Michael Arroyo, m.70)
Francja – Honduras 3:0
Francuzi perfekcyjnie rozpoczęli brazylijski mundial, wysoko pokonując Honduras. Bohaterem meczu został Karim Benzema. Gracz Realu Madryt strzelił dwa gole i miał udział przy trzeciej akcji bramkowej.
Choć wynik może sugerować dominację Francji, do 43. minuty, kiedy czerwoną kartką ukarany został Wilson Palacios, mecz był dość wyrównany. Świetną okazję na zdobycie gola miał Matuidi, jednak znakomitą interwencją popisał się Valladares.
Po faulu na Pogbie pod koniec pierwszej połowy drugą żółtą kartką ukarany został Palacios, a sędzia podyktował rzut karny dla Francji, który na bramkę mocnym strzałem zamienił Karim Benzema.
Pojedynek gracza Realu z Valladaresem powtórzył się wkrótce po rozpoczęciu drugiej połowy. Piłka posłana przez Benzemę odbiła się od słupka, jednak przy interwencji do własnej bramki skierował ją golkiper Hondurasu. W tej sytuacji zastosowanie znalazła technologia goal-line.
18 minut przed końcem meczu Benzema jeszcze raz potwierdził swoją świetną dyspozycję, zapewniając Francji pierwsze miejsce w grupie E, umieszczając piłkę w siatkę potężnym strzałem z ostrego kąta, przy którym bramkarz był bezradny.
Bramki: 45’ Benzema, 48’ Valladares (trafienie samobójcze), 72’ Benzema
Francja: Lloris; Debuchy, Varane, Sakho, Evra; Matuidi, Pogba (Sissoko, m.57), Cabaye (Mavuba, m.65); Valbuena (Giroud, m.78), Griezmann, Benzema
Honduras: Valladares; Beckeles, Bernárdez (Chávez, m.46), Figueroa, Izaguirre; Najar (Claros, m.58), Wilson Palacios, Garrido, Espinoza; Bengston (Boniek, m.46), Costly
Argentyna – Bośnia i Hercegowina 2:1
Leo Messi wypracował jednego gola i strzelił piękną drugą bramkę, dając Argentynie zwycięstwo 2:1 w meczu z Bośnią i Hercegowiną na legendarnym stadionie Maracana.
Argentyńczyk okazał się kluczową postacią w pojedynku z debiutantem w pierwszym meczu grupy F, ale wbrew oczekiwaniom podopieczni Alejandro Sabelli nie zagrali wielkiego spotkania. Już w trzeciej minucie po dośrodkowaniu Messiego z lewej strony boiska piłkę do własnej siatki skierował Kolasinac. Wydawało się, że szybka bramka otworzy worek z golami, ale gra Albicelestes wyraźnie nie kleiła się, a grupa wielkich indywidualności nie tworzyła zgranego zespołu. Przed przerwą do wyrównania mógł doprowadzić Senad Lulić, gdyby nie dobra obrona golkipera Argentyny Sergio Romero.
W przerwie Sabella szybko zareagował na niemrawą grę swojego zespołu, przeprowadził dwie zmiany i dokonał korekty ustawienia, co wyraźnie ożywiło grę. W 65. minucie kolejny raz na pierwszym planie pojawił się Messi, który podwyższył wynik spotkania na 2:0 po rajdzie środkiem boiska i plasowanym strzałem w długi róg.
Rywale zdołali odpowiedzieć jeszcze golem Ibisevicia w końcówce meczu, ale ostatecznie to Argentyńczycy, zgodnie z planem, zainkasowali trzy punkty w pierwszej kolejce.
Bramki: 1:0 Kolasinac 3', 2:0 Messi 65', 2:1 Ibisević 85'
Argentyna: Romero; Zabaleta, Campagnaro (Gago, m.46), Federico Fernández, Garay, Marcos Rojo; Maxi Rodríguez (Higuaín, m.46), Mascherano, Di María; Agüero (Lucas Biglia, m.87), Messi
Bośnia i Herzegowina: Begovic; Mujdza (Ibisevic, m.69), Bicakcic, Spahic, Kolasinac; Besic, Hajrovic (Visca, m.71), Pjanic, Misimovic (Mendujanin, m.74), Lulic; Džeko
Skróty wszystkich spotkań znajdziecie w naszym specjalnym dziale o Mistrzostwach Świata w Brazylii.
Komentarze (24)