Pep Guardiola został zaproszony do sali LunaPark w Buenos Aires, aby podzielić się swoimi refleksjami na temat trwającego mundialu w Brazylii. W wydarzeniu wziął udział także gość specjalny - również były trener Barcelony Gerardo Tata Martino.
W teorii obaj panowie zostali zaproszeni na scenę w celu wyrażenia swoich opinii na temat trwających mistrzostw świata. A przynajmniej tak głosiły plakaty zapowiadające to wydarzenie. Ostatecznie jednak w rozmowie, w której uczestniczyli także dziennikarz Juan Pablo Barsky oraz aktor Guillermo Francella, zostało poruszonych wiele innych kwestii, m.in., bo jakby inaczej, temat Barçy.
„Barcelonie nie możesz powiedzieć „nie", a gdy już tam trafisz, musisz próbować utrzymać się na powierzchni. To wyjątkowy klub, ale na pewno nie łatwy do pracy", take słowa skierował Guardiola do Martino, a następnie dodał w swoim stylu: „Z Barcelony nigdy nie odchodzi się bez szwanku".
„Odszedłem z Barcelony, gdyż byłem zmęczony. To nie była niczyja wina. Nadszedł ten moment", mówił aktualny trener Bayernu Monachium. Z kolei Martino kilka minut wcześniej z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru przyznał: „Jak tylko przyszedłem, przestaliśmy wygrywać".
Tata zdawał sobie sprawę z tego, jak trudnym wyzwaniem było trenowanie Barcelony: „Barça Pepa była najlepszą drużyną w historii. Porównania nigdy nie były dla mnie korzystne. W tym klubie nie wystarczy tylko wygrywać. Jeśli wygrywaliśmy, to była to zasługa piłkarzy, a kiedy przegrywaliśmy, winny byłem ja. I kiedy zawodnicy publicznie stają za tobą murem, to jest to miłe w danej chwili, ale na dłuższą metę to wyniszczające".
„Wygrywasz i zasypują cię komplementami, przegrywasz, są gotowi cię zabić. Jeśli tego nie zrozumiesz, możesz zacząć grać w szachy", skomentował Guardiola, który jednak przyznał, że pierwszy rok w Bayernie kosztował go więcej zdrowia niż pierwsze trzy tytuły z Barceloną. „Całą sztuką jest nie tylko samo wygrywanie, ale podtrzymanie tego".
„Messi ma się dobrze"
Zanim na scenie pojawił się Martino, Guardiola mówił o dwóch fundamentalnych piłkarzach Barçy pochodzących z Argentyny - Javierze Mascherano i, jakżeby inaczej, o Leo Messim. I co było do przewidzenia, większość uwagi byłego trenera skupił Messi. „Miałem to szczęście, że mogłem się cieszyć jego grą. On przemawia na boisku. Sposób, w jaki rywalizuje, to jest coś, co wykracza poza moje pojmowanie futbolu".
„Messi zawsze ma się dobrze. Podejmowane przez niego decyzje zawsze są trafione", mówił Pep, który wspomniał również, że na poziomie rozgrywek europejskich to „malutki" był tym, który ciągnął drużynę do przodu. „W pojedynkę wygrywał mecze w Lidze Mistrzów. Piłkarze tacy jak Messi sami znajdują sobie przestrzeń na boisku. Wstydziłbym się wskazać mu pozycję, na której ma grać".
Jeśli chodzi o Mascherano, Guardiola także nie szczędził mu pochwał. „To jest taki piłkarz, którego zawsze chcesz mieć u siebie, bo świetnie czyta grę. To jeden z najinteligentniejszych zawodników, których miałem okazję trenować. W pewnym momencie uznał, że może grać na pozycji stopera i robił to niesamowicie".
„Czasami piłkarze z tzw. „topu" zachowują się tak, jakbyśmy byli im coś winni. Mascherano jest bardzo skromny i inteligentny", zakończył Pep.
Ten mundial jest „odjechany"
Jeśli chodzi o trwający mundial w Brazylii, Guardiola nie krył emocji, wypowiadając się w dość nietypowy dla niego, kolokwialny sposób: „Ten mundial jest odjechany. Nie ma innej imprezy sportowej, w której byłoby tyle pasji. Jest najlepszy, świetnie się to ogląda, nie wyobrażałem sobie czegoś takiego, myślałem, że będzie bardziej defensywny".
„Tego zazdroszczę Tacie - on miał okazję trenować drużynę na mundialu, a ja nie", żartował Guardiola, odnosząc się do przygody Martino na mistrzostwach świata z reprezentacją Paragwaju.
Pep odniósł się również do opinii, jakoby największym winnym za porażkę poniesioną na mundialu przez reprezentację Hiszpanii był Vicente Del Bosque. „Del Bosque powiedział najlepiej: My myślimy o piłkarzach... A piłkarze myślą o nas. To samo powiedział mi Menotti przed kilkoma dniami. Drużyna jest jak orkiestra, gdzie każdy musi zaakceptować swoją rolę. Największym wyzwaniem dla trenera jest poskramianie ego zawodników".
„Oby Vicente Del Bosque zachował posadę. Może zrobić kilka zmian i dalej kontynuować pracę nad tym projektem. Światowy futbol dużo zawdzięcza temu pokoleniu hiszpańskich piłkarzy. A jeśli ono będzie się dalej rozwijać, może dać światu jeszcze więcej", mówił były trener Barcelony, którego na daną chwilę nie interesuje bycie selekcjonerem żadnej reprezentacji. „Te półtora miesiąca jest po to, aby się tym cieszyć. I ja też chcę tylko tego".
Tata Martino również przyznał, że jest zadowolny z mistrzostw świata, a zwłaszcza jeśli chodzi o niektóre niespodzianki. „Podoba mi się ten mundial. Szczególnie imponuje to, co zrobiła Kostaryka". Na temat swojego kraju, Argentyny, powiedział: „Zdobyli 9 punktów na 9 możliwych w fazie grupowej, to daje dużego „kopa", bo wiesz, że finał jest tuż, tuż".
Jeśli chodzi o wyróżniających się piłkarzy, Guardiola nie szczędził pochwał swoim piłkarzom z Bayernu, jak np. Szwajcarowi Shaquiriemu. „Ma nosa do zdobywania goli. Jest inteligentny i stwarza duże niebezpieczeństwo w polu karnym. Daje świetne zmiany. Rozgrywa niesamowite 30 minut".
„Nie ma trenerów dobrych i złych, są tylko odważni i przestraszeni", podsumował pochodzący z Santpedor były piłkarz i trener Barcelony, a obecnie szkoleniowiec Bayernu Monachium, którego obecność ściągnęła do Luna Park w Buenos Aires tysiące widzów.
Guardiola: Z Barcelony nie odchodzi się bez szwanku
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (38)