Josep Capdevilla na łamach katalońskiego Sportu opublikował tekst, w którym wyraził swoją opinię na temat odejścia Alexisa Sáncheza.
26 marca 2014 roku. Barça w meczu ligowym pokonuje na Camp Nou zespół Celty 3:0. Alexis rozgrywa nie tylko świetne spotkanie, ale także asystuje przy obu trafieniach Neymara.
29 marca 2014 roku. Barcelona pokonuje Espanyol na jego stadionie 1:0. Pomimo wspaniałego występu w poprzednim meczu Alexis na boisku pojawia się dopiero w 80. minucie, zastępując Neymara.
Wyżej wymieniona sytuacja nie wydarzyła się po raz pierwszy. Nie była również i ostatnią. Czy mu się to podobało, czy nie, jego dobre występy w wielu spotkaniach nie przyczyniały się do tego, że był zawodnikiem wyjściowej jedenastki podczas ważnych meczów o stawkę. W nich Tata Martino lub ktokolwiek, kto ustalał skład, zawsze dawał pierwszeństwo gry Pedro, Cescowi lub Inieście, chociaż zawsze wymagało to specjalnego dopasowywania zespołu, aby mogli zagrać ci, którzy grać „musieli”.
Właśnie wtedy, 29 marca, ze względu na psychiczne wycieńczenie lub z jakiegokolwiek innego powodu Alexis nie miał już żadnych wątpliwości. Nie mógł i nie chciał już dalej kontynuować swojej kariery na Camp Nou, ponieważ dla piłkarza jedynym sposobem na wywalczenie sobie miejsca w składzie jest ciężka praca, wysiłek, poświęcenie i dobre wykonywanie swoich obowiązków. Alexis to wszystko posiadał, jednak nie służyło mu to w żaden sposób. Tamtego dnia zadecydował, że jeżeli do zakończenia sezonu sytuacja nie ulegnie zmianie, odejdzie z klubu. Jeśli cokolwiek się zmieniło, to tylko i wyłącznie na gorsze.
Nie oszukujmy się. Podczas trzech lat spędzonych w Barcelonie Alexis był poddawany nieustannej krytyce. Ludzie mówili, że klub zapłacił mnóstwo pieniędzy za zawodnika, który dużo biega i walczy, jednak nie prezentuje odpowiedniej jakości. I co więcej, że jest napastnikiem, który nie strzela bramek. Podczas swojego ostatniego sezonu w Katalonii Chilijczyk zademonstrował ogromne umiejętności, zdobywając takie bramki jak choćby przeciwko Realowi czy Atlético podczas meczów ligowych na Camp Nou. Lub wtedy, gdy w spotkaniu przeciwko Elche zaliczył hat-tricka i popisał się wspaniałym wykonaniem rzutu wolnego, po którym piłka zatrzepotała w siatce. Pamiętajmy, że była to jedna jedyna próba Alexisa z tego stałego fragmentu gry podczas jego kariery w Barcelonie. Został drugim najlepszym strzelcem zespołu, a czwartym, jeżeli spojrzymy na całą ligę, będąc gorszym jedynie od Cristiano Ronaldo, Leo Messiego oraz Diego Costy. Alexis zgromadził wiele argumentów na swoją obronę, jednak żaden z nich mu się nie przydał.
Sánchez zapragnął zmiany otoczenia, a Barcelona potrzebowała pieniędzy. Ze względów sportowych kataloński klub zdecydowanie bardziej chciałby sprzedać Pedro. Prawda jest jednak taka, że za wychowanka Barçy nie było ani jednej oferty na stole, zaś usługami Chilijczyka interesowało się wiele klubów. Dlatego Alexis odszedł. Propozycja Arsenalu była dobra zarówno dla niego, jak i dla Blaugrany. El Niño Maravilla doskonale wie, że w londyńskim zespole rządzi Wenger i jest to jedyna osoba, jaką musi przekonać, aby wywalczyć sobie miejsce w podstawowej jedenastce.
Odszedł dobry zawodnik oraz dobry człowiek. Nie znałem go osobiście, jednak ze względu na jego publiczne zachowanie wobec wszystkich oskarżeń oraz ataków, jakich doznał podczas tych trzech lat, powinienem sądzić, że bez wątpienia jest to dobry człowiek.
Komentarze (212)