Marc Bartra nie może się już doczekać swojego trzeciego sezonu w pierwszej drużynie Barcelony. 23-latek jest przekonany, że to będzie jego wielki rok, w którym na stałe zadomowi się w pierwszej jedenastce zespołu Luisa Enrique.
Sport: Przykro mi, skończyły się twoje wakacje.
Marc Bartra: Po dwóch miesiącach wakacji człowiek musi wrócić do treningów i cieszenia się codziennością z pozostałymi kolegami. Trochę się za nimi tęskni.
To znaczy, że wymazałeś z pamięci złe momenty z końcówki minionego sezonu?
Najważniejszy jest odpoczynek fizyczny oraz ten na poziomie psychicznym. Cały zespół zakończył sezon bardzo dotknięty. Przydarzyło nam się zbyt wiele rzeczy, zarówno sportowych, jak i pozasportowych. To było bardzo ciężkie, zbyt duża presja.
To sprawiło, że pojawiło się wiele nowych twarzy.
Sezon będzie pełen motywacji. Zawsze, gdy pojawiają się nowe twarze, oznacza to zmiany. My w tym roku straciliśmy ważnych zawodników o dużej jakości i znaczeniu dla drużyny i dla klubu.
Renowacja czy rewolucja?
To nie ma znaczenia. Jeśli miałbym ocenić transfery z boku, to mogę powiedzieć, że do drużyny zostanie wniesiona młodość, dołączą ludzie głodni zdobywania tytułów.
Nie zaczęły się jeszcze treningi, a już jest pewne, że przyjdzie siedmiu zawodników. Nie wydaje ci się, że to dużo?
Nie wiem, ile nowych twarzy ostatecznie się pojawi, chociaż wydaje się, z tego, co czytamy i słyszymy, że być może brakuje jeszcze przynajmniej jednego stopera.
Wracamy do tematu stoperów. Czego ci brakuje, by być środkowym obrońcą Barçy?
Chodzi o to, że nie jest łatwo grać w obronie tego klubu. Nie chodzi o bycie lepszym czy gorszym piłkarzem, ale o posiadanie bardzo konkretnych cech. Poza umiejętnością bronienia trzeba też liczyć się z ciągłym ryzykiem, wyprowadzaniem piłki, trzeba być szybkim…
Rozumiem, ale od dwóch lat szukamy i jedynie zdołaliśmy wyciągnąć stopera z cantery i zmienić pozycję Mascherano…
Przewagą cantery jest to, że gramy w tym systemie od dziecka. I to widać. Dla nas to coś naturalnego, a gdy sprowadzasz zawodnika z zewnątrz, który nigdy nie bronił w ten sposób, jest mu bardzo ciężko. Wszyscy powinni być cierpliwi.
To twoja wiadomość do kibiców przed nadchodzącym sezonem?
Nie lubię o nic prosić kibiców. Będąc socios i przychodząc na stadion, już robią wiele.
Zmieńmy sens pytania. Jak uważasz, czego oczekuje socio od nowej drużyny?
To zawsze było dla mnie bardzo jasne. Kibice chcą, by Barça wygrywała, dobrze grając w piłkę. Nie mam co do tego wątpliwości.
Rozumiesz ich złość?
Rozumiem, że taki klub jak Barça nie może pozwolić sobie na rok bez zdobycia ważnego tytułu.
To jest złe przyzwyczajenie?
Nie wiem, ale możliwe, że tak, jeśli myśleliśmy, że wygranie ligi i Ligi Mistrzów jest bardzo łatwe.
Wciąż nie porozmawialiśmy o Luisie Enrique. Znasz go bardzo dobrze.
Tak. Spędziłem z nim dwa lata, kiedy wkraczałem do profesjonalnego futbolu. Jego wpływ na mnie był decydujący.
Przedstaw mi Luisa Enrique jako trenera.
To bardzo proste. Jest bardzo ambitnym szkoleniowcem, urodzonym, by rywalizować, poza tym zna wszystkie środki taktyczne Barçy.
A czego spodziewa się Bartra po sezonie 2014/15?
Oczekuję, że ludzie zobaczą lepszego zawodnika. Jestem piłkarzem z olbrzymimi nadziejami i największą ochotą. Jestem też bardziej dojrzały.
O co prosisz Luisa Enrique?
Już mówiłem, że nie lubię o nic prosić, ale jak każdy wyznaczyłem sobie osobiste wyzwania. Pragnę w tym sezonie zdobyć nieco więcej regularności.
Wybacz, że o to pytam, to tylko złudzenie optyczne, czy nabrałeś trochę wagi?
Pracowałem i przytyłem dwa kilogramy w ostatnich miesiącach. Jestem nieco silniejszy.
Komentarze (42)