Decyzja o wypożyczeniu Gerarda Deulofeu do Sevilli jest dowodem twardej ręki Luisa Enrique i wiadomością dla zawodników: jeśli nie pracujecie tak, jak wymaga tego trener, będziecie musieli odejść.
Luisowi Enrique nie podobało się zachowanie Gerarda Deulofeu po stracie piłki. Sankcja Suáreza i kontuzja Neymara dawały młodym zawodnikom okazję do powalczenia o wyjściowy skład na początku sezonu. Deulofeu nie potrafił jej wykorzystać. Żródła zbliżone do klubu zapewniają, że nie będzie już żadnego transferu napastnika, więc w razie potrzeby Luis Enrique sięgnie do Barçy B.
To jest właśnie ryzyko związane z decyzją Luisa Enrique. Na początku sezonu asturyjski trener będzie mógł liczyć na czterech napastników pierwszej drużyny. Jakakolwiek kontuzja mogłaby stanowić większy problem. Mimo wszystko sztab szkoleniowy rozważył konsekwencje odejścia Gerarda Deulofeu i zdecydował się podjąć ryzyko.
Emilio Guerra – poprzednik Deulofeu
29 lipca 2008 roku w Barçy B Luis Enrique podjął bardzo podobną decyzję. Emilio Guerra, który miesiąc wcześniej przedłużył za zgodą Enrique kontrakt z klubem, musiał negocjować jego rozwiązanie. Mimo iż zawodnik rozegrał świetny sezon pod wodzą Pepa Guardioli, asturyjskiemu trenerowi nie podobała się jego postawa. Podobnie było w przypadku Deulofeu – Luis Enrique publicznie wytknął mu brak zaangażowania w defensywie.
Różnica między tymi przypadkami jest taka, że w 2008 roku Guerra stawił się na treningach z drużyną dwa dni później niż powinien, co również mogło wpłynąć na ówczesną decyzję Luisa Enrique. Wiemy, że z Deulofeu taka sytuacja nie miała miejsca i w tym przypadku ruch asturyjskiego szkoleniowca był podyktowany wyłącznie względami taktycznymi.
W przypadku Guerry, ściągniętego na Miniestadi w 2007 roku ze względu na jego umiejętności strzeleckie (zdobył 42 gole w Saragossie B), jego późniejsze losy pokazały, że decyzja Luisa Enrique była trafna, gdyż zawodnik nigdy nie był już tak skuteczny, a obecnie pozostaje bez klubu.
Komentarze (221)