Dani Alves w meczu z Athletikiem wystąpi po raz 300. w barwach Barçy

Krzysztof Majewski

11 września 2014, 22:02

Mundo Deportivo

79 komentarzy

W dniu, w którym Katalończycy obchodzą trzechsetną rocznicę zdobycia Barcelony przez wojska Burbonów podczas wojny o sukcesję hiszpańską (wydarzenie to w Katalonii ma rangę święta narodowego), Mundo Deportivo postanowiło na okładce swojej gazety umieścić Daniego Alvesa, który w sobotnie popołudnie po raz 300. wystąpi w oficjalnym meczu w barwach katalońskiego klubu.

Jeżeli Luis Enrique zdecyduje się postawić na Alvesa w meczu przeciwko Athleticowi Bilbao, Brazylijczyk przekroczy granicę 300 oficjalnych spotkań dla Barcelony. Tym samym popularny Diabeł Tasmański będzie znajdował się na drugiej pozycji w klasyfikacji zagranicznych piłkarzy katalońskiego klubu z największą liczbą występów w pierwszej drużynie Blaugrany. Na pierwszym miejscu tego rankingu znajduje się Argentyńczyk, Leo Messi, który trykot Barcelony zakładał w 356 oficjalnych spotkaniach.

To wydarzenie Alves pragnął uczcić razem z kibicami i sympatykami Barçy za pomocą specjalnej sesji fotograficznej dla Mundo Deportivo, gdzie obrońca Azulgrany, w tym szczególnym dla Katalończyków dniu, pojawił się z trykotem FC Barcelony w barwach flagi Katalonii.

W 2008 roku, za kwotę 32 milionów euro, na Camp Nou przybył 25-letni Dani Alves, który postanowił opuścić hiszpańską Sevillę. Lata nieubłaganie lecą, a dzisiaj Brazylijczyk jest już sześć lat starszy, jednak wciąż to on jest podstawowym prawym obrońcą Barcelony. Nie jest już tak wybuchowy jak kiedyś. To logiczne, jednak brazylijski piłkarz ciągle nie boi się brać na siebie odpowiedzialności i odgrywać kluczowej roli, kiedy zespół tego potrzebuje. W meczu z Villarrealem było jasne, że jeśli Alves będzie musiał dwadzieścia razy dostać się w boczną strefę boiska i zacentrować, zrobi to.

Podczas tego lata wydawało się, że Dani pożegna się z Barceloną. Katalończycy zakładali, że Brazylijczyk w przyszłym sezonie będzie piłkarzem innego zespołu, jednak stało się inaczej. Już przed rozpoczęciem mundialu Alves w odpowiedzi na plotki dotyczące jego odejścia jasno zadeklarował: „Jeżeli nie są ze mnie zadowoleni, niech mi to powiedzą”.

Ostatecznie wola klubu była inna aniżeli wola samego zawodnika, a co więcej żadna z otrzymanych ofert nie była satysfakcjonująca. Zabrakło porozumienia pomiędzy stronami, w związku z czym sprawa przedstawia się następująco: Alves kontynuuje swoją karierę w Barcelonie do momentu, aż wygaśnie jego kontrakt, czyli do 30 czerwca 2015 roku, a nie do 2016 roku, jak myślał początkowo obrońca Barçy.

Gdy tylko stało się jasne, że Brazylijczyk pozostanie na Camp Nou, piłkarz zabrał się do pracy. Nie patrzył wstecz. Żyje z dnia na dzień, a jego celem stał się każdy kolejny mecz, zresztą jak zawsze. Doskonale rozumie, że przybycie Luisa Enrique ma na celu przywrócenie Barcelonie życia.

„Z Luisem przyszłość rysuje się w jasnych barwach. Wywiera na nas sporą presję. Kiedy masz zespół o dużej jakości, musisz wymagać od zawodników, aby biegali. Samą jakością się nie wygrywa”, powiedział Brazylijczyk we wtorkowym programie „El Hormiguero”.

Na koniec dodał: „Trener ma dobrze poukładane w głowie, ma olbrzymie nadzieje i grupę, która musi je spełnić. To czas, aby odzyskać odczucia towarzyszące mistrzom”. Barcelona musi odzyskać coś, co Alves doskonale już zna.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (79)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze