Przy Canaletes mówią. Niech to już się stanie

Mateusz Bystrzycki

26 września 2014, 20:25

121 komentarzy

Najpierw wepchnął dwa gole przestraszonym gołowąsom z Indonezji, aby chwilę później z zadowoleniem przyjąć powołanie do reprezentacji Urugwaju na październikowe wprawki towarzyskie. A to wszystko w chwili, gdy FC Barcelona po raz pierwszy od 10 lat ani razu nie trafiła we wrogą bramkę. Uwaga, nadchodzi Luis Suárez.

Wyliczanie indywidualnych laurów Luisa Suáreza przyprawia o ból głowy. Jest ich 29, jedno dzielone wraz z Cristiano Ronaldo. Rachuba dotychczas wpakowanych przez Urugwajczyka goli odpada w przedbiegach. To zajęcie dla wybitnie uzdolnionych matematycznie umysłów na poziomie sztokholmskiej Akademii Nauk, maczającej palce w przyznawaniu noblowskich odznaczeń. Oczywistym jest, że 27-latek należy do najlepszych piłkarzy świata, w klasyfikacji dziewiątek być może bierze złoto. Negacji nie podlega również fakt, że takiego piłkarza FC Barcelona nie miała dawno, przez co jej taktyczna jednowymiarowość urosła do rozmiarów monstrualnych. Barça łaknie skutecznego killera wręcz chronicznie. I choć przez dekady Camp Nou oklaskiwało bombardowania mitycznych snajperów, to w ostatnich latach odstąpiono od tej praktyki. Dziś na Les Corts dłoń na manetce gazu zaciska napastnik, który może dać Blaugranie przerażająco dużo, zarówno na boisku, jak i poza nim.

Dla przedstawicieli beznadziejnego gatunku zdeklarowanych cruyffistów, do którego bez wstydu się zaliczam, oczywistym jest, że - używając pewnej parafrazy - Johan ciągle żyje. Rządy na Camp Nou twórca legendarnego Dream Teamu i barcelońskiego DNA rozpoczął od porządków ogólnych, aby przejść do konkretów. W 1990 roku Barça pozyskała Christo Stoiczkowa. - Zanim trafił do nas Stoiczkow, mieliśmy drużynę złożoną z wielu miłych chłopców, ale nie można budować składu tylko na sympatycznych ludziach. Trzeba mieć kogoś takiego jak Stoiczkow, agresywnego i umiejącego przekazać tę swoją agresję kolegom z drużyny. Biegnie do piłki, a kiedy ją dostaje, to po prostu strzela na bramkę. Są inni piłkarze, którzy mogą rozmyślać, czy jest jakiś lepszy sposób na wykończenie sytuacji, rozegranie piłki. On po prostu pędzi przed siebie i zdobywa gole - tłumaczył po latach w rozmowie z Jimmym Burnsem Cruyff. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której autorem powyższych słów jest Luis Enrique, a dyskusja dotyczy Suáreza.

Tym bardziej, że w tej samej rozmowie Holender objaśniał swój koncept budowania drużyny. - Kiedy przybyłem do klubu, było w nim sporo miejscowych piłkarzy, wyprodukowanych przez canterę. Zdawałem sobie sprawę z jednej rzeczy - ludzie na całym świecie lubią oglądać w akcji dobrych piłkarzy, charakteryzujących się podobną mentalnością. Najlepiej, by ci zawodnicy pochodzili z jednego kraju. (…) W Barcelonie kibice lubili oglądać piłkarzy z cantery. Dlatego właśnie spróbowałem stworzyć zespół, który fani mogliby uznać za kataloński, z którym mogliby się utożsamiać - powiedział Cruyff.

Cruyffowo-suárezowych analogii jest jednak więcej. W 1973 roku wychowanek Ajaksu podjął decyzję o przenosinach do FC Barcelony. Przeszkodą w szybkiej konsumpcji transferu okazała się niechęć włodarzy Ajaksu do sprzedaży swojego asa oraz opieszałość Holenderskiego Związku Piłki Nożnej i Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej. Na swój pierwszy mecz w bordowo-granatowych barwach Cruyff musiał poczekać aż do października. Treningi z Barçą Holender rozpoczął jednak 23 sierpnia. Dla porównania, Suárez odbył pierwsze zajęcia z drużyną 15 sierpnia, a na zakończenie kary poczeka do 25 października. Cruyff zadebiutował w FC Barcelonie meczem z Granadą, który odbył się… 28 października. Blaugrana wygrała to spotkanie aż 4:0, a El Salvador zdobył dwa gole.

Co ciekawe, Holenderski Związek Piłki Nożnej dopełnił formalności dopiero dzień przed meczem z Granadą. Ówczesny szkoleniowiec FC Barcelony Rinus Míchels bez chwili zastanowienia wepchnął Cruyffa do wyjściowej jedenastki. Aby tak się stało, Holender potrzebował kilku spotkań towarzyskich. Zanim więc wychowanek Ajaksu zdemolował Granadę, wcześniej zaliczył parę sparingowych wprawek. Bez Cruyffa w składzie Barça uzbierała raptem cztery punkty i okupowała dolne rejony tabeli. Z nowym idolem Katalończyków nie przegrała na dystansie 26 meczów i po 14 latach przerwy ponownie zdobyła mistrzostwo Hiszpanii. W międzyczasie chłopcy Míchelsa pokonali na Santiago Bernabéu Real Madryt aż 5:0.

Trudno spodziewać się podobnego rezultatu w zbliżającym się wielkimi krokami El Clásico. Bardziej prawdopodobnym jest występ Suáreza w wyjściowym składzie, choć to również ugina się pod ciężarem znaków zapytania. Cruyff odszedł z FC Barcelony po rozegraniu 227 spotkań, w których zdobył 88 goli. W bordowo-granatowej koszulce wygrał raptem jedno mistrzostwo Hiszpanii, a także krajowy puchar. Być może większym osiągnięciem Johana jako piłkarza było przywrócenie wybudzającej się z dyktatorskiego koszmaru Katalonii dumy i godności. Barça od zawsze przebijała się przez klasowe podziały, aż w końcu stała się centrum społecznych pojednań. W niełatwych dla Katalonii czasach klub z Les Corts był schronieniem dla regionalnych wartości. Polityczne rozgrywki stały się dla Blaugrany niezbędnym do głębokiego oddychania powietrzem. Pokonanie odwiecznego wroga z Madrytu było dla kibiców FC Barcelony triumfem demokracji nad reżimowym centralizmem pozostałej części Hiszpanii.

Dziś sytuacja jest zgoła odmienna. Barça nie jest pogrążona w sportowym kryzysie (choć z pewnością dopadła ją zadyszka), a mieszkańcy regionu za chwilę zagłosują nad odłączeniem się od reszty Hiszpanii. Jednak przytoczone wyżej analogie nie pozostawiają złudzeń. W odwołaniach do Stoiczkowa i Cruyffa w kontekście zbliżającego się debiutu Suáreza jest coś magicznego, nieuchwytnego, metaforycznego. Coś bardzo barcelońskiego, coś, co pozwoliło zbudować wokół Barcelony niespotykaną nigdzie indziej tożsamość, historię, zbiór wyjątkowych wartości. Niech on już zagra. Niech to już się stanie.

Mateusz Bystrzycki - dziennikarz Sport.pl i autor książki „Gerard Piqué. Urodzony na Camp Nou".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (121)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze