Były bramkarz Barcelony broni niemieckiego golkipera, choć przyznaje, że drugi gol dla Paris Saint-Germain w meczu Ligi Mistrzów padł po m.in. jego błędzie.
Po wtorkowym spotkaniu Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain powstała dyskusja dotycząca obsady pozycji bramkarza w drużynie FC Barcelony. Przy drugim golu zdobytym przez Marco Verrattiego winą obarczono w głównej mierze Marca-André ter Stegena. Golkiper źle obliczył lot piłki, przez co zawodnik rywali mógł strzelić gola niemalże do pustej bramki.
Niemieckiego golkipera wziął w obronę Pello Artola, były bramkarz katalońskiego zespołu, który był częścią drużyny w latach siedemdziesiątych. W audycji na antenie Catalunya Ràdio powiedział, że nie tylko bramkarz sprokurował gola. „Uważam, że obok źle wychodzącego do piłki ter Stegena zawaliła cała linia defensywna, która była mało skupiona na wybiciu piłki z pola karnego podczas tego stałego fragmentu gry”.
Były piłkarz odniósł się także do systemu rotacji w bramce Barcelony stosowanego przez Luisa Enrique, który niekoniecznie przypadł mu do gustu. „Nie podobają mi się takie zmiany w bramce. Bramkarz musi mieć ogromne zaufanie, wychodzić z nim na boisko. Aktualnie, przy takich rotacjach nie wiem, czy to dobrze, czy to źle”, powiedział.
Komentarze (67)