Javier Mascherano, zawodnik pierwszej drużyny FC Barcelony, jest także jednym z dziewięciu udziałowców argentyńskiej restauracji 9 Reinas (Carrer Sant Bonaventura, 3), która otworzyła swoje podwoje w Sant Cugat 16 czerwca zeszłego roku. Pozostali członkowie tego biznesu to: Martín Posse (były zawodnik Espanyolu), Xavi Escaich (były zawodnik Barçy i Espanyolu), Carlos i Adrian Gerardi, Pablo de Lera i Octavio Vacaro. Specjalnie dla dziennika Tot Sant Cugat zawodnik FC Barcelony opowiedział m.in. o restauracji, grze w katalońskim klubie i Messim.
Javier Mascherano przybył do FC Barcelony w sezonie 2010/2011, a latem tego roku przedłużył swój kontakt na kolejne cztery lata. Trzydziestoletni zawodnik wygrał z Barçą jedną Ligę Mistrzów, dwie ligi, jeden Puchar Króla, dwa Superpuchary Hiszpanii, jeden puchar Klubowych Mistrzostw Świata i jeden Superpuchar Europy. W tym roku razem z reprezentacją Argentyny został wicemistrzem mundialu w Brazylii. Zawodnik ma także na koncie dwa złote medale olimpijskie z Aten w 2004 roku i z Pekinu w 2008 roku, gdzie był także kapitanem. Mascherano, który gra w obronie z numerem 14, urodził się z San Lorenzo w Argentynie.
Jesteś jednym z właścicieli restauracji w Sant Cugat. Jak wam idzie?
Jesteśmy bardzo zadowoleni. To argentyńska restauracja, gdzie chcemy promować naszą kulturę.
Jak byś zdefiniował 9 Reinas?
Podstawą jest najwyższa jakość mięsa i serwisu. Dostosowujemy nasze usługi do klientów. Mamy na przykład odpowiednie miejsce na spotkania pracownicze. Jest to także spokojne, romantyczne miejsce, z przestronnymi stołami. To jest nasza filozofia.
Pomówmy o piłce nożnej. Liga zaczęła się dobrze.
Tak, tak. Zaczęliśmy tak, jak chcieliśmy, czyli osiągając dobre wyniki. Jesteśmy liderami, ale mamy świadomość, że są rzeczy, które trzeba poprawić. Zmiana trenera, co jest oczywiste, wymaga zmiany pewnych mechanizmów.
Celem Barçy jest zawsze zwycięstwo.
Jest to klub, który obliguje cię, żeby walczyć o wszystkie tytuły. Jesteśmy zobowiązani, aby dotrzeć do końca sezonu z opcją wygrania wszystkich rozgrywek. Linia między wygraną a przegraną jest bardzo cienka. W sezonie przychodzi także czas, gdzie rolę odgrywa szczęście i inne czynniki.
Miałeś w Barcelonie już czterech trenerów. Którego z nich byś wyróżnił?
Każdy z nich mnie czegoś nauczył. I o to chodzi: stale się uczyć. Każdy trener sprawia, że jesteś lepszym zawodnikiem.
Co sądzisz o Luísie Enrique?
To trener z silnym charakterem. Wymaga od swoich drużyn intensywnej gry, ciągłego ataku. Chce widzieć odzwierciedlenie gry z czasów, kiedy sam był piłkarzem.
Tego lata byłeś o krok od odejścia z Barçy...
Tak. Pod koniec sezonu spotkałem się z zarządem. Powiedziałem, że jeśli uważają, że nie wniosę nic do drużyny, to odejdę. Musiałem to zrobić ze względu na wszystko, co dał mi ten klub. Zarząd i trener ponownie mi zaufali. Spróbuję przez kolejne cztery lata jak zawsze dawać z siebie wszystko.
Czy chciałbyś zakończyć karierę w Barçy?
Przedłużyłem kontrakt z intencją zakończenia mojej europejskiej kariery w Barcelonie. Chciałbym, aby tak się stało. Kiedy mój kontrakt się skończy, będę miał 34 lata. Być może będzie to moment na szukanie innego miejsca, gdzie gra się mniej wymagający futbol. Zawsze powtarzam, że piłkarze nie mogą planować niczego więcej niż na kolejny sezon.
Czy lubisz przydomek: Jefecito?
Ani nie lubię, ani lubię. To nie jest ksywka, z którą się identyfikuję, ponieważ to nie jest mój sposób bycia. To określenie nadała mi argentyńska prasa.
Messi jest najlepszym piłkarzem na świecie.
Wszystko, co osiągnąłem w Barçy, było dzięki zawodnikom takim jak Messi, Xavi i Iniesta. To oni sprawili, że ta drużyna jest najlepsza w historii. Messi dał Barçy bardzo dużo, a Barça Messiemu.
W zeszłym sezonie Messi był mocno krytykowany. Nie uważasz, że było to niesprawiedliwe?
Wielokrotnie krytyka była niewspółmierna. Messi przyzwyczaił nas do niewyobrażalnych rzeczy, które tylko on potrafi. Kiedy nagle podczas meczu nie zdobywa gola, wydaje się, że coś nie gra, a tak nie jest. To zawodnik, który praktycznie nigdy nie gra źle.
Komentarze (25)