Cristian Tello: Moim zamiarem jest grać pewnego dnia w Barcelonie

Ola

11 października 2014, 16:40

Sport

46 komentarzy

Wypożyczony do Porto gracz Barcelony, Cristian Tello, w rozmowie z agencją prasową EFE opowiedział o swoich oczekiwaniach wobec portugalskiej drużyny oraz chęci powrotu do klubu, w którym się wychował.

EFE: Jak doszło do twojego odejścia z Barcelony?
Cristian Tello: Po zakończeniu sezonu powiedziałem mojemu agentowi, że chciałbym odejść, aby częściej grać. Powiedział mi, że najlepszy sposób, to wypożyczenie, ponieważ mam długi kontrakt (do 2018 roku). Mam zamiar pracować i pewnego dnia móc grać w Barcelonie.

Jakie drużyny były tobą zainteresowane?
Było kilka ofert, ale od pierwszej chwili, gdy usłyszałem o propozycji Porto oraz o zaufaniu mistera Julena, który był selekcjonerem reprezentacji młodzieżowej, to nie miałem problemów z podjęciem decyzji.

Innym wychowankom Barcelony, którzy przenieśli się do Portugalii, nie poszło zbyt dobrze, vide Jeffren w Sportingu czy Nolito w Benfice. Canterano Barçy musi grać w jej stylu, aby odnieść sukces?
Mój zamiar przyjścia tutaj pojawił się też dlatego, że znałem mistera i wiedziałem, jak będzie grać. Mniej więcej było to podobne do stylu praktykowanego przez Barçę. To prawda, że gdy przychodzisz do zespołu, który gra inaczej niż ty to robiłeś do tej pory, ciężko jest się zaadaptować, ale z czasem dzięki pracy się przystosujesz.

Porto jest drugie w tabeli, ma cztery punkty straty do lidera, Benfiki. Ciężko zdobywa się punkty w Portugalii?
Każdy mecz jest ciężki, przyszedłem tu, aby jak najbardziej pomóc drużynie i by znacząco poprawić moje umiejętności indywidualne. W Barcelonie w niewielu meczach grałem przez 90 minut, a chciałbym być pewnym zawodnikiem, który gra przez cały mecz, a nie 20 czy 30 minut. Chcę czuć się ważnym punktem drużyny.

Co Lopetegui chce, abyś poprawił?
Abym był pewniejszy w grze, bardziej skupiony na zadaniach defensywnych, a potem to, co już mniej więcej robię, czyli być otwartym, dać drużynie szybkość i rozciągłość. Muszę również poprawić strzały na bramkę, częściej wchodzić w pole karne, gdy są dośrodkowania z drugiego skrzydła, i być ambitniejszym w sytuacjach podbramkowych.

Oczekiwania wobec ciebie są bardzo wysokie.
Byłem świadomy, do jakiej drużyny przychodzę. Na początku grałem mniej, z czasem zadomowiłem się w zespole i czuję się super komfortowo. Teraz, owszem, czuję zaufanie mistera.

Jak widzisz siebie za dwa lata?
W tej chwili myślę jedynie o teraźniejszości, o kontynuowaniu pracy tutaj. Jestem pełen nadziei wobec tego roku i tych, które mogą nadejść.

Macie jedną z najlepszych drużyn w Portugalii. Którzy zawodnicy cię zaskoczyli?
Zaskoczył mnie Jackson Martínez, bo to bardzo silny napastnik, szybki, bardzo dobry i wiele wniesie do zespołu.

Jak oceniasz młodziutkiego Portugalczyka, Rubena Nevesa, który gra w podstawowym składzie Porto, mając zaledwie 17 lat?
Jak na 17-latka spektakularnie operuje piłką, bardzo dobrze ustawia się na boisku, jest agresywny. Bardzo dobrze wygląda. Zachowując odpowiednie proporcje, gra podobnie do Busquetsa.

Jak się rozumiesz z Óliverem Torresem, wypożyczonym z Atlético, i z Casemiro, wypożyczonym z Realu?
Óliver to zawodnik, z którym bardzo łatwo się porozumieć. Ma świetne podanie i bardzo dobrze się ustawia. Zawsze, gdy dostaje piłkę, staram się urwać obrońcy, bo to typowy zawodnik, który zawsze ci poda. Jeśli chodzi o Casemiro, bardzo dobrze się porozumiewamy. Opowiadamy sobie o Barcelonie i Realu Madryt (śmiech). Nawiązały się między nami dobre relacje.

Zadebiutowałeś w seniorskiej reprezentacji Hiszpanii w meczu przeciwko Ekwadorowi w sierpniu 2013 roku. Teraz byłeś na liście wstępnej na spotkania ze Słowacją i Luksemburgiem, ale ostatecznie nie otrzymałeś powołania.
Codziennie pracuję, aby zagrać w kadrze. Wiem, że to bardzo trudne, szczególnie na mojej pozycji. Grają tam świetni zawodnicy. Na skrzydle może występować Jesús Navas, Silva, Cazorla, Pedro, również Iniesta.

Pomimo konkurencji widzisz tam miejsce dla siebie?
Patrząc na wiek i wykonywaną pracę, tak, ale to są decyzje mistera.

Tiki-taka się już wyczerpała?
Jest męcząca, gdyż Hiszpania nie wygrała ostatniego turnieju. Jest to znak tożsamości reprezentacji, który można delikatnie korygować, ale nie można go stracić.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (46)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze