Javier Faus: Każdy chciałby mieć Barcelonę w swojej lidze

Makaj

14 października 2014, 18:10

La Vanguardia

11 komentarzy

Zapraszamy do lektury wywiadu z wiceprezydentem FC Barcelony Javierem Fausem, w którym mówi on o sponsoringu, reputacji klubu, ekonomicznej rywalizacji z Realem Madryt i słownym konflikcie z Leo Messim. Zapraszamy do lektury!

La Vanguardia: Za niespełna dwa lata kończy się umowa Barcelony z Qatarem. Czy w tej sytuacji klub już teraz szuka nowego sponsora?
Javier Faus: Kontrakt kończy się dokładnie 30 czerwca 2016 roku. Barça dotrzymuje umów i dlatego reklama Qatar Airways pozostanie do tego czasu na koszulkach drużyny.

Według nowych przepisów wybór sponsora należy do obowiązków Zgromadzenia Ogólnego, a my jako zarząd swoją propozycję przedstawimy w październiku przyszłego roku. Jeśli nie zostanie ona zaakceptowana, w sezonie 2016/2017 zagramy bez sponsora na koszulkach, ponieważ nie będzie na to czasu: firma Nike wymaga od nas tej informacji już w październiku. W tym tygodniu zatrudniliśmy firmę IMG z Nowego Jorku, która jest liderem w branży marketingu sportowego. Będzie ona monitorowała rynek i doradzi nam w kwestii nowego sponsora. Umowa z IMG to bardzo ważny znak: Barcelona nie odrzuca Qataru, ale nie jesteśmy z nim żonaci. Przy podejmowaniu decyzji będzie nas interesował tylko i wyłącznie interes klubu.

Czy ten sponsor wpływa na reputację klubu?
Jeśli chodzi o reputację międzynarodową, Barcelona jest na samym szczycie. Według badań jesteśmy ulubionym klubem w Stanach Zjednoczonych, Chinach, Ameryce Łacińskiej i we wszystkich krajach arabskich. Jesteśmy numerem jeden w Izraelu. Jesteśmy przyjacielem zarówno Palestyny, jak i Izraela. Jako klub nie chcemy robić niczego pochopnie i pod wpływem impulsu. Na płaszczyźnie marketingowej Barça przeżywa najlepsze chwile w swojej historii. Nigdy nie mieliśmy aż tylu sponsorów i chcę podkreślić, że żaden z naszych sponsorów nie godzi w inne interesy i reputację Barcelony.

W 2010 roku bronił pan Kataru przed Zgromadzeniem Ogólnym. Podtrzymuje pan swoje stanowisko?
Dobrze znamy ten region. Regularnie rozmawiamy z przywódcami tych państw, włączając w to Katar, Palestynę i Izrael. Mamy informacje z pierwszej ręki i mogę powiedzieć tylko tyle, że musimy podejmować decyzje ostrożnie i bez pośpiechu. Jeśli pewnego dnia Katar straci pozycję państwa wiarygodnego na arenie międzynarodowej, szczególnie zaś w Unii Europejskiej, wtedy będziemy uważali ten kraj za opcję na przyszłość. Teraz jednak jest inaczej i dlatego naszym obowiązkiem jest szanować naszego partnera, który wykazywał się wobec nas lojalnością.

Czy Barcelona czułaby się bardziej komfortowo, mając za sponsora kogoś innego?
Tak jak powiedziałem, jesteśmy otwarci na rynek. Zatrudniliśmy najlepszych specjalistów. Będziemy ostrożni i zobaczymy, co się wydarzy.

Pieniądze zapewniają sukcesy?
Barcelona od 115 lat należy do socios. Najbardziej podstawową kwestią jest utrzymanie niezależnego klubu przez kolejne sto lat. Niezależnego od mediów, władz politycznych i sił gospodarczych. Jedyną opcją, by utrzymać klub w rękach socios, jest niezależność, a tę możemy utrzymać jedynie dzięki sile ekonomicznej. Niezależność to dla nas największe wyzwanie i obsesja. Jeśli tak będzie i klub utrzyma silną pozycję ekonomiczną, wtedy będziemy mogli osiągać jak najlepsze wyniki i wygrywać wszystkie tytuły.

Silna pozycja ekonomiczna pozwoli uniknąć tego, co stało się w klubach z Wysp Brytyjskich.
W ostatnich dziesięciu latach świat piłki nożnej zmienił się diametralnie. Został zdominowany przez kluby Premier League i inne potęgi, które wcześniej nie liczyły się w walce o najwyższe cele. Wystarczy wymienić Manchester City, Chelsea, PSG i tak dalej... Na czym polega obsesja? Albo jesteś finansowym gigantem, albo spadasz na niższy poziom, jak stało się z ligą włoską. Coś takiego nie może zdarzyć się Barcelonie. Nasz bilans musi być zrównoważony, musimy jednocześnie redukować dług i mieć możliwość dokonywania wzmocnień w zespole. Jeśli nie wprowadzilibyśmy pewnego rygoru, nie sprowadzilibyśmy Neymara czy Suáreza, czyli dwóch z pięciu najlepszych piłkarzy świata.

Jaki jest limit wydatków?
Popieramy finansowe fair play, które wprowadziła UEFA. Niedawno nasz prezydent wypowiedział się w tym duchu na łamach jednej ze stacji radiowych, a chwilę później zadzwonił do niego Platini z podziękowaniem. Dotychczas ukarano sześć klubów, wśród nich PSG i Manchester City. Mamy nadzieję, że wszystkie drużyny dostosują się do nowych przepisów i nie będą wydawać więcej niż zarabiają.

Jak wyobraża pan sobie Barcelonę za 20 lat?
Myślę, że wciąż będzie to klub bardzo lokalny, blisko ludzi, blisko swoich właścicieli, wierny swoim korzeniom i ideałom La Masíi. Socios nie mówią wiele, ale kiedy już to robią, mają decydujący głos - w wyborach czy referendach. Widzę klub dający swoim członkom wiele nowych usług w nowych budynkach, które będą modelowymi inwestycjami. Z drugiej strony wyobrażam sobie Barcelonę jako globalny klub zarządzany profesjonalnie od środka. Jeżeli utrzymamy naszą niezależność i ekonomiczny rygor, będziemy w stanie rywalizować ze wszystkimi.

Zarząd madryckiego Realu funkcjonuje bez opozycji, bez żadnej krytyki.
Barça to modelowy klub w XXI wieku. Jesteśmy punktem odniesienia i będziemy kontynuować nasz model.

Ale to Real ma dziesięć Pucharów Europy.
Od 1992 roku my wygraliśmy cztery i triumfowaliśmy w 12 z ostatnich 24 sezonów ligowych. W XXI stuleciu żadna drużyna nie ma tylu tytułów mistrzowskich co my (6). Nikt nie kwestonuje, że Barcelona to najlepszy klub obecnego wieku. Wielu zazdrości nam naszego modelu. Na przykład w Anglii kibice chcieliby powrotu do wcześniejszych czasów. Obecnie jest tak, że kluby kupują, sprzedają, wchodzą do banku, biorą pieniądze... To osłabia ich relacje z kibicami.

Dlaczego Real zarabia więcej niż Barcelona?
Ponieważ czerpie więcej zysków ze sprzedaży wejściówek. Sprzedaje ok. 50 000 karnetów, my aż 85 000, ale nasze są znacznie tańsze. Nowa Espai Barça pomoże zmniejszyć tę różnicę.

Forbes opublikował listę najcenniejszch klubów sportowych. Barcelona po raz czwarty zajęła 2. miejsce, ale wyprzedza ją Real. Kiedy zamienicie się miejscami?
Bardzo się cieszymy z faktu, iż ta różnica została mocno zredukowana. Jesteśmy zadowoleni z tempa wzrostu i będziemy najcenniejszym klubem, nie wiem jednak, czy będzie to za rok, dwa czy trochę później. Jesteśmy wciąż rozwijającą się marką, mamy najwięcej fanów na portalach społecznościowych i wielki potencjał przy negocjacjach ze stacjami telewizyjnymi, z Nike i sponsorem na koszulkach. Prędzej czy później Barcelona będzie numerem jeden na świecie.

Czy istnieje możliwość zmiany firmy Nike na inną? (Obecnie Nike płaci 35 milionów euro rocznie + zmienne)
Niedługo rozpoczynamy negocjacje. Udamy się do Portland, by z prezesem tej firmy rozmawiać o nowej umowie. Nasz obecny kontrakt kończy się w 2018 roku (obowiązuje od 2008) i zazwyczaj w takich przypadkach rozmawia się o nowym 2-4 lata wcześniej, dlatego całkiem możliwe, że w 2015 roku porozmawiamy o wspólnej przyszłości. Firma Nike to niezwykle lojalny partner, który jest z nami od 20 lat i chcielibyśmy nadal kontynuować współpracę. Zdajemy sobie jednak sprawę, że od 2008 roku sporo się zmieniło i Barcelona to potężniejszy klub niż wtedy. Jestem pewny, że Nike uwzględni to podczas negocjacji.

Javier Tebas powiedział, że w momencie uzyskania przez Katalonię niepodległości Barcelona nie będzie mogła grać w lidze hiszpańskiej. Co się zatem stanie?
Nie wiem, nie znam prawa sportowego, ale jestem przekonany, że ligi i instytucje sportowe znajdą odpowiednie rozwiązanie. Każdy chciałby mieć Barcelonę w swojej lidze.

Florentino Pérez powiedział, że jest mu przykro z powodu podziałów w zarządzie Barcelony.
Każdy zna dobrze swoje podwórko i wydaje mi się, że nie jest elegancko mówić o innych. My nigdy nie komentowaliśmy wyborczego sporu dotyczącego nadużyć przy okazji głosowania za pomocą poczty, które poważnie zagroziły zdrowiu demokratycznie zarządzanego klubu, o którym pan wspomniał.

Autokrytyka? Barcelona to klub, który został ukarany przez FIFA za nieprawidłowości związane z La Masíą.
Mogę się zgodzić. Prezydent Bartomeu powiedział, że jednym z najwspanialszych rozwiązań w Barcelonie jest to, że przy okazji zmiany prezydenta zmienia się cały zarząd. Z drugiej strony jest tutaj pewna wada, ponieważ łącznie z zarządem zmienia się cała rzesza specjalistów. Wykryto problem i teraz musimy stwierdzić, co i kiedy zostało źle zrobione. Mamy na tym stanowisku fantastyczną osobę, Alberta Solera, a wykonywana przez niego praca jest kapitalna.

Czy Neymargate ma wpływ na wizerunek klubu?
Wszystkie badania wskazują, że największy wpływ na kibiców mają sankcje FIFA związane z La Masíą. Nasze własne kłopoty pozostają niezauważone.

Zarząd wciąż utrzymuje, że Neymar kosztował 57 milionów euro?
Neymar kosztował 57 milionów euro. Inna sprawa to prowizje i opłaty związane z Urzędem Skarbowym. Całość wyniesie 70-72 miliony euro. Dokładnie całą sprawę wyjaśni prezydent Bartomeu podczas spotkania Zgromadzenia Ogólnego.

Czy Barcelony nie interesują piłkarze, którzy sprzedają mnóstwo koszulek?
To, co nas interesuje, to Barcelona jako instytucja o zasięgu globalnym, to projekt według zasady „więcej niż klub", to wartości La Masíi i naszej Fundacji FC Barcelony. Czasy się zmieniły i o wiele ważniejsze od sprzedaży koszulek stają się relacje w cyfrowym świecie.

Mówił pan, że klub w każdym sezonie zmniejszał dług, ale tym razem - ze względu na sankcje FIFA - będzie chyba inaczej.
Odkąd objęliśmy stery, zmniejszyliśmy dług o jedną trzecią. Z 440 milionów zrobiło się 287, a więc dokładnie 33% mniej. To znacznie lepszy wynik niż w przypadku większości przedsiębiorstw, które w czasie kryzysu zredukowały zadłużenie średnio o 20%. To prawda, że ze względu na sankcje transferowe w tym roku nie uda nam się zmniejszyć kwoty długu. To dlatego, że dokonaliśmy transferów, które normalnie rozłożylibyśmy na dwa lata. Nasz cel to dojście do końca kadencji do długu na poziomie 200-250 milionów euro, a więc połowy tego, co zastaliśmy. Musimy wziąć pod uwagę, że w tym czasie musieliśmy dokonać rewolucji kadrowej oraz zastąpić najlepszego trenera w historii klubu, który już stał się ikoną.

Czy zgadza się pan, że liga hiszpańska potrzebuje lepszego podziału pieniędzy za sprzedaż praw do transmisji?
Barcelona w pierwszym szeregu walczy o bardziej zrównoważony podział pieniędzy za sprzedaż praw do transmisji. Wierzymy, że tworząc pomost pomiędzy pierwszym i ostatnim zespołem, będziemy w stanie zorganizować bardziej konkurencyjną ligę, co podniesie jej poziom.

Relacje między panem a Messim są już w porządku?
Już mówiłem, że nigdy nie miałem zamiaru go obrazić. Bez Messiego ten klub nie byłby taki, jaki jest w tej chwili. Negocjacje z jego ojcem były bezpośrednie i przejrzyste. Wyjaśniliśmy mu nasze stanowisko i mogę powiedzieć, że relacje są lepsze niż kiedykolwiek. Jestem przekonany, że Leo zagra w pierwszym meczu na nowym Camp Nou i że właśnie w Barcelonie zakończy karierę.

Umowa z IMG to bardzo ważny znak: Barcelona nie odrzuca Qataru, ale nie jesteśmy z nim żonaci”.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (11)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze