Zaledwie 30-letni Jesús Gil Manzano, który w sobotę zadebiutował w roli arbitra El Clásico, nie miał bezpośredniego wpływu na rezultat spotkania, jednak w niektórych sytuacjach mylił się on na niekorzyść Barçy.
Poza nieodgwidzaniem dwóch rzutów karnych, po jednym dla każdej z drużyn, gracze Barçy nie byli w stanie pojąć kryteriów, którymi kierował się arbiter przy karaniu zawodników żółtymi kartkami.
Jeszcze w trakcie spotkania zawodnicy Blaugrany narzekali na niejednolity sposób oceniania przewinień kwalifikujących się do pokazania żółtego kartonika. Pierwszymi, którzy zobaczyli napomnienia od sędziego, byli Messi, Neymar i Iniesta, w każdym wypadku po ewidentnych przewinieniach. To samo miało miejsce w przypadku Gerarda Piqué po jego zagraniu ręką w polu karnym. Jednak nie wszystkie faule ze strony zawodników Realu kończyły się napomnieniami od Gila Manzano.
W jednej z akcji Toni Kroos wyraźnym atakiem na kostkę powstrzymał Leo Messiego, jednak arbiter spotkania nie tylko nie wyciągnął z kieszeni żółtej kartki, lecz również nie wystosował w jego kierunku żadnej słownej reprymendy.
Z kolei na początku drugiej połowy kary za zdecydowany wślizg od tyłu na nogi Luisa Suáreza uniknął Luka Modrić. W innej sytuacji na karę indywidualną za atak na Urugwajczyka zasłużył Sergio Ramos - kolejny raz uszło to jednak uwadze sędziego.
Chodzi o sytuację z 58. minuty, kiedy stoper Los Blancos próbował za pomocą rąk i nóg powstrzymać Luisa Suáreza, który rozpędzał się z piłką w kierunku bramki Ikera Casillasa. Arbiter pozostał nieugięty - nie pokazał Ramosowi żółtej kartki, co więcej, nie zatrzymał nawet gry.
Dani Carvajal zasłużył na żółty kartonik już w pierwszej części spotkania, jednak musiał zaczekać na drugie 45 minut gry, by faktycznie go ujrzeć. Była to jedyna kara indywidualna dla zawodnika Realu poza żółtą kartką dla Cristiano Ronaldo, którego atak na nogi Daniego Alvesa spokojnie mógł dać sędziemu argument do usunięcia Portugalczyka z boiska.
Komentarze (119)