Satoransky: Kiedy zgłosiła się Barça, odrzuciłem inne możliwości

Tomek Jędrzycki

30 października 2014, 11:00

Sport

5 komentarzy

Sympatyczny, skromny i chętny do wygrania swojego pierwszego tytułu Czech udzielił wywiadu dla Sportu, opowiadając o wyzwaniach czekających go w Barcelonie.

Tomas Satoransky obchodzi dzisiaj swoje pierwsze urodziny w Barcelonie. W wieku 23 lat czeski rozgrywający jest zmotywowany do gry w tak wielkim klubie jak Barça. Jego pięć lat w Sevilli, zwłaszcza dwa ostatnie, spędzone pod okiem Aito Garcíi Renesesa były dla niego najlepszą szkołą przed przejściem do Barcelony, z którą chce wygrać wszystko. Bardzo przyjazny i biegle mówiący po hiszpańsku gracz z Pragi mówił o swojej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Jakie są twoje mocne strony?

Myślę, że to, co sprawia, że moja gra jest inna, to moja energia i atletyczność. Wielu rozgrywających nie jest w stanie robić tego co ja. Przyczyną tego jest mój wzrost i budowa ciała. Jestem zawodnikiem grającym zespołowo, lubię szukać swoich kolegów z drużyny i pomagać im, a jeśli to się nie udaje, to mogę też zdobywać punkty, aby pomóc zespołowi.

Dużo się nauczyłeś dzięki trenerowi Aito?

Bardzo dużo. Był nauczycielem koszykówki. Wszyscy, którzy przechodzą przez ręce Aito, uczą się czegoś. Nauczył mnie wiele szczegółów gry i jak kontrolować emocje, choć czasami mam z tym problemy. On zawsze uczy czegoś nowego, czego jeszcze nie znasz.

W końcowym etapie w Sevilli byłeś liderem, czujesz się już doświadczonym graczem mimo młodego wieku?

Trochę tak, tak było szczególnie w zeszłym sezonie, bo byliśmy najmłodszym zespołem w lidze, a i pewnie jednym z najmłodszych w Europie, i taką miałem rolę. Starałem się być liderem zarówno na boisku, jak i w szatni, a było to łatwiejsze, ponieważ gracze byli w moim wieku. Myślę, że rozegraliśmy bardzo dobry sezon i bardzo mi się to podobało.

Jak się czujesz teraz w klubie w szatni z takimi zawodnikami?

To jest trochę inna sytuacja, ale są tutaj bardzo mili ludzie i dogadujemy się bardzo dobrze we wszystkim. Mam inną rolę, ale szybko się przystosowuję.

Kiedy grałeś w Sevilli, myślałeś, że zagrasz kiedyś w Barcelonie?

Gdybyś powiedział mi o tym w pierwszym roku, to bym nie uwierzył. W Sevilli dawałem z siebie wszystko w każdym sezonie i pracowałem, aby się poprawiać i rozwijać swoją grę. W ostatnich latach moje nazwisko było łączone z wielkimi zespołami, ale musiałem iść krok po kroku.

I kiedy zgłosiła się Barça...

Byłem wstrząśnięty. Kiedy zadzwonili z Barcelony, nie myślałem o innych możliwościach. To marzenie.

Jakie masz cele?

Mam takie cele jak klub, czyli wygrać wszystko. A potem przyglądać się grze moich kolegów na treningu i doskonalić swoje umiejętności. Jestem młody i mam jeszcze kilka rzeczy do poprawy i staram się to robić.

Który tytuł sprawia, że ​​jesteś bardziej podekscytowany?

Myślę, że tak jak w klubie: Euroliga. Z reguły klub osiągał Final Four, ale w ostatnich latach nie udało się wygrać i to sprawia, że ​​zarówno gracze, jak i fani pragną tego tytułu.

O co prosi cię Pascual?

Żebym prowadził drużynę, nie bał się, grał agresywnie i przede wszystkim wykorzystywał swoją grę, szukał penetracji i poznał wszystkie systemy, które są wymagające. To dla mnie zmiana, jednak staram się przystosować, ale szczerze mówiąc, czasami jest ciężko (śmiech).

Jak czułeś się, nie grając ze względu na zaburzenia rytmu serca?

Bardzo źle, w ciągu ostatnich pięciu lat nie byłem przyzwyczajony do takiej przerwy. Kiedy takie rzeczy się zdarzają, jesteś zawiedziony, ale starałem się podnieść tak szybko, jak to możliwe.

Przestraszyłeś się?

Tak, ale to nie był pierwszy raz. To się stało, kiedy przyjechałem do Sevilli i wiedziałem już coś na ten temat. Wtedy się bałem, bo nie znałem języka, ale teraz już wiedziałem, o co chodzi, i było trochę łatwiej. Serce jest zawsze czułym tematem, ale teraz już jest wszystko dobrze i jestem zadowolony, że wracam do gry.

NBA jest na horyzoncie?

Teraz o tym nie myślę, bo jestem tutaj i podpisałem umowę na dwa lata. Zawsze o tym myślisz, bo to marzenie od dzieciństwa, przynajmniej żeby spróbować, ale teraz jestem całkowicie skupiony na grze w Barcelonie.

Czy nadal masz marzenia związane z koszykówką?

Gra w Eurolidze, co już mi się udało. Awans do Final Four i zwycięstwo. Również wygranie Pucharu Króla i ligi, bo jeszcze nic nie wygrałem. Kobe Bryant jest moim ulubionym graczem i chciałbym zagrać przeciwko niemu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (5)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze