Podczas tegorocznego okienka transferowego nowy napastnik Barçy, Luis Suárez, był łączony z kilkoma najsilniejszymi europejskimi klubami, wśród których największą inicjatywą pozyskania Urugwajczyka wykazywał się odwieczny rywal Barcelony, Real Madryt. El Pistolero zapewnia jednak, że to gra dla Barçy była spełnieniem jego marzeń, a on sam nigdy nie czuł, że jest blisko przejścia do klubu z Madrytu.
Luis Suárez potwierdza, że spełnił swoje marzenie po tym, jak został sprowadzony tego lata na Camp Nou, przyznając jednocześnie, iż w przeszłości mógł zostać zakontraktowany przez Los Blancos: „Dochodziło do negocjacji, jednak ja w żadnym momencie nie czułem, że jestem bliski przejścia do Madrytu”, stwierdził urugwajski napastnik w wywiadzie dla katalońskiej telewizji RAC1 w programie „Primer Toc”.
Suárez wyznał, że czuł, iż z powodu wysokiej kary, jaką otrzymał od FIFA za pogryzienie Giorgio Chielliniego na brazylijskim mundialu, jego transfer do Katalonii jest zagrożony. Urugwajczyk nie kryje, iż w momencie, gdy jego reprezentant, Pere Guardiola, poinformował go o sfinalizowaniu transferu, bardzo się wzruszył: „Doskonale to pamiętam ze względu na całą tą sytuację z Chiellinim. Popłakałem się, kiedy Pere zadzwonił do mnie i poinformował mnie o transferze. Płakałem, ponieważ myślałem, że wszystko przez ten incydent legnie w gruzach. Zawsze będę wdzięczny Barcelonie za okazane mi zaufanie. To coś, co będę doceniał w każdym spotkaniu. Byłem mocno rozemocjonowany, kiedy mnie zakontraktowali. Było to dla mnie niewiarygodne szczęście”, powiedział tegoroczny zdobywca Złotego Buta.
Urugwajczyk był bardzo ostrożny w momencie, gdy został zapytany o swoją nieobecność na liście 23 kandydatów aspirujących do zdobycia Złotej Piłki. Wiele osób związanych ze światem futbolu sądzi, że pomijając Luisa Suáreza, FIFA ukarała go za wspomniany już incydent. Oto, co na ten temat powiedział sam zainteresowany: „To, że zostałem wybrany najlepszym piłkarzem sezonu w najtrudniejszej lidze na świecie, jaką jest Premier League, oraz wspólnie z Cristiano Ronaldo byłem najskuteczniejszym strzelcem w Europie, a nie znajduję się na liście, jest sytuacją, która przykuwa uwagę wszystkich, jednak ja wolę milczeć, aniżeli coś powiedzieć, gdyż to tylko pogorszyłoby sytuację”.
Z pewnością przygoda Suáreza z Barceloną nie zaczęła się udanie, ponieważ w dwóch pierwszych meczach Barçy z udziałem Urugwajczyka (z Realem oraz Celtą) Katalończycy ponieśli dwie porażki. Odnosząc się do ostatnich wyników, były piłkarz Liverpoolu uważa, że krytyka, jaka spada na zespół, jest czymś normalnym: „Wszyscy znamy wymagania, jakie panują w tym klubie. To normalne, że krytykuje się nas po dwóch porażkach. Możemy powrócić na odpowiednie tory”, podkreślił piłkarz Barcelony.
„Ciężko jest znieść porażkę, gdyż powoduje ona, że trochę ciężej jest zasnąć, jednak teraz trzeba o niej zapomnieć. Futbol daje okazje do rehabilitacji, a my musimy odwrócić zaistniałą sytuację. Mamy wiarę we własnych siebie”, zapewniał El Pistolero.
Suárez wierzy w umiejętność Barcelony do reagowania i zaznaczył, że jedynym pozytywem ostatnich dwóch porażek jest fakt, że „przydarzyły się one teraz, a nie w kwietniu, gdy walczy się o mistrzostwo”. „9” Barçy podała kilka przyczyn, które sprawiły, że w ubiegłą sobotę Katalończycy polegli na własnym obiekcie w spotkaniu przeciwko Celcie: „Przeciwnik grał bardzo dobrze pressingiem, nie pozwalając nam na grę. To było coś, o czym wiedzieliśmy już przed meczem. Czasami udało nam się przełamać ich linię obrony, mieliśmy sporo okazji, jednak kiedy piłka nie chce wpaść do siatki, to nie wpada. Oni wykorzystali swoje szanse. Wykonaliśmy dobre rzeczy, jednak były też złe, które wymagają korekty”.
Okres adaptacyjny Suáreza w nowym klubie wciąż trwa, a sam zawodnik coraz bardziej próbuje zaaklimatyzować się w zespole Luisa Enrique: „Cały czas przyzwyczajam się do nowej drużyny. Już jakiś okres trenuję wspólnie z kolegami. W Klasyku na Bernabéu czułem się nieco zagubiony, jeżeli chodzi o taktykę zespołu, jednak już w spotkaniu z Celtą było lepiej. Pracuję nad tym, aby brać udział w pressingu stosowanym przez wszystkich moich kolegów z drużyny”, stwierdził z optymizmem Urugwajczyk.
Odnośnie swojej pozycji w ataku, Suárez zapewnił, że nie ma problemu z tym, iż Luis Enrique nie zawsze decyduje się na ustawienie go na jego nominalnej pozycji, najbardziej wysuniętego napastnika: „Trener wie, gdzie ma ustawić swoich piłkarzy. Mogę grać na każdej pozycji w linii ataku, co zresztą już robiłem w Liverpoolu oraz Ajaksie”.
Jednocześnie Suárez stwierdził, że obecność Leo Messiego na boisku nie ma wpływu na prezentowany przez niego styl gry: „To przywilej móc występować obok Messiego. Wszyscy wiemy, jakiej klasy jest on piłkarzem, ile ma Złotych Piłek. To samo tyczy się Xaviego, Andrésa… Musimy bardziej się uzupełniać”
Na koniec nowy napastnik Barcelony wyróżnił relacje, jakie posiada z Argentyńczykami, Messim oraz Mascherano: „Kultura ich kraju jest podobna do kultury mojego. Spożywamy mate (popularny napar, spożywany głównie w krajach Ameryki Południowej – dop. red.), jesteśmy rodzinni, co jest dobre. To daje wparcie. Również z Mascherano mam bliskie relacje. Jestem z tego bardzo zadowolony”, zakończył El Pistolero.
Komentarze (36)