Rakitić: Z Messim grałbym nawet na Księżycu

Ola

20 listopada 2014, 14:00

Mundo Deportivo

222 komentarze

Zapraszamy na wywiad z Ivanem Rakiticiem, który pojawił się w dzisiejszym wydaniu katalońskiego dziennika Mundo Deportivo.

Ivan Rakitić pomału odkrywa pozytywne i negatywne strony gry w tak wielkim klubie jak Barça. Chorwat bardzo dobrze rozpoczął swoją przygodę z Blaugraną, stając się podstawowym zawodnikiem dla Luisa Enrique. Ale nadeszło El Clásico i pomocnik wypadł ze składu. Później przydarzyła się porażka z Celtą i spotkanie z Almeríą, w którym Andaluzyjczycy napędzili Barcelonie strachu. Po przerwie na mecze reprezentacyjne trzeba powrócić na zwycięską ścieżkę i przekonać kibiców swoją grą.

Mundo Deportivo: Mecz reprezentacji Chorwacji przydał się, by odzyskać dobre odczucia?
Ivan Rakitić: Do każdego meczu przygotowuję się tak samo, ale owszem, dla mnie ważne było zagrać dobre spotkanie i cieszę się, że zdominowaliśmy tak bardzo Włochów na ich terenie. Przydał się, ponieważ odzyskałem dobre odczucia i przyjechałem weselszy.

Najpierw byłeś niepodważalną częścią wyjściowej jedenastki, a potem ominęło cię spotkanie na Bernabéu. Ciężko było to zaakceptować?
Ja szanuję każdą decyzję mistera. Mnie brak gry w meczu z Realem boli tak samo jak brak gry z Rayo czy odesłanie na trybuny z Eibarem, ale muszę to akceptować. Jestem zadowolony z tego, co robię, ale wiem, że nie jestem w 100% formie i pewne rzeczy są do poprawy. Dlatego chcę korzystać z każdej okazji, by pokazać trenerowi, że może mi ufać. I jeśli mister zechce, ja chętnie udowodnię to w meczu z Sevillą.

Co sprawia ci najwięcej trudności na poziomie taktycznym?
Styl różni się od tego, który był w Sevilli. Gdybym grał na tej samej pozycji, byłoby również inaczej, bo styl Barçy jest wyjątkowy. Szybko załapałem pomysły mistera oraz Barçy i chcę stawać się coraz lepszy. Jestem osobą samokrytyczną.

Gdy Barça gra z trzema crackami z przodu, powinieneś bardziej pilnować swojej pozycji…
Tak, nie tylko ze względu na tę trójkę w ataku, ale dlatego, że styl Barçy jest inny oraz styl drużyn, które grają przeciwko Barcelonie też jest specyficzny. Podobnie jak w reprezentacji, gdzie choć gram na pozycji podobnej do tej, na której występowałem w Sevilli, styl również się różni. Chcę wypełniać moje zadania w jak najlepszy sposób, wiedząc, że nie mam tyle wolności, co w Sevilli. Chodzi o to, by zrozumieć swoją rolę i ją wypełniać.

A czego oczekuje od ciebie Luis Enrique?
Ogólnie my, pomocnicy, musimy uczestniczyć w wyprowadzaniu piłki, nadawać rytm i kierować. Jeśli atak idzie twoją stroną - patrzeć, jaką lukę pozostawiasz. Jeśli my jesteśmy przy piłce, możemy przesunąć się nieco do przodu, a jeśli rywal atakuje, to się cofnąć. Idea Barçy nie jest nowa, trzeba tylko ją załapać, zrozumieć i przełożyć na boisko.

Barça to klub, wokół którego jest wiele dyskusji. Jedna z nich dotyczy tego, czy potrafisz grać razem z Xavim.
Nie można nikogo porównać do niego, bo taki zawodnik jest tylko jeden. Chcę dać coś od siebie, nie rywalizować z Xavim czy innym zawodnikiem i niech decyduje mister. Ja będę pracował na najwyższych obrotach, by móc grać, tak jak wszyscy, i wygrać jak najwięcej spotkań. Jestem wielkim profesjonalistą i dla mnie nie ma żadnych wątpliwości.

A więc możecie grać razem bez problemu.
Z dobrymi zawodnikami, jak Xavi, można grać zawsze. Jeśli może być ich więcej, to świetnie, bo z najlepszymi gra się lepiej.

Inna z debat dotyczy stylu gry. W co gra ta Barça?
Ogólna idea nie zmienia się zbytnio. To, co jest inne, to to, że w zeszłym roku był tylko jeden transfer, przyszedł Ney, a teraz doszło ośmiu nowych graczy i nowy trener, zespół opuściło też wielu zawodników. Są nowe pomysły, ale ogólny zamysł się nie zmienia. My nie będziemy się denerwować z powodu dwóch złych wyników, rozpoczęliśmy bardzo dobrze i chcemy grać więcej takich spotkań. Wiemy, że jesteśmy w stanie to zrobić, musimy pracować nad tymi detalami i odzyskać zaufanie ludzi.

Co się stało Barcelonie, że w tych spotkaniach nie widzieliśmy tej świetnej drużyny?
Decydują szczegóły, jeśli na Bernabéu Leo strzeliłby bramkę na 2:0, nie wiem, jak zakończyłby się ten mecz. Albo gdyby Piqué nie poślizgnął się i nie byłoby karnego, wszystko byłoby inne. Lub jeśli w spotkaniu z Celtą, zamiast cztery razy w słupek, trafilibyśmy do bramki, wygralibyśmy 2 lub 3 do zera. To jest futbol. Nie wszystko jest złe, wiemy, że trzeba się polepszyć, ale ogólnie rzecz biorąc, idziemy pozytywną drogą i ważne jest, że wszyscy jesteśmy przekonani co do tej samej idei. Jakakolwiek by ona nie była, choćby była najgorsza, jeśli wszyscy jesteśmy jej pewni, okaże się dobra. To jest jak samochód, jeśli będziemy mieli przyswojone wszystkie automatyzmy, wszystko będzie bardzo łatwe.

Zaskakujące jest, że drużyna gra coraz słabiej.
To kwestia dbania o szczegóły i ogólnego zachowywania większej uwagi. Może ta przerwa reprezentacyjna nadeszła w dobrym momencie, by wrócić do gry z czystą głową.

Jak widzicie trenera, jest zmartwiony czy spokojny?
Tak jak zawsze, przekonany co do słuszności swoich idei. Przekazuje nam zawsze to samo, wiedząc, że my to zrozumiemy. Idziemy w jednym kierunku i rozumiemy go w stu procentach. Skoro przy tym jesteśmy, nie jest tym samym przejąć Barçę, gdy wszyscy zawodnicy grają płynnie, co przyjść do klubu, w którym jest ośmiu nowych graczy. To też jest zmiana. Ale jesteśmy przekonani co do idei i na pewno w najbliższym meczu będzie widać poprawę. Do przerwy w rozgrywkach zostało nam bardzo ciężkie 1,5 miesiąca z bardzo ważnymi spotkaniami i chcemy to pokazać, by dobrze spędzić święta.

Dużo się mówi też o tym, czy rozumiecie Luisa Enrique i to, co do was mówi w kwestiach taktycznych.
Oczywiście, o tym mówię. Jesteśmy przekonani co do wszystkiego, co nam pokazuje. Ma swój pomysł i do niego dążymy. Barça to Barça z pewnym innym odcieniem, który musi być zawsze. Spośród setki trenerów nie da się wybrać dwóch takich samych, każdy będzie się czymś różnił.

Przychodząc do Barçy, spodziewałeś się tak dużej zmiany?
Prawdę mówiąc, nie chciałem spodziewać się niczego. Chciałem to przeżyć i poczuć wszystko od wewnątrz. Jestem bardzo zadowolony i chcę dołączyć do tego, co robiła Barça przez tyle lat, oraz po roku posuchy przywrócić ludziom wiarę i zobaczyć, jak znowu cieszą się z trofeów.

Przed sobą masz trzy wielkie puchary: za mistrzostwo, Ligę Mistrzów i Puchar Króla. Wybrałbyś jeden szczególny?
Nie, nie wyróżniłbym żadnego, bo zawsze chce się mieć ich więcej, głód nigdy się nie kończy. Po tytule zdobytym z Sevillą widziałem, jak piękne jest to dla klubu, dla kibiców, dla miasta, to są niezapomniane chwile, które chce się przeżywać co roku. I ja chcę zdobyć te wszystkie trofea.

Co ci się najbardziej podoba w Luisie Enrique?
Że pracujemy nad wszystkim. Nie pozwala ci opuścić boiska z wątpliwościami, wszystko jest ważne, tak samo wyrzut z autu, jak rzut rożny. Pracuje nad wszystkim i nad ideą Barçy, by była lepsza i szlachetniejsza. Można by napisać książkę o wszystkim, co się tutaj przeżywa, i na pewno przydałaby się jakiemukolwiek piłkarzowi, który w przyszłości chce zostać trenerem.

Zawodnicy pytają o kwestie, co do których mają wątpliwości?
To widać na boisku. Kiedy jest jakakolwiek wątpliwość, w jednej chwili się to wyjaśnia, nic nie robi się bez powodu. Futbol na dzień dzisiejszy i ogólnie jest tak szczegółowy, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Maksymalnie pracuje się nad każdym detalem.

W związku z tym zdziwiła cię zmiana na Bernabéu, kiedy wszedłeś nierozgrzany, żeby wykonać rzut rożny?
Nie, bo to była ćwiczona akcja. Nie wyszło tak, jak miało wyjść, ale pracowaliśmy nad tym. Z zewnątrz ludzie mogą się dziwić, ale to coś, nad czym wszyscy pracujemy.

Pracujecie nad strategią, ale nie zdobyliście jeszcze bramki po rzucie rożnym, choć wykonaliście ich już sto.
Przyczyn jest wiele, ponieważ przy rzucie rożnym jest tyle rzeczy, które muszą wyjść, aby zdobyć bramkę… Faktem jest, że stwarzaliśmy zagrożenie, i to jest ważne. Teraz musimy znowu to robić. Nie wiem też, ile z tych rzutów rożnych było rozgrywane krótko, a ile długo. To styl Barçy, którego ja w zeszłym roku w Sevilli nie rozpatrywałem. Jeśli ma się innych piłkarzy, to styl jest inny. Szukamy tych bramek i zobaczymy, czy w sobotę będziemy mieć szczęście i wykorzystamy rzut rożny. Takimi zagraniami można otworzyć wynik meczu.

Za to jeśli chodzi o defensywę, tracicie bramki po rzutach rożnych.
To coś, co musimy przeanalizować i poprawić. Właściwie już to omawialiśmy, pokazują nam to wszystko, analizujemy to. Ogólnie na dzień dzisiejszy przy rzutach rożnych dla rywali jest wiele zagrożenia i powinniśmy znaleźć równowagę, bo musimy być mocni w każdej części boiska.

Jak oceniasz Real Madryt, wielkiego rywala Barçy w lidze, Pucharze Króla i Lidze Mistrzów?
W tej chwili jestem smutny, ponieważ moim zdaniem stracili swojego najlepszego zawodnika, Lukę Modricia, który jest jednym z moich najlepszych przyjaciół. Styl Realu jest zupełnie inny niż ten Barçy. Na ten moment odnosi on wiele sukcesów, ale tu chodzi o szczegóły. Jeśli w El Clásico strzelilibyśmy drugą bramkę, być może Real zanotowałby upadek. Szanujemy ich, tak samo jak Sevillę, Valencię, Atlético… Ważne jest patrzeć na to, co robimy my, powinniśmy patrzeć się na siebie i ja to wolę robić.

Ten inny styl Barçy, z trzema tak mocnymi napastnikami i dwoma ofensywnymi bocznymi obrońcami, wiąże się z większym wysiłkiem Rakiticia?
Ale po to tu jestem, żeby tak pracować. To, co najlepsze dla zespołu, jest też najlepsze dla mnie. Nigdy nie będę myślał, że nie pobiegnę jeszcze dziesięciu metrów, bo za tym nie przepadam. Nie. Zrobię to, bo to jest dobre dla zespołu. Ja jedynie będę mógł robić coś, jeśli będę razem z kolegami. Nie powiem, że tego nie zrobię, bo to nie w moim stylu. Jak trzeba, to trzeba. Chodzi o zrozumienie nowego stylu i dodanie czegoś od siebie. Ja chcę dać swoją część i razem z drużyną iść do przodu.

Uważasz, że z tyloma ofensywnymi graczami w jedenastce będzie ciężej utrzymywać wysoki pressing w ciągu meczów i w ciągu całego sezonu?
Trzeba znaleźć w tym równowagę. Kiedy można naciskać, robić to, bo to jest najlepsze dla zawodników, których mamy z przodu. Jeśli odbierzemy piłkę bliżej bramki przeciwnika, łatwiej będzie im stworzyć sobie okazję. Ale kiedy nie można stosować pressingu, bo przezwyciężyli pierwszą linię, nie można prosić napastników o coś innego. Powinniśmy wiedzieć, kiedy możemy naciskać maksymalnie, a kiedy nie jest na to pora. I tu nie chodzi o cofanie się, tylko ustawianie na swojej pozycji, w razie gdybyśmy znowu mieli atakować.

Messi zaskoczył wypowiedzią, w której nie wykluczył, że w najbliższej przyszłości opuści Barçę. Myślisz, iż to może być spowodowane zmęczeniem?
To bardziej pytanie do niego. Jako kolega mogę tylko powiedzieć, że chcę, by wciąż grał ze mną. I jeśli będę grał na Księżycu, chcę by poszedł tam ze mną, nawet tam grałbym z nim. Jest najlepszy na świecie i w całej historii. Taki zawodnik rodzi się tylko raz. Ciężko będzie zobaczyć kiedyś takiego zawodnika jak Leo. Wiem, że ma bardzo długi kontrakt i mam nadzieję, że go wypełni i zostanie tu na długo. Nie mówię tego tylko przez wzgląd na siebie, ale ze względu na wszystkich, którzy wypełniają Camp Nou, i tych, którzy kibicują Barçy na zewnątrz. Jedyne, co możemy zaoferować my, to to, że będziemy walczyć o wszystko, bo na pewno on nie chce zwycięstwa bardziej niż ja. Wszyscy walczymy o to samo i chcemy takich samych trofeów jak on. Obyśmy mogli zdobyć je wszystkie razem.

Jeśli chodzi o szatnię, kto lub co cię najbardziej zaskoczyło w Barcelonie?
To jest jak wielka rodzina, którą każdy kocha tak samo. A to można osiągnąć tylko, jeśli jest jedność. Jeśli jej nie ma, to się zepsuje. Widzę bardzo zjednoczoną i szanującą się szatnię. Każdy ma swój sposób bycia i ważne jest, że mamy wszystkiego po trochu, bo ostatecznie to stanowi o sile grupy.

Dani Alves zawsze był animatorem szatni. Wciąż tak jest?
Dani to nasz DJ, ja jestem zadowolony z tego, co puszcza. Codziennie jest coś innego. Każdy ma wewnątrz swoją rolę. Jak Xavi, który z racji, że jest kapitanem, kiedy idzie przez szatnię, zagrzewa wszystkich.

Na koniec: pojawiło się wiele wiadomości pozasportowych w środowisku: walka sądowa między zarządami, były prezydent trafił do więzienia, kandydat, który mówi, że wystartuje w wyborach, były prezydent też o tym myśli… Czy to ma na was wpływ?
My też to wszystko widzimy i słyszymy, ale nie ma możliwości, żeby to wpłynęło na zespół. To coś, na co nie możemy sobie pozwolić, i ważne jest, że jako szatnia jesteśmy zjednoczeni i walczymy o to samo, czyli o wygranie trofeów i kolejnych meczów. To jest to, co my możemy zrobić. Poza tym wierzymy, że wszyscy ludzie, którzy kochają Barçę, będą walczyć o to, co najlepsze dla naszego klubu. Nie można zrobić wiele, jedynie ufać ludziom i robimy to w stu procentach, ponieważ to, co najlepsze dla naszego klubu, jest też jak najlepsze dla nas.

Ale to zamieszanie dociera do środka?
Oczywiście, jednak nie może to wpływać na szatnię. My robimy swoje. I podkreślam, że naszym celem jest wygrywanie trofeów.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (222)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze