Thierry Henry, mimo wygrania z FC Barceloną dwóch mistrzostw Hiszpanii i pucharu Ligi Mistrzów, jako klub swojego życia wskazuje Arsenal. To właśnie tam rozwinął najbardziej swój potencjał i grał najlepszy futbol przez osiem sezonów pod okiem Arsène'a Wengera.
W wywiadzie dla L'Équipe napastnik wyznał, że miał mieszane uczucia, kiedy przyszło mu opuścić drużynę Kanonierów i dołączyć do FC Barcelony, gdzie wiele go kosztowała adaptacja i odnalezienie swojego lepszego poziomu. „Arsenal to mój klub. Kiedy odszedłem, umarła część mnie. Płakałem, a nie miałem tego w zwyczaju, nawet kiedy byłem dzieckiem", wyznał.
Henry nie ma też wątpliwości, że kiedy zakończy karierę, chce być nadal związany ze światem futbolu. Nie wyklucza jakiegoś stanowiska w strukturze technicznej lub kierowniczej Arsenalu. Jednym z jego marzeń jest „zobaczyć, jak Arsenal wygrywa Ligę Mistrzów".
Na chwilę obecną londyńska drużyna gra dość nieregularnie w Premier League, chociaż w prestiżowych rozgrywkach Ligi Mistrzów zakwalifikowała się już do 1/8 finału.
Komentarze (88)