Johan Cruyff udzielił szczerego wywiadu w programie „Viajando con Chester”, w którym poruszono różne tematy, od pracy jego rodziców po relacje z obecnym zarządem.
Cruyff zaczął wywiad od opowiedzenia wzruszających historii dotyczących jego początków w świecie futbolu. „Moja matka była odpowiedzialna za sprzątanie szatni Ajaksu. Nie mogłem znieść tego, że czyściła łazienki, które ja brudziłem”.
Były piłkarz wspominał również swoich „dwóch ojców”. „Mój ociec był sprzedawcą owoców i kiedy jakiś piłkarz Ajaksu doznał kontuzji, wysyłał mu koszyk. Opiekun murawy był moim drugim ojcem, a boisko Ajaksu stało się moim domem”.
Holender zapewnił, że nie ma telefonu komórkowego. „Nie potrzebuję go. Nigdy go nie miałem”.
Wspominając swój pobyt w Barcelonie, Cruyff wypowiedział zaskakujące słowa. „W czasach, w których byłem trenerem, Katalończycy nie byli dzielni i z tego powodu ściągnąłem czterech Basków”. Ponadto wyjaśnił, że to on stworzył tiki-takę i grę opartą na kontrolowaniu meczu.
„Nie byłem menedżerem, byłem szefem szatni. W szatni wie się wszystko, a jedną z najważniejszych rzeczy są pieniądze. Jeśli numer jeden zarabia mniej niż numer dziesięć, w szatni jest zamieszanie. Jestem osobą, która wie, ile kto jest wart, i z tego powodu panuję nad pieniędzmi w szatni”, tłumaczył.
Cruyffa zapytano, dlaczego obecnie nie trenuje żadnego wielkiego zespołu. „Miałem oferty, wiele drużyn kusiło mnie, aby je trenować, ale po Ajaksie i Barcelonie, do jakiej drużyny pójdę? Kusiły mnie wszystkie wielkie zespoły”, powiedział Holender, który wolał być selekcjonerem Katalonii „bez zarabiania nawet grosza”.
Na temat niepodległości Katalonii Cruyff powiedział: „Jestem bardziej za łączeniem obu stron, ale prawo do głosowania jest niepodważalne”.
Holender mówił również o relacji z prezydentem Bartomeu i pozostałymi członkami zarządu. „Chciałbym pogodzenia się z obecnym zarządem, ale to zależy od obu stron”.
Komentarze (31)