Dziennikarz katalońskiego Sportu, Josep Maria Casanovas, w krótkim tekście podsumował ostatnie dokonania sekretariatu technicznego Barçy, a także wyraził swoją opinię odnośnie jego kształtu w przyszłości.
Za błędy się płaci
Czas Andoniego Zubizarrety w Barcelonie niechybnie dobiega końca. Obecny sekretariat techniczny klubu ma już wyznaczoną swoją „datę ważności”, która przypada na dzień 30 czerwca 2015 roku. Bartomeu, który ogłosił niedawno, że na pewno wystartuje w najbliższych wyborach prezydenckich, zdaje sobie doskonale sprawę, że Zubizarreta jest obecnie dla niego jedynie ciężarem. Olbrzymia krytyka poczynań obecnego dyrektora sportowego uderzająca w klub z częstotliwością niemalże równą częstotliwości okienek transferowych jest coraz większa i znacznie zmniejsza szanse ekipy rządzącej klubem na sukces w najbliższych wyborach. Praca Zubizarrety i osiągane przez niego rezultaty pozostawiają naprawdę sporo do życzenia. Bartomeu stara się bronić Zubiego, powtarzając, że jako człowiekowi i współpracownikowi nie można mu nic zarzucić. Jednak dyrektor sportowy rozliczany powinien być z przede wszystkim z rezultatów swojej pracy i z transferów, jakie przeprowadza, a na tym polu niestety nie ma się on czym pochwalić. Transfery Vermaelena i Douglasa zdają się ostatecznie przypieczętowywać nadchodzący koniec rządów Zubizarrety. Belg, który został już zakupiony z kontuzją, jak spekulują niektórzy, bez przeprowadzenia kompletu niezbędnych badań, jakie mogłyby określić rzeczywisty stan jego zdrowia, do tej pory nie zadebiutował jeszcze w barwach Barcelony i w najbliższym czasie na pewno nie zadebiutuje, gdyż obecnie przechodzi kilkumiesięczną rehabilitację po niedawnej operacji. Douglas natomiast póki co zupełnie nie nadaje się do gry na poziomie rozgrywek Primera División i Ligi Mistrzów.
Trzy lata bezskutecznych poszukiwań realnych wzmocnień linii obrony i kilka nietrafionych transferów zrobiły swoje. Prezydent Bartomeu, a także członkowie zarządu dostrzegają, jak szkodliwe dla klubu, a w perspektywie przyszłych wyborów prezydenckich także dla nich samych, jest utrzymywanie w dalszym ciągu sekretariatu technicznego w obecnym kształcie i składzie personalnym. Dlatego też los Zubizarrety, którego reputacja jest w strzępach, a także jego asystentów, Narcisa Julii i Alberta Valentína, jest już przesądzony.
Gwoździem do trumny okazał się transfer wschodzącej gwiazdy hiszpańskiej piłki Marco Asensio do odwiecznego rywala Blaugrany, madryckiego Realu. Barça, która od dłuższego czasu obserwowała młodego kapitana reprezentacji Hiszpanii U19 i pozostawała w bardzo dobrym i stałym kontakcie z jego agentem, w lecie tego roku była o krok od zakontraktowania go. Ostatecznie jednak nie potrafiono porozumieć się w sprawie płatności i w konsekwencji Asensio został zawodnikiem Realu Madryt za kwotę mniejszą niż ta oferowana wcześniej przez Barcelonę.
Tarzan i Monchi
W najbliższą środę Barçę czeka decydujące starcie w fazie grupowej Ligi Mistrzów, które wyłoni zwycięzcę grupy F. Z powodu nadmiaru żółtych kartek w meczu z PSG nie będzie mógł wystąpić etatowy w tym sezonie prawy obrońca Dani Alves. W kadrze znajduje się dwóch piłkarzy, którzy potencjalnie mogą Alvesa zastąpić. Są to Douglas i Montoya. Brazylijczyk nie potrafił poradzić sobie dobrze w meczu z trzecioligową Huescą i jest mało prawdopodobne, że Luis Enrique postawi na niego w spotkaniu z mistrzem Francji. Natomiast Montoya, który nawet w Pucharze Króla nie otrzymał najmniejszej szansy na grę i przekonanie do siebie trenera, obecnie zajęty jest negocjowaniem swojego odejścia z klubu. Co może zrobić Luis Enrique i sztab trenerski w tej sytuacji? Oczywiście postawić na Adriano, który posiada niezbędne umiejętności, by załatać każdą lukę w zespole. Jest to kolejny przykład niekompetencji i zagubienia Zubiego oraz tego, jak źle funkcjonuje sekretariat techniczny klubu. Dani Alves, który rozgrywa swój ostatni sezon w Barcelonie, ma aż dwóch naturalnych zmienników w kadrze, z których jednak żaden nie odpowiada Luisowi Enrique. Efekt tego jest taki, że wychowanek Barcelony, Martín Montoya, który miał być naturalnym następcą Alvesa, praktycznie jedną nogą jest już poza klubem, natomiast zakupiony przed sezonem Douglas wypada blado nawet na tle drużyny na co dzień występującej w trzeciej lidze.
Widać jednak światełko w tym niezwykle długim i ciemnym tunelu. Carles Puyol odbywa obecnie w Madrycie szkolenie na dyrektora sportowego, zorganizowane przez Hiszpańską Federację Piłkarską. Sporo ostatnio spekulowało się także o możliwości nawiązania współpracy z Ramónem Rodríguezem Verdejo, obecnym dyrektorem sportowym Sevilli, lepiej znanym jako Monchi. Bartomeu, mając taką szansę, powinien właśnie z tej młodości i „świeżego spojrzenia” Tarzana, połączonych z ogromnym doświadczeniem Monchiego, zbudować nowy sekretariat techniczny, który będzie w stanie pracować sprawniej i skuteczniej.
Komentarze (102)