Kataloński Sport tradycyjnie przeanalizował ostatni mecz za pomocą kolorów sygnalizacji świetlnej. Co dziennikarze tej gazety uznali za największy plus oraz minus zwycięskiej potyczki przeciwko paryżanom?
Zielony. Gol Luisa Suáreza. Urugwajczyk zasługiwał na to, aby wreszcie trafić na Camp Nou, co udało mu się w meczu przeciwko PSG. Była to bramka charakterystyczna dla typowej dziewiątki. Suárez widział, jak Sirigu wypluwa przed siebie piłkę, dlatego błyskawicznie znalazł się w odpowiednim miejscu, aby wykończyć akcję i przesądzić o losach tej bardzo ważnej dla podopiecznych Luisa Enrique rywalizacji.
Przy pierwszej bramce Urugwajczyk również odegrał kluczową rolę, notując wspaniałą asystę do Messiego. Z pewnością pierwszy gol Suáreza na Camp Nou doda mu więcej pewności siebie i pozwoli na odzyskanie tego niezwykłego strzeleckiego instynktu.
Żółty. Wyjściowa jedenastka Luisa Enrique. Lucho zadziwił wczoraj cały świat, gdy podana została jedenastka, która rozpoczęła starcie z francuską ekipą. Założenia taktyczne oraz ustawienie Pedro były najbardziej zaskakującymi aspektami. Eksperyment Asturyjczyka nie wyszedł jednak całkowicie źle. Katalończycy, z trzema obrońcami, pokazali swoją dobrą wersję w starciu z PSG.
Jednym z najistotniejszych elementów był wysoki, ostry pressing, jaki Katalończycy zakładali na rywalu od pierwszej minuty spotkania. To właśnie dzięki niemu piłkarze Barçy stworzyli kilka groźnych sytuacji. W drugiej połowie, wraz z pojawieniem się na murawie Rakiticia oraz Xaviego, zespół powrócił do normalnego ustawienia.
Czerwony. Pomyłki w obronie. Jeżeli chce się walczyć o wszystkie możliwe trofea, nie można pozwalać sobie na pomyłki w linii defensywnej. Przeciwko PSG obrona Barcelony pozwoliła sobie na zbyt wiele złych zagrań, z których jednak francuski zespół nie potrafił skorzystać.
Spośród trzech środkowych obrońców to Mathieu był tym, który wypadł najsłabiej. W kilku sytuacjach Francuz wyraźnie nie radził sobie z niebywałą szybkością prezentowaną przez Lucasa Mourę.
Komentarze (99)